• cava

    W Wawie, na Nowym Świecie jest taka kafejka – Cava. Nienawdzę takich hybrydowych nazw. Ni to po polsku, ni to po jakiemu. Jedyny lingwistyczny twór, który przypadł mi do gustu to – More Love. Kiedyś reklamowali jogurty i fajnie trafili z morelowym. A tak, to uważam, że żyjemy w Polsce i po polsku powinniśmy się komunikować. A co mnie z kawą naszło? Jak byłem głupi, to znaczy młody, bo jak wiadomo człowiek młody, to i głupi, to uwielbiałem zapach kawy. Pamiętam, jak siadałem na blacie w kuchni, wyciągałem ziarna kawy z zapasów rodziców i wąchałem. Wątpię, czy to była robusta, czy arabica. Zapewne jakiś PRL-owski szajs. Choć mogę się bardzo mylić co do…