Miesiąc: styczeń 2016

16 062

Ale się dziś przeszłem po mieście! Taki jestem przechodzony, że aż się zakwasy porobiły. A to jeszcze nie koniec iścia na dziś.

Piękna wiosenna sobota. Słońce w pełni, ciepło, to się i iść chciało. Dużo ludzi na mieście, szczególnie na Starym Mieście. Jejks, kiedy ja na Starówce byłem ostatnio? Jak turysta jaki się czułem.

Hasztaguję zdjęcia, które wrzucam na instagrama z mych pieszych wycieczek #10000stepsperdayproject. Dziś naczłapałem już 16 062, a to jeszcze nie koniec. Myślałem, żeby do Słodkokwaśnej się przejść na nogach ale to 10 kilometrów. Chyba autobus będzie.

popaczcie co napstrykałem.

 

dobry (w)PiS (?)

Siema, tu Jurek Owsiak! Heh. Zgadzam się z paniom prof. Pawłowicz. Skandal, że akurat ta akcja ma taką medialną oprawę. A gdzie Caritas? Gdzie parafialne akcje charytatywne?

ah! Taki dałem kontrowersyjny temat. Brawo ja! Mam nadzieję, że władza żartuje z tą inwigilacją internetu?

Już ponoć piosenka Dżemu trafiła na czarną listę. Bo pan śpiewa, że nie ma Boga. Hm, z interpretacji utworu wynika, że życie bez Boga jest straszne, więc chyba nic złego w tym nie ma?

Koniec dygresji i … żartów (?).

Moje nowe motto na ten kwartał – 40 wpisów na 40 lat!

Oczywiście lenistwo przeze mnie przemawia, bo nie chce mi się pisać jednego postu dziennie. Może do czterdziestki chociaż dobiję!

Tydzień temu odbyła się pierwsza impreza celebrująca. Powiem tak – epicko było! Kto był, ten był. Kto nie był, ten trąba 🙂

Wszyscy tak najeżdżają na ten PiS. Że zło, że niedobre, że Be i że w ogóle. A tu proszę. Dzięki PiS-u mamy piękną zimę. Dziękuję PiS-u. Jest bajkowo.

Oczywiście zaczęło walić śniegiem, jak z pracy się wychodziło. Nie mogło zacząć sypać pół godziny później? Ale nie narzekajmyż, jest pięknie.

Sypie śnieg jak szalony. Mam nadzieję, że jutro nie będzie plus 5 stopni i deszcz.

Co do PiS-a, to zaczyna mnie drażnić wyzewnętrznianie się (byłych) dziennikarzy TVP – ojej, zwolnili mnie. Napiszę o tym na fejsie i na twitterze. Cierpcież ze mną. Chodźcież w moich butach. Taki/a jestem pokrzywdzony/a. No ludzie kochane, weźcie się w garść. Ja uważam, że była to #dobrazmiana, bo na tych państwa nie dało się już patrzeć. A poza tym, hello!?! Nie wiedzieli, w jakiej instytucji pracują?

Ale ale. Przecie ja już na nich nie muszę paczeć, bo nie mam telewizora! #dobrazmiana

 

Dobra, zmiana tematu.

 

Feflix wszedł do Polski. Alleluja! I zaczyna się marudzenie polskich dziennikarzy. Że mała oferta, że nie po polsku, że gdzie jest House of Cards, że w ogóle. I już teorie snują, że Polak potrafi, że obejdzie feflixa i będzie piracił nadal. Ojej. Dajcież ludzie spokój. Po 40 godzinach od premiery tego serwisu w naszym kraju takie czarnowidzwto. Takie to polskie.

A ja testuję kanał, choć zdanie o nim wyrobiłem już dawno, wizytując pewną abonentkę z USA. Co prawda, na wakacjach czasu nie ma na dogłębne zapoznawanie się z ofertą, więc może dlatego miałem takie sobie zdanie o feflixie.

A teraz na spokojnie przelatuję ofertę i stwierdzam, że czemu nie? Jest co oglądać. Przeleciałem dwa klasyki – Ociec Krzestny i Ociec Krzestny 2.

Z seriali pyknąłem sobie konia – BoJack Horseman. Śmiszny. Nasz ulubieniec. Śłodkokwaśna też fanem konia jest.

Do tego wybrałem sobie jeszcze z kreskówek – Archer. Komediowy serial o super tajnym agencie z ISIS (International Secret Intelligence Service). Bardzo fajnie i sprytnie narysowana baja szpiegowska. Polecam (nie ma polskich napisów).

Sense8 – wow! Zobaczyłem pierwszy odcinek tej feflixowskiej produkcji i myślę sobię – Wachowski Brothers? A jak! Tylko, że już nie Brothers, bo jeden brat zamienił się na Lanę Wachowski. Serial dobrze (za i na)kręcony (kręcony wziąłem za nawias. To taki matematyczny zabieg). Polecam (nie ma polskich napisów).

Dodałem sobie do ulubionych jeszcze horror The Conjuring. Ale okazało się, że już go widziałem. Także feflix jest fajny. Dzięki Ula za wiesz za co 🙂 Żebro-watching

Ah, muszę napisać o moim ulubionym sklepie – Lidl! Ależ sobie urządzenie nabyłem – kanapkownik aka contact grill!

Zbiegło się to z moimi badaniami. Cholerny cholesterol. Także kanapkownik poszedł w ruch od razu. Jesssu, jak łosoś pysznie smakuje! NIe znałem go takim. Zawsze robiłem albo na parze albo w piekarniku. Teraz odkrywam na nowo rybę.

A jak się łosoś znudzi to robimy sobie kanapki. Oczwiście pieczywo ciemne. Biała buła to śmierć! Nie wrzucam zdjęć mych sandwiczów na Instagram, bo się wstydzę, bo nie umiem jeszcze, bo biedne te moje przysmaki. Słodkokwaśna wiedzie prym w tej tematyce. Ale może kiedyś? Kto wie, kto wie.

Dobry Lidl!

 

Ze świata muzyki muszę donieść, że podoba mi się nowy utwór Davida Bowie „Lazarus“. Jakoś po świętach, Trójka go puściła. Akurat coś robiłem i nie skupiałem się. Słyszałem tylko, że fajnie saksofon gra. I nie mogę się od tego czasu uwolnić od tego nagrania.

Dwa tygodnie później okazało się, że cały świat słucha Davida Bowie.

Jej! Kaliber 44 zmartwychwstał. Pieniędzy się skończyli?

 

Ground control to Major Tom. Take your protein pills and put your helmet on

 

k+m+b

a czytałem gdzieś wczoraj, że PiS odwoła Trzech Króli i powoła nowych. Bo jeden był czarny, drugi z Bliskiego Wschodu, a trzeci z Unii Europejskiej. Jak widać nic się nie wydarzyło.

KMB everybody!

Chciałym również pożyczyć wszystkim ortodoksyjnym katolikom/chrześcijanom wszystkiego najlepszego z okazji Świąt Bożego Narodzenia. Jedzcie i pijcie dziś ile wlezie.

Nigdy nie pamiętam, czy prawosławie to część katolicyzmu, czy chrześcijaństwa. Zawsze byłem słaby z biologii. Ale życzenia zasyłam szczere.

Co do cyferek, to przypomniał mi się filmik widziany w tym tygodniu. Coś z serii abstrahuje, czyli sonda uliczna. Młody chłopiec pyta młodego chłopca:

  • ile to jest 1-1-1?
  • Minus 3
  • Więcej
  • Minus 4
  • Nie! Więcej!
  • Minus 5!
  • Minus 2
  • Jak to kurwa więcej???!!!

 

Kto na cyferkach się zna ten wie. Mnie ubawiło.

Wyszłem wyjść. Z postanowień noworocznych nici. Nie piszę jednego postu dziennie, więc trzymam się teraz tylko tego, że 10 000 kroków ma być dziennie zrobione. Patrzę na pogodynkę. Hej, tylko -6! Prawie wiosna.

Ale nie. Nadal jakieś zimno. Co prawda już nie -16 ale wciąż po nogach i po dłoniach daje. Kalesony chyba trzeba jeszcze przytrzymać na podorędziu (podnodziu chyba).

Ale spacer fajny. Muzyka na uszach, śnieg się sypie z nieba.

Poszliśmy do meksykańskiej restauracji zjeść. Lokal, w którym Słodkokwaśna robił zdjęcia. Hm, cóż. Eeeeeee. Szału nie było. NIe było złe ale nie porwało. Obsługa bardzo miła.

Widziałem film „Jeziorak“. Jak na polską produkcję może być. Prawdę przynajmniej pokazują, a nie jakichś wymuskanych policjantów. Wszyscy mówili, że to takie polskie Fargo, bo główna bohaterka w ciąży rozwiązuje zagadkę. No mnie i pani inżynier ze Szczecina The Killing mocno jechało. A The Killing bardzo fajny i polecam, kto nie widział.

Zrzut ekranu 2016-01-06 11.03.38

Co jeszcze z liczb na dziś? Jutro 7 stycznia, kończy się pewna era. 7 dni nowego roku przejdą do historii. Jak na razie 2016 stoi mrozem. Mam nadzieję, że im dalej, tym cieplej.

Pada śnieg, pada śnieg, dzwonią dzwonki sań.

renamęt

a tak sobie przeglądam różne urządzenia pod kątem 2015 roku. Tu wykasuję, tam posprzątam. Czyszczę i robię miejsce na 2016 rok.

Czyatałem, że rozwiązując sudoku lub krzyżówkę, spalamy przez 1 min 1,5 kcal. Mózg nam tak pomaga. A czy zagadki z serii “znajdź różnicę” też spalają kalorie?

spójrzmyż i zobaczmyż.

Zdjęcie robione w odstępie jednego dnia, o tej samej porze (za pięć ósma).

Chyba David Coperfield odwiedził Warszawę 🙂

 

Z podsumowań wynika, że najbardziej polubionym zdjęciem mym na instagramie był KRZYŻ!

Zrzut ekranu 2016-01-02 11.49.08

Zdjęcie zrobiłem w przededniu wyborów. Znaki na niebie i ziemi mówiły, że PiS wygra!

 

 

Trzeci post w ciągu dwóch dni. Coś za szybki jestem. Postanowione było – 1 dzień = 1 wpis.

 

ta da dam, tu ru ru rum

W tym nowym, 2016, roku postanowiłem pisać jeden post dziennie. Nie wiem, czy to duch Ernesta Hemingway mnie nawiedził lub natknął, czy faktycznie dom mistrza zrobił na mnie takie wrażenie. Postanawiam trenować rękę swą, pióro me i umysł mój (jakkolwiek to brzmi).

Ale jak widać, już pierwszego dnia roku moje postanowienie w łeb wzięło.

Mam krótkie pytanie.

Słucham tej Trójki. Szlagiery lecą. Ale jakoś inaczej do nich podchodzę.

 

Na ten przykład:

A kiedy przyjdzie także po mnie,

Zegarmistrz Światła purpurowy,

by mi zabełtać błękit w głowie,

To będę jasny i gotowy.

 

Spłyną przeze mnie dni na przestrzał,

Zgasną podłogi i powietrza,

Na wszystko jeszcze raz popatrzę,

I pójdę, nie wiem gdzie – na zawsze.

 

Czy to jest o narkotykach? Czy po prostu o niczym ale autor tekstu pisząc ten evergreen był pod wpływem?

 

Albo inny polski hit nad hity:

Tam tam, tam tam ta ta ta tam tam

 

Spacer, spacer, spacer.

 

Au revoir do jutra na kolejnym wpisie. Albo jeszcze dziś. Kto wie.

 

 

12 groszy, tylko nie płacz proszę

12 groszy w zębach tu przynoszę

2015 vs 2016

Wszystkiego dobrego i takie tam.

Choć i tak dziś o północy pożyczyłem znajomym życzenia i mam z głowy obowiązek.

Państwo na K. z Europy gdzieś w Europie. San Remo czy coś podobnego (no coś podobnego).

Słodkokwaśna ze swoją panią u rodziny pani.

Ula gdzieś w Świętej, czy Królewskiej Górze albo tuż obok. W każdym razie gdzieś przy Świętym Realu, czy Royalu. Mont Real.

Kolega od mebli ze swoimi dziewczynami gdzieś w Poznaniu (Piotrek “z dziewczynami” brzmi OK. Nie wiem czemu szanowna małżonka ma jakieś obiekcje, jak chcesz tak napisać).

Z panią inż. ze Szczecina sprawę załatwiliśmy jeszcze przed północą.

Także trzeba tylko rodzinę obdzwonić.

Piszę na początku, żeby nie było nieporozumień. W tym roku nie używamy następujących słów i zwrotów:

  • stary
  • stary dziad
  • następny będziesz ty
  • już masz z górki

 

Hm, prawda jest taka, że faktycznie jest z górki. Przecie wiadomo, że kto normalny dożywa do 80-tki? Czyli MAM z górki.

Wczoraj znalazłem mądrość życiową na 2016 rok. Weź najbliższą Ciebie książkę i otwórz ją na 33 stronie. Pierwsze zdanie opisze to, co przydarzy Ci się w 2016 roku.

Okazało się, że trafiłem na zdjęcie zupy pieczonej z pora. Druga najbliższa książka powiedziała:

Dla zasady i bezinteresownie

Ale za to drugie zdanie jakie!?! Olaboga!

Bo jak cię zabiją, to przecież nic z tego nie masz

 

Na szczęście autor tej przepowiedni/wróżby, to taki sowizdrzał i ladaco. Sucharze Codzienny nie daję się nabrać z tą wróżbą. Ja przecie niezasadny i niebezinteresowny.

 

Jaki był 2015? Nie chce mi się wsteczzerkać (dlaczego w polskim nie ma takich fajnych czasowników, opisujących jednym słowo jakąś czynność? Albo rzeczowników, jak w niemieckim? Np. Das ProgramDoOglądaniaTelewizji, zamiast program telewizyjny? Hm, głupi przykład chyba. OK. Mam. Kartenlosen – kupować bilety! Ha. Polski jest jakiś za bardzo opisowy. No dobra, ten 2015. Fajny był i tyle. Byłem tu i tam…dwa razy. Spełniłem małe marzenie – zobaczyłem Florydę. Pysznie jadłem u Słodkokwaśnej, i już.

OOOOOJJJJJJJJ.

Ani razu nie zachorowałem!!!! Ale byłem 6 razy u lekarzy! Czyli sztuka jest sztuka. Ze 4 razy u laryngologa i z 5 u ortopedy. Z matmy chyba też orłem nie byłem.

Ale przeziębiony nie byłem ni razu! Jaki rok? Dobry rok!

 

Co do 2016 oczekiwań nie mam. Co ma być to będzie. Waham się tylko – australia, alaska, hawaje, czy znowu san francisco?

 

W radio dają najlepsze piosenki wszechczasów wg słuchaczy radiowej Trójki. Chyba na spacer muszę szybciej wyjść. NIe da się słuchać co roku tych samych piosenek. I co chwila jakiś Queen. Nie!

 

Z postanowień noworocznych postanawiam, że nie będę przeklinał w pracy. Czas coś zmienić. Albo pracę albo siebie. Nie klniemy już w każdym bądź razie. Chociaż ostatnio był artykulik naukowy, który głosił, że przeklinacze są bardziej inteligentni, oczytani i takie tam. Może jednak kląć w pracy? A jeszcze mnie za jakiegoś mądrego wezmą i roboty dorzucą? Nie klniemy, postanowione!

 

Czy ja lubię rok parzysty, czy nieparzysty? Nie wiem. Chyba nieparzysty, bo jest taki inny i nie do pary. Pani inż ze Szczecina mówiła kiedyś, że lubi jakieś roki. Oczywiście nie pamiętam jakie. Parzyste, czy nieparzyste? Parzyste?

 

A propos pani inżynier ze Szczecina. Jadę wczoraj na zabawę i mailuję z paniom inż. Jakom, że zajęty był, pani inż zrobiła za mnie psychotest (bo ona taka albo dobra albo ciekawska):

Jaki wpływ wywierasz na ludzi z Twojego otoczenia?

 

http://www.quizme.pl/q/neonka/jak_wplywasz_na_ludzi_z_twojego_otoczenia/173932

 

Później, gdy ręcę miałem wolne i głowę niezajętom, zrobiłem sobie to sam. Wystraszyłem się strasznie w jednym pytaniu, bo pytali gdzie chciałbym być. I był namiot , między innymi, i Nowy Jork (albo może po prostu USA? Ale zdjęcie Miasta użyli, więc podświadomie widzę Miasto), i Malediwy, i koncert, i coś tam jeszcze. Oczywiście, kto normalny czyta pod obrazkami. Jako, że wielkim fanem namiotu już nie jestem, to zignorowałem tą odpowiedź. I poszło dalej. Dopiero jak robiłem psychotest komu innemu, to zauważyłem, że ten namiot to żaden namiot, tylko „byle gdzie z przyjaciółmi“. A ja ten Nowy Jork kliknąłem. I pół nocy przewracałem się w przejęciu, że oszukałem na tym teście. Że nieprawdę mi powiedział. Spotęgowane to było też tym, że wynik psychotestu mocno mnie zaskoczył. Nie widziałem nigdy siebie takim.

 

Ale gdzieś nad ranem poddałem się i stwierdziłem – pewnie, że USA, zawsze i wszędzie. Czyli dobrze rozwiązałem testa. Pani inż wyszło niedokładnie to samo, czyli nie zna mnie.

Zrzut ekranu 2016-01-01 11.11.14

Wyjąłem z zamrażalnika rosół. Wydaje mi się jednak, że aż tak źle nie jest ze mną. To znaczy dobrze ze mną jest. Ale już rosół trochę popuścił, więc nie mogę z powrotem go do zamrażalnika włożyć. No nic. Zupa jest OK.

Więcej i o jedzeniu, i o piciu, i o świętach nie będę pisał. Bo okres świąteczno-noworoczny jaki jest, każdy wie. Zakańczam i idę na spacer.

 

Wszystkiego dobrego w 2016! Alleluja

 

 

PS. Dopiero tuż przed opublikowaniem przypomniałem sobie, że przecie w tamtym roku oddałem TV. Czyli zapomniałem już o tym. Albo jakieś nieistotne to było (pani inż., wszelkie komentarze dotyczące tego zdania będą usuwane) 🙂

© 2026

Theme by Anders NorenUp ↑