• inspiracje

    Dzisiejszy mail od pani profesor ze Szczecina zainspirował mnie do podzielenia się wspomnieniem. Przede wszystkim list mojej znajomej uczonej przypomniał mi o pewnym wydarzeniu z mego, jeszcze mam nadzieję, krótkiego życia. Zanim nastąpi flashback, wtrącenie z teraźniejszości. Wracam do domu z Białego. Obok mnie dwie babuleńki. Niestety ciągnie od nich moczem i potem. No nic. Zaciskam nos i jadę. Okazało się, że chłopiec z pociągu ma to samo miejsce co babuleńka numer 1. Pouśmiechali się i starsza dama zaproponowała chłopcu miejsce wolne nieopodal. „Nikt tam nie usiądzie! Mówię panu. Puste będzie. Jechałam we czwartek, to puste miejsce tam było”. Chłopiec posłusznie się mości na nowym miejscu. Nawiązuje se krótka konwersacja.…

  • zaciemnienie jest końcem

    … czyli „Blackened is the end“.   Znowu dylematy nad tytułem wpisu. W głowie od kilku dni układałem sobie co napiszę i jaki dam tytuł. Ale rano wstałem i jakiś podchmielony jestem, więc koncepcje runęły. Na sam przód dam życzenia: Wszystkim Marcinom z okazji Dni Marcińskich wszystkiego dobrego. A tych Marcinów znam ze 40… Wczoraj buchaliśmy czarne złoto przywiezione przez SłodkoKwaśną z Uzbekistanu. Fajna metalowa beczułka. I jak tam jest napisane? Uzbekiński szampan? Jak zwykle pyszne jedzenie, miłe towarzystwo. Albo miłe jedzenie i pyszne towarzystwo. Mięso jadłem. Dałem sobie taką furtkę, że niby mięsa nie jem, ale raz w tygodniu odpust może być. Wybacz Jezu/Boże, że akurat w piątek mięso jadłem. Grzech…