ostatni dzień sierpnia
od kilku lat o tej porze słucham sobie tego barda warszawskiego.
Kolejne lato mija. Za 4 miesiące będzie … szykowanie się na bal. Eh, czas gna.
I co sobie mam powiedzieć?Jest 93 rok
W ’93, w sierpniu, zdałem na prawo jazdy. Za drugim razem, ale kto by to pamiętał. Teraz, po 32 latach mogę powiedzieć tak – pół Polski, pół Europy, pół Stanów przejechane. Ciekawe co by teraz powiedział mój instruktor? Ciekawe czy on jeszcze żyje. Duży fiat, pomarszczony stary dziad wiecznie z papierosem pomiędzy żółtymi palcami. I ten, przepalony, chrapliwy głos. Tylko raz mnie pochwalił, że dobrze sobie radzę. Ale wtedy to pijany był. Czuć było.
Faktycznie Fugessi byli 3 lata później. Wakacje 1996 rok w Holandii, zarobkowe wakacje. 25 guldenów zarobiłem. Hehehehehe dobry czas to był. Coffee shopy odwiedzane. I właśnie wtedy album The Score był lansowany na świecie. Nawet myślałem, czy nie kupić by tego albumu. Ale nie kupiłem. Oooo, a może teraz na streamingu posłuchać? Ok, słucham.
Rok mija szybko. Strasznie szybko. W marcu odwiedziłem Sztokholm, żeby zobaczyć zmartwychwstały zespół Kent. Podobało mi się w stolicy Szwecji. Zimno było, ale słonecznie. Czapka z pomponem była grana oraz okular p-słońce. A propos czapki, Monia się odezwała w tygodniu tym mijającym. Czapkie mnie na drutach dzierga. Powiedziałem, że koniecznie z pomponem musi być! Kiedyś mnie mrozy zaskoczyły w USA. Silne mrozy. Ula mnie wtedy poratowała czapką z pomponem i spodobała mi się. Także dziergaj Monia, dziergaj. Gwiazdka za niecałe 4 miesiące. Eh, czas gna.
A propos Stanów, to ciągnie mnie. Już nawet jestem po słowie z szanowną przyjaciółką mom. Przygarnie na tydzień. Wiza ważna do 2027, paszport do 2033. Można się przelecieć do Miasta.
Tym razem tylko na tydzień, bo w robocie nastąpiły zmiany. Urlopy 4 i 6-tygodniowe to przeszłość. Nie da się. Trzeba roboty i zespołu doglądać. W marcu mnie wzięli i awansowali. Za marne grosze, ale tytuł jest przed nazwiskiem.
Ale nie ma co marudzić, urlop dwutygodniowy też jest fajny. W lipcu 3500 km przejechane. Spełniłem swoje marzenie i odwiedziłem Chorwację. Powiem tak – drogo! Ale ciekawie. Rogoznica koło Splitu bardzo fajna. Novigrad na północy już mniej, ale nudy nie było. Za to Zagrzeb był rozczarowaniem. Ale byłem, znam się, orientuję, mogę się wypowiedzieć, c’nie?
W drodze do Chorwacji, dokładnie na granicy ze Słowenią (akurat był korek na bramce, więc odkręciłem okno, żeby poczuć zapach Świata i posmażyć się w upale) mój samochód wyświetlił mi komunikat „Wysoka temp. skrzyni biegów. Zatrzymaj się bezp.”. No akurat nie było gdzie. Swąd zacząłem czuć. I w takiej sytuacji człowiek zaczyna myśleć – CO RATOWAĆ z auta? W znaczeniu, co załapać przy okazji uciekania z auta w razie pożaru maszyny. Stwierdziłem, że NIC, ale, bo zawsze jest jakieś „ale”, gdyby był ułamek sekundy, to bym złapał pierwszą lepszą torbę z bagażnika. Ajuści nie chciałem ryzykować realnego zaistnienia takiego dylematu, więc włączyłem klimę i po chwili zjechałem na siku, dolanie płynu do spryskiwaczy i ogólnie, przerwę.
Chorwacja ogólnie na plus. Mili ludzie, jedzienie OK. język taki, jakby ktoś pomieszał polski z rosyjskim i zabrał samogłoski. Ale dogadalim się.
Włochy jednak podobają mi się bardziej, więc jeśli będę miał wybór: droga Chorwacja czy słoneczna Italia, to zawsze padnie na Włochy. Odwiedziliśmy Triest i Jesolo (50 minut od Wenecji). Było słońce i pogoda. Piaszczyste plaże i ciepłe morze. Dużym plusem było to, że hotele miały własne leżaki z parasolem, więc nie trzeba było walczyć o miejsce. Każdy miał swój numerek. Fajnie!
W drodze powrotnej odwiedziliśmy Lubljanę i Bratysławę. Jak już mknęliśmy przez Słowenię, to postanowiłem zahaczyć o stolicę. I to był strzał w 10. Serdecznie polecam każdemu. Mile spędzony czas.
Z kolei do Bratysławy od dawna chciałem pojechać. Wszyscy mówili, że to takie fajne miasto na weekend. Po pół godzinie miałem ochotę wracać do Polski.
Dziś mijają 3 lata jak zaczęto projekt „Tramwaj do Wilanowa”. Miało trwać to wszystko półtora roku. Pan od Państwa z Europy na K. twierdził, że będzie trwało 2 razy dłużej. No nie wiem, czy można przyznać mu rację. Bo niby tramwaje puścili z miesiąc temu (wcześniej jeździł do Wilanowa, teraz już też na Stegny), to droga nadal jakaś niedorobiona. Ogólnie mam wrażenie, że Rafałek Czaskoski wziął się za robotę po przegranych wyborach. Miasto rozkopane, jutro szkoła rusza, więc będziemy mieli Armagedon. A ja kolejne 5 lat bez prezydenta będę…