Miesiąc: październik 2015

cześć z drugiej strony

czyli Hello from the other side.

Zmieniamy czas i Polskę w ten weekend. Ale chyba o tym drugim sza, bo cisza przedwyborcza jest i nie chciałbym otrzymać mandatu za nagabywanie.
Hm, teraz tak sobie myślę, że i w robocie zmiany będą.
Adele wydała singla i za chwilę ukaże się jej płyta. Ma dziewucha głos. Choć pani inżynier ze Szczecina coś nie leży to vibrato, r+b jej zalatuje. No nie wiem, może głos drży bo zimno jej było. Nad płytą 21 zachwycałem się nie tylko na tym blogu. Słuchałem często piosenek z mp3. Później postanowiłem kupić fizyczną płytę. Heh, ani razu jej ni odsłuchałem. Ale chyba remont przetrwała, nie wylądowała na klatce.
A propos giełdy wymiany towarów, która odbywa się niezobowiązująco się na mojej klatce …

IMG_3037

Cóż. Jedzenie kiedyś ludzie oddawali. Ja jakiś za niekumaty jestem, bo nic nie udało mi się chapsnąć oprócz dwóch kryminałów z serii „zabili go i uciekł“. Ostatnio ktoś oddaje gazety – polityka, uwarzam rze, i tym podobne. Wychodzę palić myśląc, że jak za 3 minuty będę wracał, to se wezmę. No i za każdym razem okazywało się, że ktoś był szybszy.
W bloku mamy jakiegoś wariata, a nawet i dwóch. Jeden z jednej strony poluje na ludzi, a drugi z drugiej strony (from the other side) poluje na auta. Jako żem nie zmechanizowany, to nie interesuje mnie ta druga strona. Ale, bo zawsze jest jakieś ale, wczoraj paliwszy poprzyglądałem się drugiej stronie. No trzeba umieć trafić w auto cebulą lub młotkiem. Odległość jest nawet nawet i drzewa skutecznie powinny blokować rzeczy oddawane z okna. Ponoć jakiś bałwan na 3. piętrze wynajmuje mieszkanie i sobie rzuca.
Z mojej strony ktoś pozbywa się różnych rzeczy – wody w butelce, chleba, przetworów itp. Częstotliwość – coweekendowa akcja. W ubiegłą sobotę ten ktoś się rozrzucał. Zawsze była to jedna, dwie rzeczy na weekend, a teraz to hurtowo wylatywały dobra. Zadzwoniłem w tygodniu do dzielnicowego. Hm, szkoda gadać. Jak komuś się krzywda nie stanie, to oni nic nie mogą zrobić.
„A co? Mam pukać do każdego i się pytać, czy to pan rzuca?“
no pewnie, że nie, bo nikt się nie przyzna. Ale bo zawsze jest jakieś ale, jego rada też błyskotliwa nie była. Sugerował napisać do administracji, żeby na każdym piętrze kartkę wywiesili o nierzucaniu.
Muszę chyba pana dzielnicowego przeprosić, bo jak na razie cisza, a już jest wczesna sobota. Za chwilę pójdę sprawdzić aurę i zobaczę, czy nic nikomu nie wypadło.

A propos Adele jeszcze. Bardzo nie lubię piosenki Lionela Richiego „Hello“. No nie grał on nigdy u mnie, nie gra i grać nie będzie …

 

moje miasto to Białystok część 2

Znaczy się czas wyborów się zbliża się. Nie spotkałem pana Kononowicza ale pełno dziś było innych aspirujących do władzy.

Tak, wybrałem się do Białego. Bo okoliczności, bo sprawy rodzinne mnie zagnały.

Nie poznaję mego miasta. Zmieniło się nie do Poznania 🙂

Czuję się jak turysta. Ale sporo rzeczy w pamięci zostało. Dziś odtworzyłem drogę z domu do I Liceum Ogólnokształcącego, gdzie przez 4 lata bawiłem się towarzysko, przy okazji pobierając naukę. Pani Dyrektor Złocka odeszła w końcu w otchłań niepamięci i wprost do historii zarazem. Rządziła niepodzielnie 20 kilka lat. W 1991 roku jak zaczynaliśmy, to już była. W tym roku gruchnęła wiadomość, że ktoś się stawił do konkursu i Pani nie wygrała. Jak widać piekło nie zamarzło, niebiosa się nie rozstąpiły. Szkoła bardzo zmieniona, bardzo rozbudowana. Gdzie teraz uczniowe chodzą jarać fajki?

Bar Słoneczko darzę olbrzymim sentymentem. Pracowała tam moja mama. Często tam przesiadywaliśmy. Menu było robione na tablicy poprzez wkładanie literek, więc często odrabialiśmy tam i na niej prace domowe. Ciekawe czy ktoś się w ogóle skapnął, że coś z tym menu nie do końca było OK. Druga historia, która zapadła mi w pamięć z tegoż baru, to moja siostra wkładająca nogę do garnka z zupą 🙂 Pewnie myślicie, że zupa została wylana? 🙂

Cerkiew św. Ducha, to największa cerkiew prawosławna w Polsce. Stoi w centrum, więc ciężko nie zauważyć i przejść obok obojętnie. Teraz tak sobie myślę, czy to nie przypadek, że cerkiew stoi po środku, pomiędzy kościołem św. Rocha, a kościołem Farnym?

Psa Kawelina kompletnie nie rozumiem. Ominęła mnie chyba ta historia. Psisko wygląda strasznie.

Przeleciałem się po centrum – od Kościoła św. Rocha, aż po kościół Farny. Wiadomo, Białystok kościołami stoi. Piękna pogoda, nie za dużo ludzi, fajnie. Podoba mi się Białystok.

Może wrócić?

© 2026

Theme by Anders NorenUp ↑