Miesiąc: czerwiec 2017

czytać bez uprzedzeń część 1

Gdyby żył, miałby 54 lata dziś ukończone. Faktycznie, czasem człowiek zapomina, że kogoś już nie ma.

Ostatnio, jak informowali, że Chuck Berry odszedł, to w komentarzach pisali „założę się, że wiele osób myślało, że on już od lat nie żyje“.

Ale dosyć o nieobecnych.

 

Jeśli masz coś do powiedzenia, dlaczego tego nie powiesz?

 

I tak piszę kiedy chcę, nie ważne czy jest co do powiedzenia, czy nie. Piszę bo lubię.

Dobroczynność to płaszcz, który zakładasz dwa razy w roku…

FullSizeRender

A taki miałem plan – co 3 miesiące oddawać krew. Nic z tego. Raz albo dwa razy na rok mi się udaje. Od szpiku na razie nie dzwonią. Od momentu kiedy zawiadomili mnie, że jestem w ich bazie i mogę być potencjalnym dawcą, to jakoś dziwnie się czuję.

Zmieńmyż temat.

Nie będę się powtarzał, że lato to nie moja ulubiona pora roku. Grzmią i zapowiadają upały. Na szczęście jeszcze nie widać, więc mam się całkiem znośnie. Zaopatrzyłem się w nową zabawkę mającą na celu ulżenia w upałach. Tym razem nie klasyczny wiatrak to, ale słupek/wieżyczka. Czyli łatwiej schować będzie można na zimę.

Pralka piszczy, że skończyła i ma dosyć. Nie tak prędziutko maleńka. Jeszcze wirowanko.

Także dmuchawa jest. Ma nową, przydatną opcję – timer aka tajmer. Można włączyć i iść spać.

Hm, jak badałem się na pocenie i nie wiadomo było czemu tak mam, to niektórzy mówili „rzuć palenie“. Rzuciłem i nic…

 

Bo muszę mieć wiarę…

 

No dobra, mam. Czekam cierpliwie. Na razie nie palę pół roku bez tygodnia. Właśnie! Wczoraj ktoś powiedział, że już za 6 miesięcy gwiazdka! Last Christmas lalalalalala…

Czekając na lato, postanowiłem dać odetchnąć głowie. Pewnej soboty wpadłem do zakładu fryzjerskiego za 8 minut w południe i krzyczę, błagam od progu

– Czy można się obstrzyc!?

– o 12 mam następnego klienta – rzecze Pani

– kochana! to tylko 8 mm i po całej głowie

I wzięła, i zdążyła, i zarobiła jeszcze, i napiwek dostała! Brawo pani Fryzjerka.

FullSizeRender-1

Po wizycie u Pani Agnieszki, od razu lżej o 10 kg! I, co najważniejsze, chłodniej o 5 stopni. Za gęste mam te kudły!

W robocie urwanie głowy, więc czekam na koniec kwartału i relaks i odpoczynek. 17 dni zaległych plus 26 z tego roku, 7 w pamięci i 104 nadgodziny, 1 dalej. Czyli wychodzi mi, że do końca roku mogę chyba wziąć wolne?

Na sam przód lecę (mam nadzieję) do Gdańska. Bilet w promocji był, to pomyślałem, że kupię. 40 zł tylko. Nie latałem dawno tanimi liniami, więc nie wiem, czy nabyłem bilet. Co chwilę piszą do mnie, że nie mam miejscówki, bagażu, nie odprawiłem się. I nie wiem, czy oni chcą ode mnie jeszcze kasę wydoić, czy na poważnie muszę coś jeszcze uzupełnić? Zakładam to pierwsze, więc ignoruję. Następnie chciałem odwiedzić znajmych w Glasgow, ale kolega Szkot pisze mi, że nie jest w nastroju na towarzystwo, także nie mówi “nie” i nie mówi “tak”. W sumie do mojego przyjazdu pewnie mu przejdzie. No jak baba! Dla mnie to istotne, bo nie wiem, czy hotelu szukać, czy nie? A może jakaś znana pani profesor z UofG (Juniwersiti ow Glasgoł) mnie przygarnie? Może jakaś uczona z wydziału marketingu? To sobie podyskutujemy o zawodzie? Ostatnio jakiś panel naukowy tam był, bo nawet pani inż. habilitowana ze Szczecina była u pani prof.

Jessu, teraz mnie naszło. Pani prof. z UofG ma inicjały … SS!?!?! Może niech Sabina sama sprostuje! Wyjaśni?!

Hm, a może darować Szkocję i gdzie indziej?

Góry Stołowe mnie ciągną. Trzeba zobaczyć jakie tam są możliwości?

 

Hej, jesteście za bardzo funky dla mnie…

 

Kiedyś to wiadomo było – jest urlop, jest Nowy Jork. Ale wiza się skończyła. Na razie nie widzę siebie wydającego 650 zł. Sprawdzałem nawet bilety na wrzesień. „Tylko“ 1652 zł. Brawo KLM (o ile mnie pamięć nie myli).

A propos Ameryki, to spotkałem się z koleżanką zapoznaną na Instagramie. Z Teksasu koleżanka o korzeniach białostockich (po rodzicach). Dzięki tej znajomości kolekcja moich t’shirt’ów powiększyła się o 3 sztuki. Podoba mi się niebieska z napisem na plecach „Keep Austin Weird“. Koleżanka mówiła, że Austin to stolica Texasu. Jak widać znajomości kształcą. Jak będę miał pytanie w Quizupie w kategorii „US States“ o stolicę Lone Star State, to od razu będę wiedział. Na razie nie było takiego pytania. Pogramy, zobaczymy.

No i w pracy koleżanki z zaciekawieniem „oo, co masz napisane na plecach?!“. To się odwracam doń zadem i słyszę:

KIP AŁSTIN ….

„oooo, nie znam tego słowa“. “Ja też”.

Wydaje mi się, że się mówi Ostin (?) Weird!

 

Jestem taki zmęczony Tobą, Ameryko…

 

Także koleżanka jest drugą osobą spotkaną poprzez medium społecznościowe. Pierwszy był Anglik spod Londynu. Polubił moje zdjęcie z mostu Siekierkowskiego i mnie zaczepia „a gdzie to?“. To mu tłumaczę. Dostaję w zamian zdjęcie Mostu Świętokrzyskiego. Mówię mu, że nie i tłumaczę jak dojechać. I dostaję odpowiedź, że już wie i wysyła zdjęcie z Mostem Świętokrzyskim z pytaniem „to ten most, tak?“. No to straciłem cierpliwość i go zaprowadziłem. Okazało się, że Anglik wygląda jak wcielenie szatana, cały w tatuażach i jest zagorzałym wyznawcą muzyki Behemota i twórczości Nergala. Ale po bliższym poznaniu – łagodny jak baranek. Będę się z nim widział w Gdańsku, bo na jakiś szatański koncert z córką i przyszłym zięciem przylatuje. Piszę mu jakiś czas temu, gdzie spał w Gdańsku (bo bywał tam często. W ogóle jakiś straszny fan Polski. Jak by mógł, to by się przeprowadził), bo będę 4-7 lipca. Odpowiada mi w żołnierskich słowach „Are you fucking kidding me?“.

Jako, że mój angielski nie taki najlepszy, to go ni to pytam, ni to się zadziwiam „I beg your pardon?“.

Okazało się, że dokładnie wtedy on ze swoją rodziną będzie.

Mam talk dla niego zakupiony w USA. Nie chce mi się nawet tłumaczyć. Ale ponoć takiego talku do rąk ze świecą szukać, a w USA wszędzie jest. To mu w końcu dam, bo mi głowę suszył w listopadzie. A przez 5 miesięcy się nie odzywał, bo jak twierdził – potrzebował ciszy i oddechu. Ten Instagram go tak przytłaczał. No jak baba.

Także plany wakacyjne są – lipiec Trójamiasto, Szkocja (jak się Szkot poskłada) albo Góry Stołowe. A w sierpniu – Islandia! Już nawet uczestnik wycieczki naszej się chyba w Eskimosa powoli zamienia. Bo najpierw przysłał nam lekturę obowiązkową – Szepty Kamieni (ni to książka, ni to blog o Islandii), a dziś jakiś zbiór piosenek. Nawet ciekawie grają. Nierówno, ale ciekawie. Sólstafir się zespół nazywa, a płyta – Berdreyminn. Polecam, jako ciekawostkę. Do tej pory z Islandii znałem/znam i nawet ceniłem/cenię (bo mam kilka płyt niektórych) Bjork, Sigur Ros, GusGus, Of Monster and Men, Kaleo, Asgeir, Emiliana Torrini. Oj, czyli trochę muzyki islandzkiej znam.

 

 

Dziwne. Nie wydaje się Wam, że wyglądam starzej?

 

 

 

boom boom…

bumerang.

Niech unosi nas każda chwila. Zastanów sie, nim rzucisz.

Chrystusowy Corpse za nami. Wziąwszy piątek wolny, otrzymawszy całkiem długi weekend. Amen.

Pod znakiem B ten długi weekend.

Dawno temu, a może i nie tak dawno, nie ważne to, namówiliśmy się, że pojedziemy na Białoruś. Toż to 3 km od Białowieży, czyli 23 km od Narewki. Toż to Polska (?) jeszcze. Marcina Babcia mówiła, że przed wojną do cerkwi chodziła tam obok, a po wojnie to już całkiem inny kraj! Czy to Białoruś zatem? Czy to inny kraj? Czy to tylko o stan umysłu chodzi?

Mój Dziadek, Józik (jak mówiła do Niego żona) Dobrogov, rocznik 1906, opowiadał mi kiedyś i o pierwszej, i o drugiej wojnie światowej. Mały bąbelek byłem, to nie pamiętam już tych debat. Dziadek odszedł jak ja 17 lat miałem. On o 70 lat starszy był, to gadka też już dziwna z nim była. Jak ja coś kumałem, to On już po 80-tce był. W ogóle fajnych dziadków miałem. Lubiłem tego Dobrogov‘a i tego Koplińskiego (14 miałem jak odszedł Antoś (jak mówiła do Niego żona) Kopliniak). Ale fajny był. Wszystkie 16 wnucząt jego żulikami były).

Tato mi też opowiadał, że jeden brat Dziadka wyjechał do USA, bo ciężko mu się żyło. Ale wrócił, jak Polska odzyskała niepodeległość. Bo ponoć stęsknił się. Ale jakiś dziwny wrócił. Chyba mu ta Ameryka w głowie namieszała. Drugi brat mieszkał na osiedlu naszym. O czym dowiedziałem się przypadkiem. Kiedyś spotkałem „dziadka“ w sklepie i wołam „cześć Dziadku“. A on na mnie, jak na wariata. Nie poznaje mnie. Dopiero później okazało się, że to nigdy-niewidziany przeze mnie Leon, brat Józefa.

A gdyby tak mój dziadek wyjechał ze starszym bratem do tej Ameryki? To może ja bym teraz jakiś Obama albo Trump był?!!!

Ale ja nie o rodzinie.

Bałem się Białorusi. Myślałem, że jak wjadę, to ubiją i już nie wyjadę. Bo to taki dziki kraj. A okazało się wręcz odwrotnie! Udana wycieczka rowerowa. Odwiedziliśmy muzea – pobytu (czyli skansen) oraz Dziada Mroza. W tym pierwszym popatrzyliśmy, jak ładnie ludzie kiedyś mieszkali. W cenie biletu było:

  • kromka chleba
  • słonina
  • (nie taki) malusi słoiczek z napitkiem

Koleżanka przytomnie zapytała tylko – skolko gradusow i już 2 napitki trafiły w ręce 3 panów.

Py-cho-ta. A zarzekałem się, że już bimbru pić nie będę. I co? I już chyba więcej nie będę. Ale skubany dobry był! 50%.

Ludzie na Białorusi mili, natura fajna, oddych bardzo udany. No dobra, przyznam się do czegoś. Panie ze skansenu bardzo sympatyczne. Pogawarlilim niemnożka. Na odchodne mężczyźni stwierdzili, że jeszcze po jednym zestawie musimy kupić na zaś. Poszedł Marcin, pan z Europy na K., i Radek, podleśniczy z nadleśnictwa. Ten pierwszy świetny z ekonomii, to od razu wykalkulował, że nie ma co małych zestawików brać. Panowie wrócili z buteleczką napitku o kolorze transparentnym i z kartonem soku z brzozy. Także na każdym postoju dla zdrowotności … było smakowane i próbowane.

Dziad Mróz bardzo towarzyski, rozrywkowy i żartobliwy. Niech mu gwiazda pomyślności nigdy nie zagaśnie.

Białoruś polecam!

A co z tym B i z tym bum bum bumerang? A no przeboje lata wybieraliśmy.

Mamy dwa typy, a właściwie, pewniaki!

Bumerang“ Ewa Farna oraz „swish swish Bish“ Katy Perry!

Od razu uprzedzam – proszę tego nie szukać i nie słuchać, bo nie spodoba się. A my, jako nienormalni, co dzień musieliśmy uradować uszy nasze!

Swish swish bish. Another one in the basket!

Oddajmy honor Amerykance. Ten hit to nie o Taylor Swift – Swift Swift Beach. Tylko bullyingu. Tej wersji się trzymajmyż. Nie hejtujmyż!

Bum, bum, bumerang, wraca bumerang
Więc pamiętaj, że znajdzie cię
Bum, bum, bumerang, bumerang.

Liczy się każdy gest i każda mina
Niech unosi nas endorfina.

Bum, bum, bumerang, bumerang
Zastanów się nim rzucisz

 

Pani Wisława Szymborska wraz Bilem Szekspirem pewnie się w grobie przewraca!

 

dylema

Mam straszny delemat. Jaki dać tytuł wpisu. Początek wpisu też może być trudny. Ale jak popłynie pierwsze zdanie, to flow już jest. Przynajmniej u mnie. A z tytułem, wiecie, jak jest. Trudno. Choć pewnie tylko słodkokwaśna wie z moich fanów jak to naprawdę jest. Bo on też widzę co chwilę jakieś smakowite kąski wrzuca na swój blog. Ciekawe czy wie, że ja już nie zaglądam na jego strony, bom się głodny od razu robię. Już i tak parę razy zwracałem uwagę, żeby te swoje pyszne kanapki wrzucał na Instagram wcześniej, a nie po 23, bo telefon mam ochotę zjeść.

Także tytuł wpisu ważny jest. Przyciąga. Odrzuca. Po prostu reprezentuje treść.

Miało być mądrze, bo lubię cytować znanych i mądrych ludzi. Miało być w tytule – Truskawków se narobię. Bo chciałem opowiedzieć, że relaks u mnie i czas odwyku.

Ale z kolei lubię też od razu do rzeczy przejść (mało brakowało, a napisałbym „od rzeczy pleść“. Takie przejęzyczenie. Przejęzyczenie?) – Ale mnie dupsko boli. Ale wolałem bez takich kontrowersji. Bo później będzie o tym, że blondyn bardzo nocną porą mnie odwiedził. To ktoś może sobie o jakichś bezeceństwach pomyśleć.

Po kolei.

Nie wiem, może zaklnę szpetnie dziś, bo tak mine dupsko boli i nie tylko? Wczoraj miałem kraksę rowerową. Jak leżałem na ziemi to usłyszałem „dobrze, że kask ma“. Tak, od niedawna w ka-ka-kasku jeżdżę. Jej! Dziś w pracy ktoś płyty Ka-ka-kai [ka-ka-kayah] rozdawał. Taki skecz mi się przypomniał o Stadionie Narodowym. Bo chyba nie ma co płakać i rąk załamywać, tylko trzeba iść do przodu. Co cię nie zabije, to cię wzmocni! Wódkę z redbullem też ponad 10 lat piliśmy i co? I się żyje się.

Jakaś głupia niunia wjechała we mnie. Jedzie pinda na rowerze miejskim i ładnie wygląda. Wiart we włosach, chłopiec obok, to se jedzie. Się wymijaliśmy i w ostaniej chwili głupia pinda zechciała podziwić okolicę, a dokładnie bulwar nadwiślany. Zerknęła na lewo tak, że lekko zjechała na lewo i się kierownicami zderzyliśmy. Głupia ma zawsze szczęście – pipa tylko się zatrzymała. Ja fiknąłem przez ramę. Technika padania opanaowana dawno. W dzieciństwie nie takie dzwony się zaliczało. Na nartach też na razie nie było połamania. Także amortyzowałem dłońmi.

Muszę zapisać – kupić rękawiczki!

No i dupsko se obiłem. Poprosiłem spokojnie lalkę (aż sam się dziwię, że nie obtańcowałem od stóp do głów), żeby patrzyła przed siebie i trzymała się prawej strony. Dziewczę się nawet nie odezwało. Tylko jej chłopiec, zignorowany w trymiga, coś przebąkiwał, że ja też nie trzymałem się prawej. Jacyś mili panowie w kaskach na rowerach zaczęli się mną przejmować. A może usiądzie, czy wszystko w porządku, może odpocznie, bo w szoku, rany przemyje wodą. Podziękowałem i poleciałem dalej. Dopiero w lesie zacząłem lizać rany, bo ta krew coś się sączyła z kilku miejsc. Ale nie dramatyzujmy. W lesie zobaczyłem, że telefonu ekran w drobny mak poszedł. Na szczęście folia na szybce była, więc ekran się trzymał. Ale gorzej było z wykonaniem czegokolwiek na telefonie. Cudem udało mi się wykonać FaceTime do Pana z Europy na K. ale ten myślał, że to prank call i tylko mi „?“ odesłał. W Amsterdamie ponoć był. To pewnie zasłuchany płytami winylowymi był. Wybaczyć? Wybaczam, bo postanowienie noworoczne było – być miłym dla ludzi. Palić, nie palę. Wódki też jakoś w tym roku mało piję. O! Jakiś perfekcyjny jestem.

Próbowałem do kolegi z pracy WhatsAppem się skomunikować. Ale też jakieś głupoty kolega dostał. Ale odebrał nie-wiem-jak-wykonane połączenie FaceTime. Muszę chyba zweryfikować listę najlepszych przyjaciół. Później telefon zaczął wydzwaniać do ludzi. Na szczęście trafiło na marszulla aka słodkokwaśna. No to musiałem mu opowiedzieć jak mi mijał dzień, bo jak do kogoś dzwonię to już chyba po coś, a nie żeby powiedzieć, że to głuchy telefon. No i szczęście w nieszczęściu, może uda nam się spotkać na weekend. Mówiłem, że kupiłem wódkę, której butelka zmienia kolor w zależności od temperatury. A skoro my po mat-fizie, to fizyka nam nie straszna i lubimy czasem łapać fazę. Toć możem się spotkać i popatrzeć jak się zmienia kolor szkła. Zobaczymy.

Dzięki moim uprzejmym przyjaciołom, kolegom, ludziom dobrej woli, udało mi się szybko zorientować co i jak w sprawie napraw ekranów. Pan pojawił się ekspresowo po 23 w nocy i zabrał telefon. Coś czuję, że to tyle w sprawie sprawnej obsługi. Pan się chwalił, że może w sobotę, jak nie w piątek!!!, telefon będzie jak nowy. A teraz się okazuje, że to w sumie nie wiadomo, czy mają na stanie ekran do iPhone 6S.

Chyba oleję temat nowego iPhone 8 i się przerzucę na 5SE. I na pewno daruję sobie te ochronki i kondomy na telefon. Od tej pory mój telefon będzie ładniewyglądający!

Pan powiedział, że i szkło hartowane nie dałoby rady.

Także nie mam telefonu. Mam za to służbowego Samsunga. Ale na szczęściem uzależniony od iPhone’a jest, to daję sobie czas relaksu.

Narabiam se truskawków z jogurtem albo bez. Siadam przed kompem i nic. Jakoś nie ciągnie mnie do seriali. Na 13 Rizonów Dlaczego tylko patrzę. Ale to tylko dlatego, że już przy końcu jestem i wypadałoby zakończyć to, co się zaczęło. Żadne bohatyry w tym serialu na smokach nie latają.

Truskawków dodaję również, wraz z miętą i sokiem z cytryny, do wody. Mniam i mlask na te ciepłe dni.

Kończę, gdyż jutro do roboty. Do roboty!

Aha, wpisy się kończy trudniej niż zaczyna.

18% baterii na lapsie poszło podczas tworzenia wpisu. Taka nowinka statystyczna.

Aha, kto umie mój służbowy numer, to proszę nań dzwonić.

Instagram hula na Samsungu, także odbieram (hasło zmienione, więc pan naprawiający nie będzie widział).

A tak to maile proszę słać (hasła również zmienione).

155

nie, to nie jest długość mojego małego Maćka w milimetrach. Niech się koleżanki nie martwio.

155 to liczba! Liczba dni bez papierosa. Tak, wiem, może to i nudne. Ale chwalę każdy dzień. Nie będę się powtarzał jak zadziwiająco łatwo mi poszło. Bo poszło.

Nie kusi mnie już nawet. A jak pomyślę sobie, że „ah tak jednego dla towarzystwa?“, albo „eh, jak to było? Jak to smakuje?“, albo „oh, jeden to nie nałóg“, to od razu aniołek na lewym ramieniu krzyczy „Ale po co?“. No i tego aniołka słucham. Diabełek na prawym ramieniu jakoś wyciszony.

Ale! Bo jak wiemy, zawsze jest jakieś ale. Lubię czasem dym papierosa? Lubię czasem powdychać. Lubię jak czasem ktoś na mnie dmuchnie. Ale częściej mi śmierdzi. Odpychająco śmierdzi. Także jeśli kiedyś komuś smrodziłem, to mówię pardon. Młody i głupi byłem.

Ciekawe jak z wesołymi papieroskami? Ciekawe czy też mnie odrzuci? Hmmmm.

Taki dialog mi się przypomniał

  • wódka się skończyła
  • ja nigdzie nie idę

Konsternacja – ja i marszull.

Jak to idę? Po co iść, jak druga butelka w zamrażalniku? I w ogóle czemu ten wiatrak tak głośno pracuje?

Eh te wesołe papieroski.

Zrobiwszy sobie badania krwi. Ktoś mi zasugerował, że jak rzuciłem papierosy, to i zdrowie lepsze. I tak spojrzawszy na wyniki stwierdzam „czy ja wiem? Chyba trzeba po jednego sięgnąć“ (tak, to ten diabełek na prawym ramieniu tak do mego ucha rzecze).

Oświadczam i komunikuję – dobry cholesterol ciut podskoczył, zły fajnie opadł. Ale jak trójglicerydy spałdy! Bravo niepalenie!

 

przedmiot badania  IX 2016         VI 2017         Norma

Cholesterol                227                200,4             115-190

HDL                            46,5                   56,3

LDL                             157,42           126,7

Trójglicerydy             115,4             87,0                 -150

 

Ale te neutrofile, bazofile, limfocyty i monocyty jakoś lekko poza normami. Hmmmm. Olewam to. Dalej unikam smażonego i tłustego. No chyba, że u Słodkokwaśnej się bawię. Tam zawsze pysznie i nie do końca zdrowo.

 

Rozdartym dziś jest strasznie.

Jaga gra i przegrywa. Legia gra i remisuje. Czyli Legia mistrzem. Szkoda, że dwa zespoły nie mogą być najlepsze. Sentymentem za Jagą. Legii zawsze kibicowałem, nawet jak w Białymstoku mieszkałem.

Na szczęscie Manchester United wygrał Ligę Europy, a Real zdemolował Starą Damę w finale Ligi Miszczów. Choć szacun dla Juve za piękną bramkę. I co miał Ronaldo na głowie? Wysuszone dżdżownice?

Ostatnio nic mnie nie zaciekawia z seriali. House of Cards już jest, a ja tylko jeden epizod widziałem. Kiedyś to od razu wszystko na raz albo na dwa pyknięte było. Cały czas Homeland czeka na swą kolej. Ale! Bo zawsze … Przekonałem się do dziecięcego serialu 13 Reasons Why [13 Rizonów Czemu]. Riverdale mnie zniechęcił. Nie lubię jak dzieci udają dorosłych i rozwiązują nie lada zagadki i udają, że zjadły wszystkie rozumy. A mają tylko 17 lat. I ten „13RW“ czekał na swą kolej. Dziecko Państwa z Europy na K. obejrzało. No to myślę, że dobrą decyzję podjąłem. Skoro dziecku się podoba, to mnie nie musi. Ale, bo … Znajomy, stary dziad, lat prawie 50, który zajmuje się terapią ludzi upośledzonych umysłowo, rzekł, że obejrzał i stwierdza, że dobrze pokazane, dobry TV szoł.

Belfer też mi się podobał. Ale pani haba haba inż. ze Szczecina otwarła mi oczy na kilka aspektów. I faktycznie, ten epizod z tym upośledzonym chłopcem bardzo spłycony. Ale ja i tak Belfer-a polecam. A „13 RW“? A też. Czemu nie?!

I jak nie TV szoły to co? A no muzyki słucham. Krążą za mną nowe hity, stare hity. Z przyjemnością się słucha.

weznę mało czasu. Mało czasu, żeby się obejrzeć“

[I’m gonna take a little time. A little time to look around]

Jejks, jak ja lubiłem tę pieśń. I widzę, że nadal nie taka ostatnia jest.

A z nowości?

Plażo siadaj. Bądź skromna!

[Bitch, sit down. Be humble]

A lubię czasem jakiego hip-hopa i rapa posłuchać! Szczególnie jak dobrze zrobiony jest.

 

I na koniec dwa zdjęcia.

Pierwsze – co to?

IMG_8894

Może se buty zrobić? Albo rękawice? Piękny aligator! 🙂

Drugie – Lubię Madonnę. Śpiewać za cholerę nie umie ale kariera ponad 30 lat! Bravo Ona. I lubię jak się wypowiada. Inteligentna niby jest. Sposób mówienia nie przekonuje, ale to co mówi już tak. Fajne zdjęcie wrzuciła na Insta ostanio.Podobami się i chyba moim mottem będzie.

IMG_8888

© 2026

Theme by Anders NorenUp ↑