• pan fasola

    Nigdy nie byłem fanem tegoż komedianta. Na nerwy mi działał. Ale mam jego obrazek w głowie. Zawsze chciałem mieć dywan na klacie. Niestety, jedyny dywan, to pod łóżkiem. Kawior taki (po rosyjsku ковёр – dywan. Диван – łóżko, sofa. Zdałbym chyba ten rosyjski na maturze jednak). Także dziś zrobiłem sobie dywan na klacie. Sam się ostrzygłem, ogoliłem i … niechcący zrobiłem na pana Fasolę.   Dziś już wiem, że dywanu na klacie bardzo nie chciałbym mieć. Kiedyś na studiach mieliśmy kumpla. Bardzo owłosiony i grubawy. Grając w kosza jedna drużyna była bez koszulek (żeby się jakoś rozeznać kto jest kto, z której drużyny). I raz przypadło mi w udziale krycie kolegi.…

  • zaraza

    po raz pierwszy (chyba) jest mi żal polityka.   Tu już nawet nie ma co komentować. Mały kmiotek doprowadził do skrajnych emocji kobietę. Rozgoryczenie, żal, wściekłość i bezradność aż się wylewa z pani posłanki. Mam do niej sentyment. Zwróciłem na jej przebojowość i otwartość uwagę ponad 30 lat temu w 5-10-15. Coraz bardziej zgadzam się z panem Wojciechem Mannem, że Naczelnik państwa Wolskiego się czegoś boi i nie wie tylko czego. Nie wiem, czy on ma wyrzuty sumienia, że brata na śmierć wysłał? Czy on nienawidzi ludzi? Czy on już tak jest odizolowany od rzeczywistości, że nie wie co robi? Czy może po prostu nie kontaktuje już z rzeczywistością i…

  • pod niebie nie

    Stała się rzecz straszna! Robiłem migrację moich obserwujących ludzików ze starego bloga na nowy i coś nie zadziałało. Wtyczka wordpressowa JetPack się coś zbuntowała. Także po konsultacji wywaliłem ten dodatek. A ponoć taka wszystkomająca, z milionem modułów. Że już nie trzeba innych wtyczek. Właśnie w radio gra Perfect i ich „Idź precz”. Pasuje jak ulał.   Stała się rzecz straszna! Myślałem, że nie dało się wcześniej słuchać Trójki. Cóż. Teraz się nie da. Te komentarze od słuchaczy: – płaczę i słucham – super, że wróciliście – jesteśmy z Wami I odzew radiowców: – jesteśmy z powrotem – staramy się dla Was – Trójka to nasi słuchacze   Taki lodzik eterowy.…

  • nie ma fal?

    jednak są. Pawid Dodsiadło śpiewa, że nie ma fal. Otóż są, a raczej będą. 5 zabiegów. Fala uderzeniowa. 75,60 zł za jeden zabieg. No nie uzbieram na tę Australię! Za Chiny Ludowe. Byłem u ortopedy. Miałem serdecznie dosyć pieprzenia się z tym łokciem.  Wcześniejsza, śmierdząca i nawiedzona pani doktór poopowiadała bajki, że to od kręgosłupa i że chyba tylko pozytywne myślenie i prawidłowa postawa ciała mnie wyleczy. Cóż. Pani doktór powinna odstawić (wesołe?) papieroski. USG dobitnie pokazało stan zapalny łokcia. EXPLICIT TEKST: Kacze pióro! Od 6 miesięcy leczę tę łapę. Motyla noga! Basta! Także po pouśmiechaniu się do pana nowego/starego doktóra zażyczyłem kroków drastycznych, skutkujących wyleczeniem. No w miarę wyleczeniem,…

  • belly

    czyli maciek. Kiedyś namiętnie, żeby nie powiedzieć nałogowo, grywałem w literaki na kurniku. Tam zapoznałem przyszłą paniom prof. ze Szczecina. Nawciskałem jej głupot, że mam 17 lat, a ta uwierzyła. No nic. Ja nie o tem. Aha, dodam, że prałem ją na kwaśne japko w te literaki. Z 2000 do 200 może było. Na moją korzyść. Teraz pewnie pani prof. by mnie zmasakrowała, bo dawnom nie grał. Ale! Bo zawsze jest jakieś ale. W tej durnej grze są durne wyrazy, jak ćelo, ęsi, czy maciek. A z kolei nie ma pięknych podlaskich słów, jak na przykład wiszczeć. Jakież było moje zdziwienie, jak ułożyłem „wiszczy”, przeciwnik sprawdził …i nie było! Straciłem kolejkę…

  • deja-putain de-vu

    czyli deża fakin wi. Pardon my french! Hejka kochani, jak się macie? Bo ja fatalnie! Stała się rzecz straszna. 3 lata temu wydawało mi się, że się trzasnąłem w lewy łokieć, toteż dopiero po ponad miesiącu poszedłem do ortopedy. – ma pan łokieć tenisisty – ale ja nie gram teraz w tenisa i jestem praworęczny – łokieć tenisisty nie jest od tenisa – ? – od komputera – ok   Pisałem o moich mękach i próbach buchnięcia okularów tutaj.   Jakoś pod koniec maja 2018 roku wrócony byłem do tenisa. Mój sensei Nafa Radal wyzywał mnie i wylewałem siódme poty. I też się jakoś (pod koniec czerwca) w łokieć uderzyłem.…

  • no tengo fumero

    czyli que pasa kiedy przestajesz palić. Organizm i sam człowiek to dziwna machina i stworzenie. Skomplikowana, a prosta. Prosta, a skomplikowana. Największy organ – skóra. A jakby wyjąć flaki albo jakieś komórki nerwowe, to okazałoby się, że można by nasz glob opleść. Co ja plotę? Zadziwionym swym niepaleniem jest. Rzucić niby chciałem dawno. Ale to taka chyba fanaberia była, żeby mnie ludzie zauważyli. Myślałem, żeby ograniczyć, palić tylko przy wódce. Co roku noworoczne rezolucje i postulaty były. Ale samo wyszło, że rzuciłem. Po prostu odechciało mi się palić. Czyżbym wypalił wszystkie papierosy?   To już 251 dni.   Jedyne co mogę stwierdzić, to fakt, że palenie śmierdzi. Starsznie. Rano to…