Miesiąc: styczeń 2021

na mazury ją weź …

jedyne czego chce, to słońca

na mazury ją weź,

jesień, lato, zima co ty wymyślasz?

Na mazury ją weź,

Ona jeziora chce zobaczyć z bliska

 

Czyli mam już płytę 2021 roku. Bluszcz i ich Kresz! Widać i słychać, że młodzi artyści tęsknią (?) za latami 80. Nawet Nowe dzieło Darii Zawiałow (rocznik 1992) mocno inspirowane jest tamtym czasem. Cóż. Wydaje mi się, że lata 80. to jakiś kicz był. Choć uwielbiałem, to tak teraz na to patrzę. Na przykład zepsół Bon Jovi powstał 🙂

Żart. Każda dekada była fajna.

 

Oxford Drama okazuje się, że też jest z Polski! Oh. To będzie chyba dobry rok muzycznie. Usłyszałem ich Not My Friend. Przykuło uwagę mą i się teraz okazuje, że to z Wrocławia!

 

Trump chyba odszedł w końcu. Biden zaprzysiężony. Nowa Ameryka. Nowy rozdział. A Trumpa kiedyś widziałem na US Open w 2009 roku. Stanął koło mnie i Uli. Czekaliśmy na wejście na któryś kort.

 

Use Signal – powiedział Elon Musk. I świat zwariował. Kilka lat temu kolega z pracy mi zarekomendował ten komunikator. Okazało się, że oprócz niego i Krzyśka ze Staten Island nie miałem nikogo do konwersacji. To przestałem używać. A teraz, w styczniu, jakiś bum się zrobił na ten komunikator. Nawet chłopaki z grupy whatsappowej o nazwie „gramy w bada” zasugerowały przenosiny na Signal. Jest już nas tam trzech. Felipe coś się ociąga. Ale on jest jak stare hity Lady Pank (tekst z Bluszcza).

Używam też Telegram. Ponoć 500 milionów nowych użytkowników ostatnio uzyskali.

Ludzie chyba nie lubią MordoKsiążki. Dobrze, że z Anetką nie zakładaliśmy tam nigdy konta.

 

Przyglądam się jak tańczysz

To lepsze niż najlepszy film

Chłopaki jak gepardy

Wszyscy bacznie obserwują Cię

Puszczają pieśni z dawnych lat

The Cure najlepsze hity jakie znam.

 

 

 

blue monday

Pewien mędrzec rzekł, że wszystko można wytłumaczyć za pomocą matematyki.

gdzie:

  • W– pogoda (ang. weather)
  • D– miesięczne wynagrodzenie
  • d– dług, debet (ang. debt)
  • T– czas od Bożego Narodzenia (ang. time)
  • Q– niedotrzymanie postanowień noworocznych
  • M– poziom motywacji (ang. motivational)
  • Na– poczucie konieczności podjęcia działań (ang. a need to take action)

I tak się to właśnie wylicza! Kochani, najbardziej depresyjny dzień w roku mamy. Blue Monday.

Ten czas, który minął od Bożego Narodzenia jest istotny, gdyż to jest czas spłaty kredytów zaciągniętych z okazji zakupu prezentów pod choinkę.

Na szczęście termin ten uznawany jest za pseudonaukę. Zgadzam się, gdyż ja dziś czuję się wspaniale!

Stoję, stoję, stoję! Nie muszę siedzieć, nie muszę leżeć. Czuję się świetnie, ach jak przyjemnie!

Ja nie przepadam za niedzielami. Bo przez pół dnia błąkam się i marudzę jak mantra – jesssu, jutro poniedziałek.

Wczoraj przeszedłem się nad Jeziorko Czerniakowskie. Tłumy! Ten hashtag morsowanie działa. Ruch jak na Marszałkowskiej! Ale ja trzymam się od tego z daleka. Strasznie niefajnie to wygląda.

Dziś w radio słyszałem rozmowę z ratownikiem górskim, co brał udział w akcji na Babiej Górze. Akcja Zdobywanie Szczytu Bez Ubrań. Pani została uratowana w ostatniej chwili. Ponoć biegli z nią co sił do jakiegoś miejsca, żeby ją ogrzać. Wszystko działo się na granicy życia i śmierci. Pan ratownik po części „zawdzięcza” tego typu wyczyny telewizji śniadaniowej, która jakiś czas temu zrobiła reportaż o tym. Może trzeba cofnąć się do czasów MTV i umieszczać tabliczkę „Don’t try this at home”.

A jakiegoś morsa nie udało się wyciągnąć spod lodu. Smutne …

 

To może o pociesznych sprawach?

W radio 357 trąbią, że ten rok stoi pod znakiem celebracji 30-lecia genialnych albumów! Tak, rok 1991 to był jeden z najlepszych … roków (?) w dziejach muzyki. Początek lat 90. w ogóle był jakiś powiew wolności, świeżości. Ostatnia dekada przed nowym milenium. To i może dlatego artyści czuli wenę? Wydaje mi się, że i ten rok będzie dobry muzycznie. Bo artyści przez prawie cały 2020 rok siedzieli w domu. Jestem pod wrażeniem Taylor Swift i jej drugiego albumu wydanego w ubiegłym roku. No nie mogę się uwolnić!

A co wydało się w 1991?

U2 – Achtung Baby – uważam, że najlepszy concept album ever (PS. Nie, nie jestem fanem Pink Floyd)

Powstał zespół Hey

Metallica wydaje cudeńko. Album z wężem, czarny album, Metallica – nazywajcie to jak chcecie – tak mówił Lars Urlich.

No i Pearl Jam debiutuje! Pamiętam, jak myłem naczynia w kuchni. Włączam sobie nowy zakup na kasecie. Rączki w bąbelkach i pianie. Nie pamiętam, kiedy i jak sprzątnąłem kuchnię. Byłem zahipnotyzowany! Może to dlatego zawsze wolałem Pearl Jam od Nirvany i Soundgarden.

Michael Jackson i jego Dangerous – trzeba przyznać, że jak Król Popu coś wtedy robił, to robił to na światowym poziomie.

Nirvana i ich Nevermind

Blood Sugar Sex Magic Red Hotów! Miałem to na dwóch kasetach. I książeczka z tekstami (bo na piratach nie było tekstów).

Use Your Illusion I & II ukazuje się. Początek końca Guns ‘n Roses.

I na koniec koszmar 1991 – Queen wydał Innuendo. Oops.

 

sam nie wiem Maciek

tak sobie myślę, że przearanżuję sobie mieszkanie. Ale sam nie wiem Maciek.

Mam takiego ciołka w robocie. Rozmawiam z nim, ustalam wszystko. Gadka jak do Władka najczęściej, bo kolo ciężki w konwersacji. Jak się uprze, to nie przetłumaczysz. I już z nim w końcu wszystko ustalasz. Zgadzasz się na jego rozwiązania. Wychodzisz z gabinetu ukontentowany. ZA WOLNO wychodzisz z gabinetu, bo w drzwiach słyszysz – sam nie wiem Maciek.

Drzwi się zatrzaskują, a ty zostajesz jak ta pała w dezinformacji. No niby się spotkałeś, przegadałeś, ustaliłeś, ale na koniec słyszysz pointę, która wszystko burzy.

Głupio wracać i się dopytywać, bo kolega pomyśli, że jakiś upośledzony jestem. Przecie wszystko przegadane i ustalone.

Wczoraj byłem u znajomych i zobaczyłem u nich tapczan-półkę! Na sam przód powróciły reminiscencje z wycieczki do Seattle – stolicy grunge’u. Fajne miasto. O dziwo bardzo słoneczne. A może ja miałem szczęście do pogody? Tam w wynajmowanym mieszkaniu za pośrednictwem serwisu AirBnB był zamontowany taki mebel. Sprytny space saver. Tam też odkryłem hawajskie poke bowl oraz fioletowe szparagi.

Na drugi sam przód, czyli po drugie – primo, dostałem taki flaszbak moich zwariowanych pomysłów odnośnie mieszkania. Jednym z genialnych rozwiązań było zainstalowanie tapczan-półki. I jak wczoraj zobaczyłem mebel, to od razu zacząłem się wypytywać skąd? Jak? Co? I tak dalej. Wracam do tego pomysłu! Przearanżuję mieszkanie. Dziś rano, oczami wyobraźni ustawiłem na nowo wszystkie meble i … sam nie wiem. Ten przepiękny, wycyganiony stół mi psuje feng shui mojego salonu slasz sypialni. Niedobra szuja!

Tu zamontuję łóżko, tylko trzeba kinkiety przesunąć o 10 cm. Tam wepchnę komodę albo ją wyrzucę, bo nie wiem w sumie po ki czort ją nabyłem. Stół się przesunie bliżej kuchni. A pod okno kupię sofę i stolik. I oczami wyobraźni rachuję wydatki. 2 do przodu, 3 w pamięci. I niestety jakaś ósemeczka wychodzi. Sam nie wiem Maciek.

Ale później przemyślałem i stwierdziłem, że się tylko zagracę. To nie robię tapczan-półki. No chyba, że mi się narożnik popsuje, to wtedy.

Życie to nie zabawa, zabawa, zabawa. Tylko zawody, zawody, zawody. Tańcz!

Przekonuję się do nowej płyty Krzysztofa Zalewskiego. Bo na samym początku, przy premierze nowego krążka stwierdziłem – sam nie wiem Maciek. Niby to Zalewski, ale jakieś dziwne te piosenki. I przestałem słuchać. A teraz? Proszę bardzo. Jakoś ładnie wchodzi do uszka.

Przeczytałem dziś recenzję serialu Osiecka. Tym razem nie powiem – sam nie wiem Maciek. Okazało się, że ja w swojej opinii (poprzedni wpis) byłem bardzo delikatny, bo autorka artykułu zjechał produkcję od góry do dołu. Tytuł był wymowny – obejrzałam 8 odcinków Osieckiej i nadal nie wiem o czym jest ten serial. W punkt!

A jak ludzie się zgodzili w swoich komentarzach. W końcu żadnego hejtu, tylko zgodność. Kilka osób skonstatowała, że w tym serialu brakuje … Osieckiej.

 

Odezwał się po wielu tygodniach zapytany o ewentualne nietajne komplety lektor rosyjskiego. Ponoć jak studiował na SGH, to kolegom udzielał korepetycji. Syna wyedukował, bo on ponoć z Turkmenistanu, czy innego Tuturlistanu. To się umówiłem na lekcję próbną. Ojej. Myślałem, że zasnę. Koleś kompletnie nie miał pomysłu na przeprowadzenie lekcji. Czytał mi jakąś książkę o czasach sprzed 1989 roku w Rosji. Miałem mówić czego nie rozumiem. No to nie rozumiałem co drugiego wyrazu. To znaczy bym zrozumiał, gdyby pan wyraźniej lub wolniej czytał. Po pół godzinie, ledwo przytomny, powiedziałem mu, że to nie ma sensu. Ja i tak tych nowych słów nie zapamiętałem. Lektor pochwalił za to zasób słów mój. Zdziwiłem się ale podziękowałem.

W poniedziałek mam lekcję z młodym Aleksem. Zobaczymy co z tego będzie. Jaka jego strategia na nauczanie jest. Ale ochota na naukę rosyjskiego coraz mniejsza. Rzucić w diabły? Czy nie? Sam nie wiem Maciek!

 

 

 

 

 

bluszcz

 

Ona słucha Beastie Boys!

 

Heh, ja też kiedyś słuchałem. Szkoda, że już nie nagrywają. Ale trudno być triem, kiedy jeden leży 6 stóp pod ziemią. Fajny to był zespół. Lubiłem szalenie Ill Communication.

 

Bluszcz wydał płytę. I tam są Lamparty. I tam pan śpiewa w refrenie, że ona słucha Beastie Boys. A ja oglądam serial Osiecka na TVPiS.

Przechadzałem się do sklepu z Kwakowa do Wierzchowic i z powrotem. Chodzić mi się zachciało. Mijałem wtedy ten znak „Czechy 7”. Na uszach miałem radio – Nowa Trójka, czyli Radio 357. I tam zaprezentowali przebój dnia – Bluszcz i ich Lamparty. Oczywiście nie mam pojęcia co to za ensambl. Leszcze znam, ale to kupa straszna.

No i te nieszczęsne „Ona słucha Beastie Boys” wlazło mi w łeb! I se nucę.

 

Dziś w Nowej Trójce pan Kuba Strzyczkowski zaczął debatę, czy zmiana litrażu małpek spowoduje spadek spożycia alkoholu. Gromkie „nie” usłyszałem. 99% słuchaczy twierdzi, że ludzie jak piją, tak pić będą. Ryzyko jest takie, że spożycie się zwiększy. Otóż nasze kochane państwo w trosce o nas i kultywując program „Wychowanie w Trzeźwości” wprowadziło nowy podatek na alkohol do 300 ml. No to już się okazało, że zamiast małpek będą małpy, czyli buteleczki o pojemności 350 ml.

Ponoć w Polsce sprzedaje się MILIARD małpek rocznie! 600 000 klientów, to klienci, którzy powracają w ciągu dnia. Najlepszy sklepik mieści się w centrum Warszawy – 500 buteleczek dziennie. Szok. Na nic argumenty, że małpka pasuje do kieszeni marynarki i damskiej torebki, że większa flaszka, to już większy kłopot i ludzie mniej chętnie będą kupować. Będziemy. I będziemy pogrążać się w alkoholizmie. Po prostu nasze państwo zamiast dbać o chorych z uzależnieniem alkoholowym (kasa z tego podatku powinna iść, tak jak w Szwecji, na leczenie uzależnień) ciągnie kasę od nas, żeby dziurę w budżecie łatać. Skąd wezmą na tarcze?

Rozmowa z restauratorem. Ponoć wersja pesymistyczna, że otworzą gastro na przełomie marca i kwietnia. Pan biznesmen mówi, że za miesiąc się zawinie, bo nie da rady. I teraz otworzył nie restaurację, ale work space. Możesz wynająć stolik, przyjść, popracować i dostać coś do zjedzenia i picia. Koleżanka się urlopuje na północy kraju i mówi, że knajpka działa jakaś i codziennie chodzą na posiłki. I dawno tak się nie cieszyła z tego powodu. Że nie musi gotować, że nie musi się martwić co komu upichcić. Że może pójść i ją obsłużą.

A jeden pan pisze – czemu są zamknięte knajpy i hotele, a IKEA i empiki działają? Gdzie jest więcej ludzi? Gdzie jest większa szansa złapania wiruska?

Kolejne łatanie dziury – podatek od cukru. Już kompanie napojowe kombinują. Cena ta sama, ale buteleczka mniejsza. Na szczęście nie piję takich napojów.

Do dupy ten nasz kraj. PiS niech spierdala z tymi swoimi mordami. Z Matołuszem na czele.

Jebać PiS – jak to nucili na imprezie u Piaska. Nergal jest dla mnie przegrywem roku. Jak można wrzucić instastory z imprezy prywatnej?! Szatański c*ujek (ha, ciekawe jakiej litery brakuje?).

Śniło mi się rozdanie nagród BRITS Awards. Że niby Paloma Faith wygrała. I artystka miała występ na żywo. Z takim ręcyma, jak z rozpostartymi skrzydłami, pani biegała po scenie. I takie długie włosy miała. Rdzawo-filoletowe. Ciekawe czy wygra. Ciekawe czy załapała się na nominacje, bo płytę wydała jakoś niedawno. Grammy przełożyli, bo wirusek nie odpuszcza. Beyonce ma najwięcej nominacji, bo aż 9. Tylko dziwne jest to, że ta artystka płyty w ostatnich latach nie wydała. The Weeknd się uniósł, bo go nie docenili. Eh, problemy pierwszego świata.

Przechodzę do kolejnego sedna sprawy (można tak napisać w ogóle?).

Wkręciłem się w serial Osiecka na TVPiS. Wiem, że Polacy nie umieją kręcić dobrych seriali (no z wyjątkami). TVN pokazuje przepiękne życie, przepięknych Polaków, w przepięknej stolicy. Ale to co zrobiła polska telewizja to jest … kuriozalne. Tak kiepskiego serialu nie widziałem dawno. Jest źle napisany i ci biedni, aczkolwiek dobrzy aktorzy, musieli w tym czymś wystąpić. Kiedyś w radio, przy okazji czytania książek, słyszałem często dwa nazwiska – Eliza Rycembel i Wiktoria Gorodeckaja. I w tym serialu są te panie. W końcu mogłem popatrzeć. Obsada jest dobra, ale serial zły. Aż boli. Wszystko wygląda tak … beztrosko. Realia są tak spłycone. Kompletnie nie czuć klimatu epoki, geniuszu artystki. Jej. Koszmarek.

Ciekawe czy Osiecka słuchała Beastie Boys?

 

 

3/5/7

Nie, nie ul. Myśliwiecka 3/5/7, ale radio 357.

 

Słuchałem Trujki po tych zamieszkach majowych. Broniłem Trujki. Nawet jak odpalił się Nowy Świat, to trwałem. Bo trzeba być na dobre i na złe. Większość uciekła.

Nowy Świat mnie na kolana nie rzucił. Podsłuchuję sobie. Ale chyba wciąż Trujka była częstszym gościem. Do 5 stycznia A.D. 2021.

Nie ma już innej częstotliwości dla mnie. No może to złe słowo, bo Radio 357 jeszcze na FM nie nadaje.

Nie wierzyłem, że uda się stworzyć coś wtórnego. Że da się Trójkę odtworzyć, skopiować. Ale od kilu dni słucham i się nie mogę oderwać. Zastanawiam się nawet na wysokością finansowania tego cuda. Bo to, że patronem będę, przesądzone już jest. Pomyślimy. Może 35,7 zł miesięcznie?

 

I też muzyka na nowo staje się przyjemnością.

Zasłuchuję się w … Taylor Swift. Mówiłem Arkowi-Zegarkowi, że jej letnie dzieło „Folklore” jednym uchem wpada, drugim wypada. Jakbym słuchał jednego, bardzo długiego kawałka. Ale zimowy „Evermore” mnie oczarował. Słucham i słucham. Nawet niektórzy radiowcy są zadziwieni.

A pani Taylor, jako jedyna ma już pięć albumów, które okazały się najlepiej sprzedającymi się w ciągu danego roku. Adele ma takie cztery osiągnięcia. Ale tylko z dwoma krążkami. Jej 21 okazał się najlepiej sprzedającym się albumem w 2011 i 2012 roku. A 25 – w 2015 i 2016. A pani Taylor zrobiła to z pięcioma różnymi płytami. Jak widać z takiego kiepskiego country można wyrosnąć i zacząć tworzyć coś innego.

Wróciłem z Kwakowa. Eh, dobrze tak wyjechać z Warszawy. Dosyć miasta. Zwolnienie tempa i doznań jak najbardziej posłużyło. Czas płynie inaczej.

Kolega produkuje nawet dobre wino i hoduje owieczkę i barana. Głupie to zwierzątka. Non stop wgapione we mnie jak przechodzę kawałek od nich. Ale spieprzają, jak jestem obok. Meee, beee.

Co do wina własnej produkcji w Kwakowie, to zaproponowałem nazwę KFUCKOFF. Wydaje mi się, że o wiele to lepsze niż pretensjonalne Wino z Kwakowa, c’nie? Ale napitki kolega robi dobre. Posmakowało wszystkim.

 

Robiłem zakupy w Wierzchowicach. Poproszono mnie, żebym kupił lody. Takie, jakie pani Magda zawsze bierze. Podbijam do sklepu. Zaopatrzenie kiepskie bardzo. Ale pytam się o lody, które zawsze pani Magda bierze. Ekspedientka nawet się nie zdziwiła. Ale i tak powiedziała, że nie ma. W sumie, to żadnych lodów nie było, więc to żadna filozofia odpowiedzieć na pytanie o lody pani Magdy.

Ale fajny klimat. Przypomina mi czasy dzieciństwa.

Pani w Radio 357 rozmawiała z drugą panią o pandemicznym życiu w Gruzji. Inne tempo życia. Nie umawiasz się na konkretną godzinę i nie tupiesz nogą, jak już minuta po wyznaczonym czasie mija, a gościa nie ma. „Wpadnę do Ciebie jutro” – to znaczy nie mniej, ni więcej, że odwiedzę kogoś, jak wstanę (nie przed 11) i wydoję krowy.

Jak ktoś ma urodziny, to nie potrzebuje ani zaproszenia, ani prezentów. W sklepie i tak nic nie ma. A jak jest, to się nie ma pieniędzy. W sklepach najczęściej odbywa się wymiana barterowa. Ja biorę dobro spożywcze na zeszyt, ale jak będziesz przechodził obok, to ci kwiatków nazrywam i wręczę. Eh, życie może być inne.

Ula z Teksasu przysłała filmik, że jej śnieg do basenu pada. Dziwny ten świat w 2021!

© 2026

Theme by Anders NorenUp ↑