muzyka,  życie

wielkanoc

 

Alleluja, pani prof. ze Szczecina z martwych wstała!

Milczawszy ostanio. Wiem. Cóż, najwyraźniej w wielki post nie pisuję.

Rozmawiałem jakiś niedawny czas temu ze Słodkokwaśną (wtedy chyba co na randce byliśmy nad rzeką na barce :-)) i zapytałem się, czy wspomniana pani uczona odzywa się na Fejsie, czy żyje. Okazało się, że coś tam czasem skrobnie. Pomyślałem zadzwonić do koleżanki, ale jakoś nigdy nie był odpowiedni czas. A to praca w domu, a to „07 zgłoś się” oglądam a to to i tamto. I tak ścichapęk słyszę „brzdęk” na moim lapsie. Mail nadszedł. Ze Szczecina. Pani prof. się zapytuje, czy słucham Radio Nowy Świat, co sądzę o nowej stacji. Każdy kto śledzi mój blog i dyskurs pomiędzy mną, a uczoną, to wie, że myśmy Trójkowe słuchacze byli. Listy słuchaliśmy, komentowaliśmy niektóre potwory, to znaczy utwory (Grażka Domowych Melodii oraz Lucy Phere T’love). No i chyba koleżankę też trafił szlag z powodu dewastacji naszego ulubionego radio. Bo pisze mi w mailu, że przez ostatnie miesiące słucha radia z muzykami klasycznymi, w efekcie czego zafiksowała się na śp. Krzysztofie Pendereckim. Przecie każdy wie, że muzyki tego pana nie da się słuchać (w większej, i w mniejszej w sumie, dawce). Także mąż koleżanki postawił ultimatum, że albo Penderecki, albo on.

Chyba wybór padł na starego, bo inaczej by pani prof. nie pytała mnie o Radio Nowy Świat, c’nie?

A co ja, biedny żuczek, myślę o tym nowym tworze?

Ja cały czas kibicowałem Trójce. Słuchałem, bo mimo wszystko nie było innego radio z dobrą muzyką.
Trójka niestety zrobiła się jakaś … śniadaniowa za panowania dyrektora Strzyczkowskiego. Ale słuchałem. Napisałem kiedyś do pani redaktor prowadzącej program o Nowym Jorku. Ucieszyła się i odpisała. Niestety za późno napisałem, więc nie było szans na odczytanie maila na antenie. Ale ja nawet nie liczyłem na to. Nie pomyślałem nawet o tym. I jaka siurpryza! Druga pani prowadząca się również odezwała w podzięce (bo pierwsza uprzejmie doniosła). Fajnie, że był odzew. To miłe.
Kiedyś napisałem do byłej pracownicy radio Anny Gacek, że mam książkę Patti Smith do oddania. Czy nie chciałaby, bo bym dał za darmo. Jej miłość do wspomnianej artystki znana jest od Tatr po Bałtyk. Nawet panie redahtor nie odpisała. Przestałem się interesować losami tej pani. Widziałem raz fragment jej audycji na youtube. To nie to samo.

Pomimo burz i naporów Trójki słuchałem i słucham nadal. Wyłączam tylko, jak za mikrofonem siada nudny pan, z nudną muzyką, z nudną audycją, z nudnym głosem. Piotr Baron.
Odpaliłem Radio Nowy Świat pierwszego dnia. I dopiero wtedy usłyszałem różnicę. A właściwie przepaść między Trójką a RNŚ. Trójkę powinni zasypać. To co teraz jest, to dogorywanie. Brzmi to wszystko jak RMF lub bZdET. Są oczywiście (małe) wyjątki.

Uderzyły mnie niedawno dwie rzeczy w Trujce. Dobry pop broni się sam, a te panie są ikonami popu – powiedziała pani młoda redaktor prezentując Miley Cyrus i wspomniając Taylor Swift.

Wczoraj pani redaktor (nie wiem czy inna, czy ta sama, one dla mnie brzmią tak samo) ekscytowała się nowym, niespodziewanym dziełem Taylor Swift. Rzuciła nawet, że jeśli duet artystki z Bon Iverem nie otrzyma żadnych komercyjnych i znaczących nagród, to będzie to duże niedopatrzenie. Wydaje mi się, że w starej Trójce nigdy bym czegoś takiego nie usłyszał. Nie mówię, że to jest złe, po prostu inne. I albo trzeba będzie się przestawić, albo zmienić częstotliwość w radyjku.
W Radio Nowy Świat lubię wszystko oprócz tej pani Beaty z porannych audycji publicystycznych. Jakoś rano nie przyswajam gadania. To jest czas na muzykę z jakimś fajnym komentarzem. Z kolei, dzięki nowej stacji, Manna zacząłem słuchać. W końcu jakoś daję radę i nie mam alergii na tego pana. Dobrą muzykę puszcza, trzeba mu to przyznać.
Podoba mi się audycja Kuby Badacha pt. Badafonia. Ma to w środy od 19 do 21. To jest jego debiut w eterze i idzie mu super. Fajne jest to, że muzyk mówi o muzyce. Ma inne spojrzenie niż redaktor/dziennikarz muzyczny. Inaczej widzi, inaczej słyszy.

Wczoraj liznąłem audycję naszego wybitnego jazzmana Marka Napiórkowskiego pod nazwą Napiór w Eterze. Ta sama historia jak powyżej. Lubię słuchać muzyków mówiących o muzyce.

 

Dużym atutem jest pasmo Próbny Lot dla młodych talentów. Czasem się zastanawiam, czy oby na pewno są to osoby, które dopiero zaczynają przygodę z mikrofonem. Ciekawe rozmowy, ciekawa muzyka. Nie znam szczegółów tego formatu. Czy oni są już na stałe? Czy trzeba będzie kogoś eliminować?

Także Renata, jak już z tego krzyża się zerwałaś, to włączaj radyjo i mów co sądzisz. Aha, odkryłem aplikację literaki. Jakbyś chciała przegrać ze 2000 razy, jak to bywało drzewiej, to daj znaka*. Cmok.

 

Dziś kolejny rekord wzrostu zakażeń w Polsce. Brawo my, Polacy.

Z tydzień temu stoję w kolejce na bazarze. Maska na buzi, półtora metra za ostatnim kolejkowiczem. Czuję, jak jakaś torba ociera mi się o tyłek mój. Se zerkam przez ramię – starszy pan. Maska na buzi, ale nie na nosie. No, dobra, niech mu będzie – pomyślałem – przecie nie będę robił scen, jak jakiś stary dziad. Oczywiście chodziło o maseczkę nienaciągniętą na nos, a nie o jego torbę na moim tyłku. Robię pół kroku przed siebie i czekam w kolejce. Nagle pan zaczyna prychać, kaszleć, kichać. Obracam się i widzę, że pan już bez maseczki używa sobie w najlepsze.

– proszę się cofnąć, albo założyć maseczkę – mówię stanowczo

Pan się nachyla do mnie i dopiero wtedy widzę, że ma aparat słuchowy.

– panie, cofnij się pan, albo załóż maseczkę – powtarzam

– aaa, dziękuję – odpowiada

Dziękuję? chyba przepraszam – pomyślałem lekko bity z pantałyku.

Pan się ciut wycofał i zakrył twarz.

Nie wiem, co ludzie sobie myślą? Że nie ma wirusa? Że na wakacje wyjechał? I gdzie jest policja albo straż miejska? Jak przejeżdżałem przez bulwary i się okazało, że ten wytatuowany idol Quebonafide ma jakiś występ, to musiałem zejść z roweru. Nie dało się przez tłum przejechać. Dzieciarnia rozentuzjazmowana i piszcząca gromadziła się bez maseczek nie zachowując dystansu. Policja przechadzała się patrząc … w drugą stronę.

 

 

 

 

 

 

* Żart oczywisty. Na początku naszej znajomości „klepałem” równo panią profesor ze Szczecina. Było 2000 coś do 800 na moją korzyść. Ale teraz myślę, że to uczona by lała mnie na kwaśne japko.

2 komentarze

  • ren

    matko, co tu sie dzieje? jakie 2000 razy przegram…a kto się wymiksował z naszego związku, jak zaczął permanentnie przegrywać? przecież nie ja:-)
    PS. no. masz szczeście, ze dodałes uwage na końcu
    PS PS. a Orłoś? Dla mnie klasa! Fajny! Daje rade w radiu, zdecydowanie…i prawdziwie się uśmiechnęłam na wymuszenie (niemal) na nim przez p. Jethon obietnicy prowadzenia porannych audycji…być o 5.30 w radiu i poczytać gazety, zanim się wiedzie na antenę…jednak szkoda, ze nie było widać jego miny:-) (Przy okazji wywiadu z jakimś szalenie utalentowanym, młodym artystą i odsłuchania paru jego poglądów odnośnie “spraw społecznno-pandemicznych” przebiegła mi myśl, która oryginalną nie jest, że wielki talent artystyczny niekoniecznie idzie w parze z wybitnym myślicielstwem i głębią poglądów;-)

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.