• czytać bez uprzedzeń część 1

    Gdyby żył, miałby 54 lata dziś ukończone. Faktycznie, czasem człowiek zapomina, że kogoś już nie ma. Ostatnio, jak informowali, że Chuck Berry odszedł, to w komentarzach pisali „założę się, że wiele osób myślało, że on już od lat nie żyje“. Ale dosyć o nieobecnych.   Jeśli masz coś do powiedzenia, dlaczego tego nie powiesz?   I tak piszę kiedy chcę, nie ważne czy jest co do powiedzenia, czy nie. Piszę bo lubię. Dobroczynność to płaszcz, który zakładasz dwa razy w roku… A taki miałem plan – co 3 miesiące oddawać krew. Nic z tego. Raz albo dwa razy na rok mi się udaje. Od szpiku na razie nie dzwonią. Od…

  • boom boom…

    … bumerang. Niech unosi nas każda chwila. Zastanów sie, nim rzucisz. Chrystusowy Corpse za nami. Wziąwszy piątek wolny, otrzymawszy całkiem długi weekend. Amen. Pod znakiem B ten długi weekend. Dawno temu, a może i nie tak dawno, nie ważne to, namówiliśmy się, że pojedziemy na Białoruś. Toż to 3 km od Białowieży, czyli 23 km od Narewki. Toż to Polska (?) jeszcze. Marcina Babcia mówiła, że przed wojną do cerkwi chodziła tam obok, a po wojnie to już całkiem inny kraj! Czy to Białoruś zatem? Czy to inny kraj? Czy to tylko o stan umysłu chodzi? Mój Dziadek, Józik (jak mówiła do Niego żona) Dobrogov, rocznik 1906, opowiadał mi kiedyś…

  • dylema

    Mam straszny delemat. Jaki dać tytuł wpisu. Początek wpisu też może być trudny. Ale jak popłynie pierwsze zdanie, to flow już jest. Przynajmniej u mnie. A z tytułem, wiecie, jak jest. Trudno. Choć pewnie tylko słodkokwaśna wie z moich fanów jak to naprawdę jest. Bo on też widzę co chwilę jakieś smakowite kąski wrzuca na swój blog. Ciekawe czy wie, że ja już nie zaglądam na jego strony, bom się głodny od razu robię. Już i tak parę razy zwracałem uwagę, żeby te swoje pyszne kanapki wrzucał na Instagram wcześniej, a nie po 23, bo telefon mam ochotę zjeść. Także tytuł wpisu ważny jest. Przyciąga. Odrzuca. Po prostu reprezentuje treść. Miało być…

  • 155

    nie, to nie jest długość mojego małego Maćka w milimetrach. Niech się koleżanki nie martwio. 155 to liczba! Liczba dni bez papierosa. Tak, wiem, może to i nudne. Ale chwalę każdy dzień. Nie będę się powtarzał jak zadziwiająco łatwo mi poszło. Bo poszło. Nie kusi mnie już nawet. A jak pomyślę sobie, że „ah tak jednego dla towarzystwa?“, albo „eh, jak to było? Jak to smakuje?“, albo „oh, jeden to nie nałóg“, to od razu aniołek na lewym ramieniu krzyczy „Ale po co?“. No i tego aniołka słucham. Diabełek na prawym ramieniu jakoś wyciszony. Ale! Bo jak wiemy, zawsze jest jakieś ale. Lubię czasem dym papierosa? Lubię czasem powdychać. Lubię…