• z jednym butem wracam z ameryki

    Stało się. Po prawie 6 latach wróciłem do Stanów. 15-ty raz. I muszę powiedzieć, że czar Nowego Jorku prysł. Tłoczno, syfiasto. I ten niemożliwy do zniesienia smród/zapach (niepotrzebne skreślić) trawy.  Ale byłem, odwiedziłem i mam odklikane. Fajnie, że Ulę i jej chłopaków odwiedziłem. Miszka już duży chłopak. Jej. Jak ten czas leci. Bardzo fajny młodzieniec. Klasyczny nastolatek. Zakręcony i żyjący w swoim świecie.   Wycieczka na luzie. Codziennie albo Manhattan, albo shopping. Albo jedno i drugie.   Powracałem na raty. Do Kopenhagi i dzień później do Waw. Przy okazji zdarzyła mi się zmiana czasu, także o dziwo jet legu nie miałem. Ale pierwszy raz po przylocie do USA trafiło mnie.…