Tag: mann

gdzie jest słonko?

Kiedyś napisałem do pani wtedy-inżynier ze Szczecina kilka słów. A może jej link podesłałem?

Gdzie jest słonko, kiedy śpi? Czy wilk zawsze bywa zły.

I ona mi odpisała coś w stylu:

A idź w cholerę Maciek. Teraz nucę to cały dzień.

Słuchałem ostatnio, bodajże w poniedziałek, audycji Macieja Orłosia w Radio Nowy Świat. I tam wejścia ma pani publicystka, która rozmawia ze znanymi i komentuje życie w Polsce.

I właśnie we wspomniany ostatni poniedziałek pani Beata zapytała swego rozmówcę (chyba pan z Newsweeka) – gdzie jest prezydent Duda?

No właśnie!!! Gdzie jest nasz DługoPiS? Cisza, jak makiem zasiał. Ostatnio pana dupę słyszałem, jak zapraszał po wyborach Czaskowskiego do Pałacu Prezydenckiego na pogratulowanie sobie re-elekcji. Czyli jakiś to sierpień był. A tu już grudzień. No zaszył się.

Część osób mówiła, że El Presidente pokaże teraz jaki ma kręgosłup, bo to druga kadencja i trzeciej nie będzie. Czyli może się zaprezentować, pokazać co on nie może. A w poniedziałek usłyszałem, że mu to lotto, bo to druga kadencja i trzeciej nie będzie. Więc po co się starać?

Gdzie jest Duda?

Chyba Endrju, poczuł się wywołany do tablicy, bo dziś wyczytałem, że Głowa Państwa wraz ze swoją Szanowną Małżonką pokazali jak ślicznie udekorowali domek! Świątecznie udekorowali! No sukces! Nie sprawdzałem efektów pracy Pary Prezydenckiej. Nie wiem, czy to zgrzebnie, czy glamurowo wyszło. Nie mniej gratuluję rękodzieła. Przynajmniej coś zrobił. Prezydenta mamy co się zowie. Konduita pierwsza klasa.

Patrzę na te postępy koronawirusa i się zamyśliłem, zasmuciłem. Ponad pół roku temu rozmawiałem na Instagramie z piekarzem z Iranu. Sprawdziłem wtedy. Iran w TOP10 przypadków na świecie. My, hen hen, daleko, w połowie piątej dziesiątki. Wczoraj sprawdzam i … Iran 15., a my tuż przed nimi – na 14. miejscu na świecie. Smutne to. Od kilkudziesięciu dni jesteśmy w top10 nowych, dziennych przypadków.

Mam dosyć obostrzeń. Niech rząd spier….ala ze swoimi pomysłami. Sklepy mogą mi pozamykać. Nie kupuję, a jeśli już muszę, to mam internet. Ale rozumiem, trzeba kabzę państwową nabić. Otwórzcie kurna knajpy! Ja już mam dosyć gotowania, na wynos nie jem, bo to nie jedzenie. Napoju z pianką w kuflu bym się napił.

Dziś, wracawszy do domu z roboty, poczułem głód. Wydzwaniam właściciela knajpy, żeby coś może zamówić by. Nie odbiera. No to lecę do sklepu i robię zakupy na obiad. Kolega widzę, że próbuje do mnie oddzwonić. Podczas rozmowy mówię mu, że chowam zakupy do lodówki, że jutro sobie upichcę. Posłuchałem propozycji, mlasnąłem językiem i zadzwoniłem do knajpy (pan właściciel już był w domu). Przekomarzam się z kelnerką Justyną. I co się okazuje. Pizza wraz z niespodzianką – butelką coli, trafiła do mnie piorunem. Oj coś czuję, że pan właściciel zmobilizował swoich ludzi. Taką obsługę to lubię. Klient usatysfakcjonowany. Ale pizza z kartonu, to nie pizza, niestety.

Do przepłukania gardła zaproponowałem sobie zarekomendowaną przez ładną buzię ze sklepu z alkoholem. Pani Monika pochwaliła Kilchomana, jak powiedziałem jej, że uwielbiam torfowe whisky. Mówię panu, torf ciągnie się jak smoła – tak mi opowiadała.

Hmmm, czy ja wiem. Jak dla mnie dosyć delikatny torf. Choć pan G., znawca szkockich napitków mówił mi, że Kilchoman to głęboka wiocha i tam tak po swojsku robią. Czy ja wiem? Może już mi się podniebienie wyrobiło? Torf czuć, ale smoła? Nieeee.

Zauważyłem, że mam problemy ze snem. A może to nie problemy? Ostatnio budzę się o 5 rano. Ula z Nju Dżerzej napisała mi, że prawdopodobnie wyspałem się już za wszystkie czasy. Może?

Dziś nawet włączyłem sobie po raz pierwszy Radio Nowy Świat, żeby od 6 rano posłuchać Wojciecha Manna. Okazało się, że Mann był, ale junior. Oryginalni prowadzący do radio nie dotarli. Chyba przez ten atak zimy. Słabo.

Dzięki zwiększonej liczbie spraw w pracy w biurze byłem ze trzy razy w tym tygodniu. Jak to fajnie zobaczyć dawno niewidziane miasto. Napstrykałem sobie fotek. I znowu tylko Pałac i Pałac.

Gdzie jest Duda?

wielkanoc

 

Alleluja, pani prof. ze Szczecina z martwych wstała!

Milczawszy ostanio. Wiem. Cóż, najwyraźniej w wielki post nie pisuję.

Rozmawiałem jakiś niedawny czas temu ze Słodkokwaśną (wtedy chyba co na randce byliśmy nad rzeką na barce :-)) i zapytałem się, czy wspomniana pani uczona odzywa się na Fejsie, czy żyje. Okazało się, że coś tam czasem skrobnie. Pomyślałem zadzwonić do koleżanki, ale jakoś nigdy nie był odpowiedni czas. A to praca w domu, a to „07 zgłoś się” oglądam a to to i tamto. I tak ścichapęk słyszę „brzdęk” na moim lapsie. Mail nadszedł. Ze Szczecina. Pani prof. się zapytuje, czy słucham Radio Nowy Świat, co sądzę o nowej stacji. Każdy kto śledzi mój blog i dyskurs pomiędzy mną, a uczoną, to wie, że myśmy Trójkowe słuchacze byli. Listy słuchaliśmy, komentowaliśmy niektóre potwory, to znaczy utwory (Grażka Domowych Melodii oraz Lucy Phere T’love). No i chyba koleżankę też trafił szlag z powodu dewastacji naszego ulubionego radio. Bo pisze mi w mailu, że przez ostatnie miesiące słucha radia z muzykami klasycznymi, w efekcie czego zafiksowała się na śp. Krzysztofie Pendereckim. Przecie każdy wie, że muzyki tego pana nie da się słuchać (w większej, i w mniejszej w sumie, dawce). Także mąż koleżanki postawił ultimatum, że albo Penderecki, albo on.

Chyba wybór padł na starego, bo inaczej by pani prof. nie pytała mnie o Radio Nowy Świat, c’nie?

A co ja, biedny żuczek, myślę o tym nowym tworze?

Ja cały czas kibicowałem Trójce. Słuchałem, bo mimo wszystko nie było innego radio z dobrą muzyką.
Trójka niestety zrobiła się jakaś … śniadaniowa za panowania dyrektora Strzyczkowskiego. Ale słuchałem. Napisałem kiedyś do pani redaktor prowadzącej program o Nowym Jorku. Ucieszyła się i odpisała. Niestety za późno napisałem, więc nie było szans na odczytanie maila na antenie. Ale ja nawet nie liczyłem na to. Nie pomyślałem nawet o tym. I jaka siurpryza! Druga pani prowadząca się również odezwała w podzięce (bo pierwsza uprzejmie doniosła). Fajnie, że był odzew. To miłe.
Kiedyś napisałem do byłej pracownicy radio Anny Gacek, że mam książkę Patti Smith do oddania. Czy nie chciałaby, bo bym dał za darmo. Jej miłość do wspomnianej artystki znana jest od Tatr po Bałtyk. Nawet panie redahtor nie odpisała. Przestałem się interesować losami tej pani. Widziałem raz fragment jej audycji na youtube. To nie to samo.

Pomimo burz i naporów Trójki słuchałem i słucham nadal. Wyłączam tylko, jak za mikrofonem siada nudny pan, z nudną muzyką, z nudną audycją, z nudnym głosem. Piotr Baron.
Odpaliłem Radio Nowy Świat pierwszego dnia. I dopiero wtedy usłyszałem różnicę. A właściwie przepaść między Trójką a RNŚ. Trójkę powinni zasypać. To co teraz jest, to dogorywanie. Brzmi to wszystko jak RMF lub bZdET. Są oczywiście (małe) wyjątki.

Uderzyły mnie niedawno dwie rzeczy w Trujce. Dobry pop broni się sam, a te panie są ikonami popu – powiedziała pani młoda redaktor prezentując Miley Cyrus i wspomniając Taylor Swift.

Wczoraj pani redaktor (nie wiem czy inna, czy ta sama, one dla mnie brzmią tak samo) ekscytowała się nowym, niespodziewanym dziełem Taylor Swift. Rzuciła nawet, że jeśli duet artystki z Bon Iverem nie otrzyma żadnych komercyjnych i znaczących nagród, to będzie to duże niedopatrzenie. Wydaje mi się, że w starej Trójce nigdy bym czegoś takiego nie usłyszał. Nie mówię, że to jest złe, po prostu inne. I albo trzeba będzie się przestawić, albo zmienić częstotliwość w radyjku.
W Radio Nowy Świat lubię wszystko oprócz tej pani Beaty z porannych audycji publicystycznych. Jakoś rano nie przyswajam gadania. To jest czas na muzykę z jakimś fajnym komentarzem. Z kolei, dzięki nowej stacji, Manna zacząłem słuchać. W końcu jakoś daję radę i nie mam alergii na tego pana. Dobrą muzykę puszcza, trzeba mu to przyznać.
Podoba mi się audycja Kuby Badacha pt. Badafonia. Ma to w środy od 19 do 21. To jest jego debiut w eterze i idzie mu super. Fajne jest to, że muzyk mówi o muzyce. Ma inne spojrzenie niż redaktor/dziennikarz muzyczny. Inaczej widzi, inaczej słyszy.

Wczoraj liznąłem audycję naszego wybitnego jazzmana Marka Napiórkowskiego pod nazwą Napiór w Eterze. Ta sama historia jak powyżej. Lubię słuchać muzyków mówiących o muzyce.

 

Dużym atutem jest pasmo Próbny Lot dla młodych talentów. Czasem się zastanawiam, czy oby na pewno są to osoby, które dopiero zaczynają przygodę z mikrofonem. Ciekawe rozmowy, ciekawa muzyka. Nie znam szczegółów tego formatu. Czy oni są już na stałe? Czy trzeba będzie kogoś eliminować?

Także Renata, jak już z tego krzyża się zerwałaś, to włączaj radyjo i mów co sądzisz. Aha, odkryłem aplikację literaki. Jakbyś chciała przegrać ze 2000 razy, jak to bywało drzewiej, to daj znaka*. Cmok.

 

Dziś kolejny rekord wzrostu zakażeń w Polsce. Brawo my, Polacy.

Z tydzień temu stoję w kolejce na bazarze. Maska na buzi, półtora metra za ostatnim kolejkowiczem. Czuję, jak jakaś torba ociera mi się o tyłek mój. Se zerkam przez ramię – starszy pan. Maska na buzi, ale nie na nosie. No, dobra, niech mu będzie – pomyślałem – przecie nie będę robił scen, jak jakiś stary dziad. Oczywiście chodziło o maseczkę nienaciągniętą na nos, a nie o jego torbę na moim tyłku. Robię pół kroku przed siebie i czekam w kolejce. Nagle pan zaczyna prychać, kaszleć, kichać. Obracam się i widzę, że pan już bez maseczki używa sobie w najlepsze.

– proszę się cofnąć, albo założyć maseczkę – mówię stanowczo

Pan się nachyla do mnie i dopiero wtedy widzę, że ma aparat słuchowy.

– panie, cofnij się pan, albo załóż maseczkę – powtarzam

– aaa, dziękuję – odpowiada

Dziękuję? chyba przepraszam – pomyślałem lekko bity z pantałyku.

Pan się ciut wycofał i zakrył twarz.

Nie wiem, co ludzie sobie myślą? Że nie ma wirusa? Że na wakacje wyjechał? I gdzie jest policja albo straż miejska? Jak przejeżdżałem przez bulwary i się okazało, że ten wytatuowany idol Quebonafide ma jakiś występ, to musiałem zejść z roweru. Nie dało się przez tłum przejechać. Dzieciarnia rozentuzjazmowana i piszcząca gromadziła się bez maseczek nie zachowując dystansu. Policja przechadzała się patrząc … w drugą stronę.

 

 

 

 

 

 

* Żart oczywisty. Na początku naszej znajomości „klepałem” równo panią profesor ze Szczecina. Było 2000 coś do 800 na moją korzyść. Ale teraz myślę, że to uczona by lała mnie na kwaśne japko.

moje zażenowanie jest większe od waszego

kieruję mój tytuł wPiSu do PiS-u. Peace on, PiS off.

autor: Mariusz Wara

Zgodzę się, bodajże, po raz pierwszy z panem Wojciechem Mannem. Na górze jest PJK, który odgrodzony jest od świata, bo się czegoś boi. Mam wrażenie, że on żyje w innej, lepszej rzeczywistości. Jakaś przeszkoda? Usunąć.

Pod prezesem jest cała, zhierarchizowana, rzesza ludzi, którzy też się boją. Pewnie tych nad nimi. 

Nie daj boże pan prezes się dowie o czymś, coś się panu prezesowi nie spodoba. To lepiej ja zaradzę, zapobiegnę i już. Nie będzie tego – tak pewnie żołnierzyki PJK myślą.

Czy Kaczyński wiedział do piątku, że Kazik nagrał piosenkę o nim? Pewnie tak. Czy się nią przejął? Pewnie nie. Ale żołnierzyki musiały namieszać.

Tak w ogóle uważam, że to nowe dzieło Kazika, którego twórczość bardzo lubię i cenię, jest kiepska.

Listy Przebojów Programu 3 słucham od małego. Nie pamiętam dokładnie, od którego notowania, który to był rok. Pamiętam, że jeszcze pokój z siostrą dzieliłem. To musiał być ubiegły wiek. Ale co tam! To musiało być w tamtym milenium! Koleżanka z podwórka, tak, to były czasy, że się chodziło na dwór bawić z innymi dziećmi, powiedziała, że jest taka audycja. Pech chciał, że jakoś późno się kończyła. I była na UKF-ie. Także w piątek z drucikiem wciśniętym w nasze grające pudło słuchaliśmy listy przebojów. Trzeszczało więcej, niż grało. Ale wypieki były. Pamiętam, że mama o 22 gasiła radio i mówiła „dzieci idźcie spać”. Nie pamiętam, czy słuchaliśmy tego regularnie, czy nie. Pamiętam z tych początków słuchania przebój Limahl’a „Neverending Story”. Czyli jakiś późny 1984 rok!

Później jak słuchałem już świadomie listy to było notowanie … 427 chciałem powiedzieć. Ale teraz sobie przypomniałem, że pamiętam, że 400. notowanie wygrała Kaoma ze swoją nieśmiertelną „Lambadą”. Czyli od jakoś wtedy musiałem słuchać.

Ostatnimi laty nie włączam już radia w piątki. Albo prowadzi ten drugi pan, o którym mówię tak:

– nudny głos

– nudna muzyka

– nudna audycja

– nudny czas

– nudny przekaz

Albo, jak prowadzi(ł) pan Marek, to byłem akurat na sesji żywieniowej u Słodkokwaśnej.

Oooo! Mam! Wrzesień 2000 rok! Byłem z koleżankami z pracy w radio. Zapowiadałem Jennifer Lopez i jej „Let’s Get Loud”. Kolega Radek mnie słyszał i zadzwonił później rozemocjonowany i z gratulacjami. Na pierwszym miejscu był wtedy Grzegorz Halama Oklaski „Ja Wiedziałem, że tak będzie”. I wtedy poznałem pana Marka.

Zamieszanie z listą jest tematem od dwóch dni numer 2 lub 3. Nieźle. Wczoraj mijałem studio przy Myśliwieckiej i był tłumek. Dziś czytam, że to był milczący protest.

Mam nadzieję, że tym razem konsekwencje będą wyciągnięte, bo dyrektor Trójki pan Tomasz Kowalczewski zaczyna brnąć i plątać się w zeznaniach. Najpierw, że tej piosenki nie było w ogóle w propozycjach do głosowania, że została wciągnięta na listę spoza utworów dostępnych do głosowania. Później czytam, że Kazik powinien być na 4. miejscu, później, że na 2. I ktoś go ręcznie przesunął na sam przód. Wiadomo kim jest ten ktoś. 

Kazik wrzucił screenshot ze strony LP3, na którym widać piosenkę Kazika, jako propozycję do listy przebojów.

Dziś patrzę, że już jej nie ma, czyli w ten piątek nie będzie niejasności.

Kukiz się żali, że go Trójka nie grała, jak wydał płytę. Hmmm, grała. Jedna piosenka była na liście. Ale było to słabe, to się nie dziwię, że na jednej piosence się skończyło. Poza tym artysta startował wtedy w wyborach samorządowych. Była dyrektor stacji odpowiada, że „(…) zgodnie z przepisami, dotyczącymi kampanii wyborczych w mediach publicznych, dyrektorzy poszczególnych programów Polskiego Radia byli zobowiązani gwarantować równy dostęp wszystkim kandydatom”.

Inny piosenkarz też jęczy, że go nie chcieli grać. Zepsół Lemon. Cóż, po pierwsze ta muzyka była/jest słaba, nieTrójkowa jak na mój gust. A po drugie, to pan Marek N. zapraszał lidera tego zespołu do swoich programów i bardzo chwalił ich albumy. Ostatnio pan wokalista wydał solowe dzieło i ze 3 piosenki na zestawienie trafiło. Nie były może wysoko, ale były. Także niech chłopiec nie jęczy i nie marudzi.

Kiedyś słyszałem jak Paweł Kostrzewa mówił, że ktoś zarzucił Trójce, że nie ma u nich krytyki utworów, które goszczą na antenie. Redaktor odpowiedział, że właśnie to co grają jest krytyką i selekcją. Czyli jak Cię nie słychać w tym radiu, to domyśl się, co Trójka o twojej twórczości myśli.

Jakiś pseudo artysta teraz się ujawnił i napisał, że ponoć prowadzący listę w latach 90. brał 20 tys. zł za ulokowanie przeboju na 3. miejscu. Uważam, że powinno się takie wpisy zachowywać i wejść na drogę prawną, bo za takie głupoty powinna być konsekwencja.

Zażenowany jestem całą sytuacją. Mam tylko nadzieję, że tym razem zupa się wylała i ktoś w końcu zrobi porządek z Polskim Radiem. Nie ma takiego innego radia. Podczas pandemii jeżdżę sporo autem i skaczę po stacjach. Rockowe najczęściej. Oj, męczące. Albo prowadzący gadają o bzdurach, albo gadają nie do mnie, albo puszczają na okrągło te same piosenki. „Hej teraz zagramy klasyk Led Zeppelin specjalnie dla was” – tak nas uszczęśliwiają. Albo The Eagles. Ok, fajnie. Tylko dlaczego to zawsze musi być „Stairway to Heaven” albo „Hotel California”? Także Trójka jest moim radiem. Lubię ich audycje, bo są to audycje autorskie, prawdziwe, skierowane do mnie. A nie jakieś programy z bezdusznymi i zautomatyzowanym playlistami. Kiedyś w pracy słuchaliśmy radio Kolor (o ile mnie pamięć nie myli). Co dzień o tej samej porze puszczali te same hity.

Także żal Trójki, szkoda listy. Na koniec dodam dwa łyki statystyki:

– 12 utworów zadebiutowało przed „Bólem” od razu na szczycie listy. 10 artystów. Adele i Rojek zrobili to dwukrotnie. Kazikowi z Kultem też się to udało. Także debiut w piątek nie jest czymś nowym

– najwięcej piosenek na liście: Nosowska (z Hey’em, solo i z innymi) 89, Kazik (solo, z Kultem, w innych kolaboracjach) 86. Także nie jest to artysta nieznany słuchaczom listy

Szkoda, że to wszystko wydarzyło się na 2 tygodnie przed jubileuszem listy – 2 000 notowań. 2 000 tygodni z listą. Zacne osiągnięcie. 

home office

Tak, dziś zacząłem. Jest co robić, to robię. Ale też bez przesady, głowę przewietrzam raz na jakiś czas – a to przez okno wyjrzę, a to zerknę do internetu.

Ostatnio rozmawiałem z paniom prof. ze Szczecina i wspomniałem straszny przebój Grażka. Uczona nie pamiętała gniota. A przecie takie kontrowersje wzbudzał. Nawet komentarze wstawialiśmy na youtube’a. Coś u pani prof. pamięć szwankuje albo skubana ładnie wypera rzeczy kiepskie.

Renata to klikaj w TO.

Coronawirus w rozkwicie, choć w Chinach stwierdzili brak zakażeń wczoraj wśród lokalsów. Hurra!!!!! Nowe przypadki odnotowane w Państwie Środka, to ludzie, którzy przyjechali zza granicy. Ciekawe jak u nas będzie wyglądał #lotdodomu z zarazkiem.

Ostatnio czytałem artykuł. Jakaś młoda mama napisała do gazety odezwę. Bo niby musiała otworzyć oczy pracodawcy. Skarży się, że pracuje w domu ale nie może czegoś tam pilnie zrobić, bo jedną ręką bawi dziecko, a drugą gotuje zupę, bo dziecko z głodu umrze, jak papu nie dostanie. I jak tu pracować? Hm, właśnie po to jest urlop opiekuńczy, albo po prostu urlop wypoczynkowy. Ja zupę gotuję po godzinach pracy albo w soboty.

Co do muzyki. Nie wspominałem nigdy, bo dreszcze mam i się wzdrugam na samą myśl. Dwukrotnie słyszałem w świętej pamięci pragramach Anny Gacek rozmowę z artystą o nazwie KRÓL. Miałem kilka utworów, nawet mnie się podobały. Niestety ten pan to jakiś infantylny koszmar. Skasowałem wszystko z mojej biblioteki muzycznej. Poziom liceum albo jeszcze gorzej. Słuchanie “rozmowy” z nim boli.

Anna Gacek? Takie kontrowersje wokół tej pani. Ja powiem tak – współczuję utraty pracy, puszczała fajną muzykę. Ale słuchać się jej za bardzo nie dało. I ta jej ekscytacja na instagramie „ojejku, jaką fajną audycję przygotowałam”. Masturbacja własną osobą nie do wytrzymania. Manna też nie znosiłem. Nadęty bufon. Ale o dziwo lubiłem ich wspólne audycje. Jak razem prowadzili, to nawet przyjemnie się tego słuchało. Ale ten Król? Brrrr.

Trójka ma to do siebie, że lansuje różne takie, nie bójmy się powiedzieć tego wprost, gówniane piosenki. Co święta, w grudniu, karp-song. A teraz kolejny koszmar „Zostańmy w domu” w wykonaniu chyba pana gitarzysty Perfectu, Dariusza Kozakiewicza. No niech sobie to grają – myślę sobie. Ale po piosence słyszę – utwór już jest w propozycjach do głosowania na naszą listę. O maryjo. Ten gniot będzie numerem 1. Ale na szczęście listy przebojów jakoś ostatnio nie słucham. Bo się nie da. O ile pan Marek N. jest znośny, to ten drugi pan, Piotr Baron jest tragiczny. Nudny głos, nudne piosenki, nudna audycja, zero emocji. Jestem ciekaw jak bardzo się mylę z tym numerem jeden dla tego hymnu o pandemii?

Hania Rani. Ciekawa muzyka. Doceniam. Fajnie, że coś takiego powstaje. Ale nie nagrywa ona tych piosenek dla mnie. Ale życzę jej sukcesu za granicami, bo ma talent i potencjał. Muzyka niszowa, ale działaj dziewczyno. Dziś połączył się kolejny mój „ulubieniec” Trójkowy Piotr Metz z Hanią Rani. Myślałem, że pomyłka i jakieś dziecko odebrało. Tak z lat 5 sądząc po głosie. Zerwało połaczenie. Po chwili artystka wraca na antenę. Oj, to nie pomyłka, dziewczynka mówi jakby miała 5 lat. I niestety jest to asłuchalne. To ciągłe „eeeee” i „yyy” masakruje cały przekaz.

Wspomniany radiowiec, co ponoć każdej władzy się przypodoba, Piotr Metz zachwycił się nową piosenką Bono nagraną spontanicznie dla Włoch. Także jak widać coronawirus i siedzenie w domu powoduje boskie tworzenie. Radiowiec w zachwytach, że takie cudeńko powstało. Zagrał nam to na antenie.

Myślę, że nawet psy mogą Bono usłyszeć. Matko przenajświętsza. Co to!?!?

Właśnie stwierdziłem, że mam 30% na telefonie służbowym, a ładowarka w … biurze. Eh! 

© 2026

Theme by Anders NorenUp ↑