Uncategorized

boom boom…

bumerang.

Niech unosi nas każda chwila. Zastanów sie, nim rzucisz.

Chrystusowy Corpse za nami. Wziąwszy piątek wolny, otrzymawszy całkiem długi weekend. Amen.

Pod znakiem B ten długi weekend.

Dawno temu, a może i nie tak dawno, nie ważne to, namówiliśmy się, że pojedziemy na Białoruś. Toż to 3 km od Białowieży, czyli 23 km od Narewki. Toż to Polska (?) jeszcze. Marcina Babcia mówiła, że przed wojną do cerkwi chodziła tam obok, a po wojnie to już całkiem inny kraj! Czy to Białoruś zatem? Czy to inny kraj? Czy to tylko o stan umysłu chodzi?

Mój Dziadek, Józik (jak mówiła do Niego żona) Dobrogov, rocznik 1906, opowiadał mi kiedyś i o pierwszej, i o drugiej wojnie światowej. Mały bąbelek byłem, to nie pamiętam już tych debat. Dziadek odszedł jak ja 17 lat miałem. On o 70 lat starszy był, to gadka też już dziwna z nim była. Jak ja coś kumałem, to On już po 80-tce był. W ogóle fajnych dziadków miałem. Lubiłem tego Dobrogov‘a i tego Koplińskiego (14 miałem jak odszedł Antoś (jak mówiła do Niego żona) Kopliniak). Ale fajny był. Wszystkie 16 wnucząt jego żulikami były).

Tato mi też opowiadał, że jeden brat Dziadka wyjechał do USA, bo ciężko mu się żyło. Ale wrócił, jak Polska odzyskała niepodeległość. Bo ponoć stęsknił się. Ale jakiś dziwny wrócił. Chyba mu ta Ameryka w głowie namieszała. Drugi brat mieszkał na osiedlu naszym. O czym dowiedziałem się przypadkiem. Kiedyś spotkałem „dziadka“ w sklepie i wołam „cześć Dziadku“. A on na mnie, jak na wariata. Nie poznaje mnie. Dopiero później okazało się, że to nigdy-niewidziany przeze mnie Leon, brat Józefa.

A gdyby tak mój dziadek wyjechał ze starszym bratem do tej Ameryki? To może ja bym teraz jakiś Obama albo Trump był?!!!

Ale ja nie o rodzinie.

Bałem się Białorusi. Myślałem, że jak wjadę, to ubiją i już nie wyjadę. Bo to taki dziki kraj. A okazało się wręcz odwrotnie! Udana wycieczka rowerowa. Odwiedziliśmy muzea – pobytu (czyli skansen) oraz Dziada Mroza. W tym pierwszym popatrzyliśmy, jak ładnie ludzie kiedyś mieszkali. W cenie biletu było:

  • kromka chleba
  • słonina
  • (nie taki) malusi słoiczek z napitkiem

Koleżanka przytomnie zapytała tylko – skolko gradusow i już 2 napitki trafiły w ręce 3 panów.

Py-cho-ta. A zarzekałem się, że już bimbru pić nie będę. I co? I już chyba więcej nie będę. Ale skubany dobry był! 50%.

Ludzie na Białorusi mili, natura fajna, oddych bardzo udany. No dobra, przyznam się do czegoś. Panie ze skansenu bardzo sympatyczne. Pogawarlilim niemnożka. Na odchodne mężczyźni stwierdzili, że jeszcze po jednym zestawie musimy kupić na zaś. Poszedł Marcin, pan z Europy na K., i Radek, podleśniczy z nadleśnictwa. Ten pierwszy świetny z ekonomii, to od razu wykalkulował, że nie ma co małych zestawików brać. Panowie wrócili z buteleczką napitku o kolorze transparentnym i z kartonem soku z brzozy. Także na każdym postoju dla zdrowotności … było smakowane i próbowane.

Dziad Mróz bardzo towarzyski, rozrywkowy i żartobliwy. Niech mu gwiazda pomyślności nigdy nie zagaśnie.

Białoruś polecam!

A co z tym B i z tym bum bum bumerang? A no przeboje lata wybieraliśmy.

Mamy dwa typy, a właściwie, pewniaki!

Bumerang“ Ewa Farna oraz „swish swish Bish“ Katy Perry!

Od razu uprzedzam – proszę tego nie szukać i nie słuchać, bo nie spodoba się. A my, jako nienormalni, co dzień musieliśmy uradować uszy nasze!

Swish swish bish. Another one in the basket!

Oddajmy honor Amerykance. Ten hit to nie o Taylor Swift – Swift Swift Beach. Tylko bullyingu. Tej wersji się trzymajmyż. Nie hejtujmyż!

Bum, bum, bumerang, wraca bumerang
Więc pamiętaj, że znajdzie cię
Bum, bum, bumerang, bumerang.

Liczy się każdy gest i każda mina
Niech unosi nas endorfina.

Bum, bum, bumerang, bumerang
Zastanów się nim rzucisz

 

Pani Wisława Szymborska wraz Bilem Szekspirem pewnie się w grobie przewraca!

 

2 komentarze

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.