Miesiąc: luty 2018

czerwony kapturek, czyli

życie to jednak bajka.

  • babciu, babciu, a czemu masz takie wielkie oczy?
  • żeby Cię lepiej widzieć głupia pipo.

Nie mów do mnie “głupia pipo”. Czerwony mam kapturek, czerwony mam kubraczek i spodnie też czerwone. Faktycznie jak głupia pipa się wystroiłam – kiedyś dowcip krążył o tym czerwonym stworku.

Wczoraj powiedziałem do pana w warzywniaku pod blokiem, że ma wielkie jaja.

No ledwo się mieszczą w tym sześciopaku tekturowym. Na szczęście Adam ma poczucie humoru. A najlepsze jest to, że mówiłem to całkiem serio i dopiero po jakiejś chwili dotarła do mnie dwuznaczność moich słów.

Plik 17.02.2018, 11 02 55 AM

 

o dziwota

spotkało mnie dziś coś dziwnego. Razy dwa. Bo sytuacja dziwna i moja reakcja też wyjątkowa? Starzeję się znaczy.

Robię ja ci zdjęcie i jakiś młodszy chłopiec się na mnie patrzy. Ja tam pstrykam jeszcze inne kadry – ogólnie rząd krzeseł. Widzę kątem oka, że chłopiec się ma ku mnie. A ja mam słuchawki na uszach. W końcu młodzieniec zachodzi mi drogę i macha do mnie.

Konserwacja taka się nawiązuje:

– przepraszam, czemu robił pan zdjęcie?

– amfiteatr fotografowałem

– oby? Bo wie pan, tam są dzieci

Żeby chłopca uspokoić otwieram telefon i przeglądam zdjęcia i patrzę na to foto i rzeczę:

– nie. Proszę się nie przejmować. Nic nie będzie widać

– bo jak będzie widać dzieci, to wie pan co to znaczy?

Na końcu języka miałem ripostę a la Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty ale pohamowałem się. Młodzieniec mnie rozbroił swoją głupotą.

Ale teraz tak sobie myślę – kurwa, w jakich czasach my żyjemy. Do czego to zmierza? Może w ogóle nie wychodźmy z domu i nie patrzmy się na siebie. Nie odzywajmy się.

Rozumiem i bym się uniósł, gdyby ktoś mojemu dziecku robił zdjęcie z bliska. Ale to było z 80 metrów i koleś zaglądałmi przez ramię i widział co fotografuję.

Ja PRDL!

Alem żem się uniósł.

Dziwny ten świat, świat ludzkich spraw

Plik 11.02.2018, 10 19 37 PM

nictam

Dziwota jaka, że ten styczeń już minął. Szast-prast i już luty. Za chwilę pewnie i grudzień nadejdzie i koniec 2018 roku. Ale w międzyczasie coś się jeszcze ciekawego wydarzy i będzie o czym pisać. Na razie to się nie ma ochoty na bazgrolenie na blogu. 2017 lepszy pod tym względem był.

Dziś jest chyba 399 dzień bez papierosa?! Jejks! 365 dni roku ubiegłym, plus 31 styczniowych dób, 3 w pamięci z lutego, to nie chce wyjść inaczej jak 400 bez jednego. Heh, nieźle.

W Polsce w tym roku na razie jestem z niecałe 3 tygodnie. Niewiele.

„Wszystko można usmażyć, gdy kuchnia pełna jarzyn“ jak ktoś skiedyś sparafrazował wielki hit „przyjaciółki“ pani prof. ze Szczecina – „Wszystko się może zdarzyć“ (gdy głowa pełna marzeń).

Byłem na kociołku u Słodkokwaśnej i drugi raz w życiu nie dałem rady wepchnąć więcej jedzenia w siebie. Ale co to był za kociołek?! Pyszny wietnamski dań. Smakowało mi najbardziej z Pańskiego stołu: jelita, żabie udka (no trochę dziwnie wyglądają nogi bez korpusu), różne zielone, boczek … i wszystko w sumie. Najmniej podeszły mi krewetki w skorupkach. Nie dla mnie to zabawa. Także stół się uginał od przsysmaków i końca nie było widać. Na drogę wszyscy dostali po pudełeczkach z żywnością. Było jedzone później.

Z nudów popatrzyłem na internet i patrzę, jakie zwierzęta pasują do jakich znaków. Nie wiem po co otwierałem ten internet.

Dla zodiakalnych Ryb dobrym zwierzakiem będą… rybki. Pasuje do nich również królik. Osoby spod tego znaku są spokojne i nieco powolne. Lubią popadać w zamyślenie. Idealne zwierzęta muszą pasować do ich refleksyjnej natury.

Spokojne i nieco powolne? O maryjo! Muszę się chyba zwolnić. Muszę się przyznać, że miałem za młodu zwięrzęta domowe. Tylko raz i tylko jedne. Były to … rybki. W pewnym momencie kolega dał mi dwie duże rybki i się okazało, że po jakimś czasie zostały tylko one i glonojad. Tego ostatniego oddałem, a te dwie wypuściłem na wolność poprzez kanalizację domową. Nie tolerowałem wtedy kanibalizmu w domu. Także rybki mnie na koniec wkurwiły (pardon my french). A co do królików? Hm, raz brałem udział w Halloween i przebrałem się za różowego … królika. Gwiazdy nie kłamio!

 

A jeszcze kilka dni temu pisałem coś do Uli z Nowego Dżerseju o znakach zodiaków. „Tajemnice znaków zodiaków“ bodajże nosił tytuł rozprawy. Boję się pisać, bo chyba już mnie nikt nigdy do siebie nie zaprosi, a widzę się dziś wieczorem z Alą i Urkiem. Koleżanka Ula chyba czyta mój blog, to może za chwilę zadzwoni szanowny małżonek Arek Zegarek i odwoła spotkanie?

Ale o co chodzi z moimi tajemnicami? Spokojnie, już donoszę:

Osoby urodzone w znaku Ryb darzą szczególną sympatią seryjnych morderców … Znają najdrobniejszy szczegół ich zbrodniczej działalności, każdego z morderstw … Uważają, że mogą popełnić zbrodnię idealną. Kolejnym tematem, który fascynuje Ryby są legendy miejskie i opowieści o nawiedzeniach … I kolejna sprawa – teorie spiskowe. Ryby godzinami oglądają w sieci filmiki, które przedstawiają coraz wymyślniejsze tajemnice świata.

W sumie Dextera lubiłem oglądać …

© 2026

Theme by Anders NorenUp ↑