• mączny na waszeci czar rzucam

    Każdy kto mię zna, to wie, że ja taki mały kuchmistrz jestem. Lubię pichcić, lubię w garach zamieszać. Lubię też kuchnię … sprzątać. Ale nigdy mi nie wychodziły mączne! Nie wiem czemu. Słyszałem mądrości ludowe, że to wymaga czasu, praktyki, że jak się nabędzie wprawy, to żadna to filozofia ciasto ugnieść. Otóż nie! Uważałem nawet, że „aż ciasto będzie odchodzić od ręki” to jakaś ściema. Nie ma takiego stanu. Ale jak widziałem w telewizorze jak u pani Ewy, czy u pana Makłowicza odchodzi, to robiłem „grrr” i przecierałem oczy ze zdumienia. Imposybilność jak na mój gust to wielka. Ciasto po prostu od ręki nie odchodzi. Od mojej nie odchodzi. A…

  • na…gi, na…gi, …

    na gitarze Jan Borysewicz. A miejscami miauczy i mruczy Bella Komoszyńska z Sorry Boys. Pisałem kiedyś o pójściu na koncert tego ansamblu. Sen nawet miałem. Fizyczny taki – Teoria Małego Wybuchu miał w nazwie. O kurczaczki, to było w 2011 roku! 10 lat temu! No dobra 19 grudnia 2011, to jeszcze nie dekada temu. Nikt wtedy nie myślał o lokdałnach i obostrzeniach. Jestem pewien, że gdybym spotkał wtedy siebie z przyszłości i powiedziałbym sobie o pandemii, to pewnie bym siebie sam wyśmiał. I jeszcze powiedział, że herezje jakieś głoszę. W tym wpisie sprzed prawie 10 lat Pan od Państwa z Europy na K. nazywał się po prostu Pan K. Wniosek…

  • dziś do tyłu mokre …

    … włosy zaczesałem i dałem im schnąć pod czapką. Stopy se zdarłem i udeptałem się. O 9 włączyłem nowe radio 357, żeby zacząć słuchać polskiego topu wszech czasów. Drzewiej kompilację najlepszych piosenek krajowych artystów można było podziwiać w Trujce, ale jak wiemy to już inna cywilizacja i wymiar. A kilka razy udawało mi się słuchać topu w Stanach: Polski Top 2013 Polski Top 2012 O polskim topie pisałem 3 maja 2016. Trzy razy aż. Ale to w Polsce było. Dziwnie się człowiek czuje słuchając radio w innej strefie czasowej. Pan w pudełku mówi, że minęła 21, a świat za oknem mówi, że nie. Tak samo jest teraz w Polsce będąc,…

  • ostatnio często zaglądam do …

    słoika. Jakoś nie mogę zabrać się za wspominki o eksploracji zach-pomu. Dziś na sam przód zabrałem się za śniadanie. Truskawków sobie wczoraj nakupiłem. I chudego twarożku. A to dlatego, że jogurt mi się ostał. Zawsze jak jestem w Sokółce, to kupujemy sobie słoiki z domowym jogurtem. Muszę się Słodkokwaśnej dopytać o nazwę tej cukierni. No py-szo-ta! I tak od kilkunastu dni zaglądam do słoika. Jedna łyżeczka, dwie łyżeczki, no ze trzy łyżeczki. Do tego owoc, twarożek, otręby owsiane lub inne (cholera, zapomniałem dziś dosypać!). Śniadanie lekkie, pożywne, dobre, smaczne (serio, to co do dwóch pierwszych zalet to nie wiem. Zgaduję). Przed wyjazdem otworzyłem ostatni słoik. Większość zdążyłem zjeść, ale pomyślałem…

  • zabójcze kalwiny klajny

    jakoś nie mogę zabrać się za wspominki o eksploracji zach-pomu. Dziś na sam przód zabrałem się za wiosenne porządki. Ale muszę wpierw podziękować panu od Państwa z Europy na K., który opiekował się moim zieleńcem. Cudowną ma pan rękę do szpinaku, powinien pan kosztować go często w swoich daniach. Bazylia jakoś nie polubiła ani mnie, ani kolegi. Siedzi w ziemi.   Poranne, sobotnie porządki wzięły się stąd, że ja w sobotę zawszę się krzątam po domu. Dziś na szczęście nie muszę odkurzać, gdyż ssak podłogowy śmiga po mieszkaniu. Na zdrowie. Dziś, na drugie na szczęście, nie muszę zupy nastawiać, bo się okazało, że ostatnio przezornie zamroziłem bulion. Na zdrowie.  …

  • mee i bee the movie

    to ostatnia niedziela. Dzisiaj się rozstaniemy, Dzisiaj się rozejdziemy     Oczywiście nie niedziela, ale czwartek dziś. I nie na wieczny czas to rozstanie. Poszedłem nakarmić Mee i Bee. Po raz ostatni podczas tego wojażu. Owieczka wypatrzyła mnie pierwsza, bo baran, to baran, miał mnie w … dokładnie tam. Pomachałem wiaderkiem tak, żeby zagrzechotało. Nie musiałem długo czekać. Ale serce mi się kroiło, bo jednak zapomniały mnie. Nie mają do mnie zaufania. Baran momentalnie się cofnął, jak go dotknąłem. Owieczka na widok ręki, która ją nakarmiła wzdrygnęła się. Eh! Sami zobaczcie. No słodkie niunie. Mee i Bee, i’ll be missing you.    

  • prawdopodobieństwo, że zagładzimy się …

    właśnie. Matury za pasem. I ten nieszczęsny egzamin z matmy. Ja akurat lubiłem Królową Nauk. Policz prawdopodobieństwo, że … Jakoś akurat nie byłem fanem tego typu obliczeń. Wczoraj w radio 3-5-7 w programie „Co państwo na to?” zadano pytanie – Czy będę płakać po ludzkości? Rozdebatowano się. Przez 60 minut telefonowali słuchacze. Różne ludzie dzwoniły i przedstawiały swój punkt widzenia. Spodobała mi się wizja pani o imieniu … nomen omen … Kasandra. No taka złowróżbna prorokini z pani słuchaczki. Wiadomo, imię zobowiązuje. Pani Kasandra przepowiedziała, że przy swojej pomocy lub bez ludzkość wymrze i tak. Mała różnica jest taka, że ze swoją pomocą zrobimy to ciut szybciej. Podparła się przykładami…

  • modlitwy żaby

    Wpadła mi w ręce książka pt. Modlitwy żaby. Poczytałem okładki o panu autorze i o tym dziele. Od razu stwierdziłem, że bełkot jakiś pseudofilozoficzny. Ale tak z ciekawości przejrzałem zawartość. Z grubsza. Ah, wstawka! Wczoraj w radio głosili, że Toruń ma pierniki. Poznań ma rogale Marcińskie. A Gniezno ma … No właśnie, wczoraj były imieniny (św.) Wojciecha, patrona Polski (Czech i Węgier), mocno związanego z pierwszą stolicą Polski. Oj, św. Wojciech skończył marnie. Głowę mu na pal nabili, na znak hańby. Relikwie złożono w Gnieźnie, w katedrze (św. Wojciecha). I w radio właśnie rozmawiano z mieszkańcami grodu wspomnianego. I tu się wszyscy dowiedzieli, że przysmak ichniejszy, to … Wojciacho. W…

  • 50 godzin i 50 minut po

    Z rozpędu nastawiłem rosół. Wiadomo, choroba w domu, rosół trzeba gotować. Akurat miałem skrzydło i trochę warzyw. Udało mi się wyjść z domu w celu wyrzucenia śmieci. Na klatce zobaczyłem, że ktoś zostawił do oddania dobre krzyżówki! Tylko jedna Jolka była rozwiązana, a tak to puste wszystko. I tu zawsze przypomina mi się rodzina z brązowego Wartburga. Morze, końcówka lat 90. Pojechaliśmy w 6 osób. Leżymy przed namiotem. Obok pokaźnych rozmiarów 3-osobowa rodzina relaksuje się. Dziewczynka bierze się za krzyżówki w cieniu auta. – tato. Kopane wzdłuż drogi na 4 litery – …. – mam trzy pierwsze: Ry-O-Wy-…   Wyszedłszy z klatki promienie kwietniowego słońca uderzyły mnie z wielką siłą.…

  • 48 godzin i 23 minuty po

    Pojawił się silny, natrętny kaszel. Efekt uboczny szczepienia? Choróbstwo? Nie. Po prostu nie należy żreć wczorajszych okruchów chleba z deski do krojenia. Nie w tą dziurkę mi poleciało chyba. Pojawiły się również i chęć, i siły na wzięcie prysznica! Ale chwilę po wyjściu spod natrysku pojawiły się krótkotrwałe dreszcze. Dodatkowo w drodze do szafy, na odcinku kuchni, w stopy powbijały się wspomniane okruchy chleba. Muszę w końcu uruchomić ssaka podłogowego, niech też coś w końcu zje. Nie dodałem wcześniej, ale wczoraj przed zaśnięciem zdjąłem … skarpety! Sukces! Postęp! A dziś do śniadania wypiłem … KAWĘ! Będę żył. Tylko tą ręką jakoś nie mogę jeszcze swobodnie wywijać. Hm.