• do redakcji Przyjaciółki part 2

    Droga redakcjo Przyjaciółki – jestem zaszokowany. Kwiat naszego społeczeństwa, nadzieja jutra! A taka głupiutka i beszczelna! Mój promotor też był dziad i się czepiał ale ja o nim tak nie pisałem publicznie. Muszę tu zacytować, żeby przejść do sedna. Dostałem taki oto mail czy to rozpaczy, czy to zadziwienia, czy to zgorszenia. Nie wiem. Redakcjo roszczygnij. Redakcjo wybaw, bom w rozsypce i w zażenowaniu jest. Pardą maj frencz – jak to mówią angole. “Jestem na takiej liście mejlowej moich studentów – seminarzystów. Rzadko z niej korzystam, raczej oni do siebie pisują i jakaś panna się pomyliła i kliknęła – ‘odpowiedz wszystkim’ i…dotarł do mnie taki e-mail.Cytuję: Iksińska się dopier*oliła do mojej pracy ze…

  • gdybym miał ogon

    to bym pacną muchy.   Weekend wygląda na jakiś sinusoidalny. Raz na wozie, raz pod wozem. Wszystko zaczęło się w sobotę, bo musiałem wstać o 5.30 czasu jeszcze letniego. Ominęła mnie przez to piątkowa, kulinarna uczta u Słodkokwaśnej. A właśnie, Słodkokwaśna na miesiąc do Wietnamu w styczniu leci. Muszę w końcu wpaść do tego Wietnamu. Koło mnie jest. Tylko nie wiem, co tam robić przez miesiąc? Sajgonki zawijać? Talerze zbierać po jedzeniu? Podłogę po gościach zmywać? W sumie mały ten bar “Wietnam”, więc chyba od roboty się nie zmęczę. Nie wiem. Po pracy w sobotę nadszedł czas na zakup pysznych steków, co by wieczorem stestować. Nie było 70-dniowych, leżakowanych, więc…

  • Run Forrest run

    Przebiegnij Warszawo dziś było. Ustawiliśmy się z Panem K. blisko startu. Gdzieś koło 50 metrów lub ciut dalej. Ponoć ludzi było 2 kilometry i startowali przez 10 minut. Ustawieni tak w boksach startowych słuchaliśmy głupawych komentarzy prowadzącego. Kazali skakać, machać rękoma i tańczyć w rytm muzyki. Jako, że dla mnie to nie była muzyka, więc nie tańczyłem. Na sekundy przed 12.00 powiedziałem tylko do Pana K. – napierd..amy i tyle go widziałem. Endomondo odpaliłem na 20 metrów przed startem. Włączyłem muzykę i popędziłem ile sił w nogach. Przez pierwszy kilometr była walka, dżungla. Biegłem po pasie zieleni po lewej i po krawężniku po prawej. Czyli pokręciłem się trochę. Na drugim kilometrze…