życie

jeszcze 12!

Zapyta Bóg w swym niebie,
Co dałem mu od siebie

 

Szok. W szokum jest. Jak ten czas … gna. 12 tygodni do końca roku. Przecie nie tak dalej jak wczoraj bawiłem u siebie gości z okazji wigilii Dnia Kobiet. A tu już 40-ty tydzień roku! 12 do końca. Czas zaplanować sylwestra. Pewnie wybiorę się na jakiś bal … maseczkowy.

Oficjalnie ogłaszam, że rok 2020 jest najgorszym rokiem żywota mojego. Jezus, jak nas mały, wredny wirusek załatwił.

 

Wczoraj miałem awanturkę z gówniarą w autobusie. Ładna dziewczyna, młoda ale głupia. Skończyło się na 112. Dziewoja usiadła koło mnie bez maseczki (ramię w ramię siedzieliśmy). Poprosiłem ją uprzejmie, że albo zakrywa usta i nos, albo się przesiada. Oczywiście dziewczyna miała zaświadczenie o trudnościach w oddychaniu, co oczywiście automatycznie wywołało u mnie serdeczne współczucie. Obok starsza pani zaczęła jej wykrzykiwać (niepotrzebnie), że jest po 3 zawałach i brak maseczki jest zagrożeniem nie dla dziewczyny, ale dla innych. Gówniara zaczęła być bardzo niemiła dla seniorki. Pani też nie ma maseczki. Przyłbica nie chroni – takie argumenty lalka miała. Zapytałem się jej, czy zdaje sobie sprawę, że rozmawia ze starszą osobą i wypadałoby okazać choć minimum szacunku. No dziewoja się rozkręciła. Poprosiłem ją jeszcze, żeby nie mówiła w moim kierunku. Chyba studiuje prawo ta mała, bo zaczęła gadać jak papuga. Do mnie zaczęła się rzucać, że ja też nie mam maseczki. Hm, powiedziałem jej, że mam zasłonięte usta i nos (miałem buff). Ale ledwo nos zasłania! – wykrzyczała. Przestałem z dzieckiem dyskutować. Poinformowałem, że poproszę sanepid o rozstrzygnięcie tego sporu. Nie miała nic przeciwko. Oczywiście w sanepidzie nikt nie odbiera.

– może ja zadzwonię, bo widzę, że ma pan problemy – zaoferowała się

– nie bądź taka mądra. Poradzę sobie – rzekłem, sprawnym ruchem wybierając polskie 911.

 

Pod 112 pani wzdechnęła i powiedziała, że takie sytuacja należy zgłaszać do nich. Ale jeśli jesteśmy w jadącym autobusie, to mam podejść do kierowcy i zgłosić brak zakrywania ust i nosa. Kierowca, jeśli ma czas i możliwości, zatrzymuje pojazd i wzywa służby. Machnąłem ręką, a gówniara wysiadła na przystanku Metro Politechnika.

Szczerze się dziwię, że nie ma nigdzie patroli. Jedyny jaki widziałem, to u mnie na Sadybie … przy jeziorku Czerniakowskim. Czyli przestrzeń, dystans, a nieroby łaziły i kiwały palcem, jak kto bez maseczki był (to był początek pandemii).

 

Później, wczoraj, jakiś mądry pan (może ten nowy minister) mówił przez radio, że mamy się absolutnie zasłaniać i żadne choroby i zaświadczenia nas nie zwalniają z tego obowiązku. A jeśli ktoś ma astmę, to tym bardziej ma zakrywać otwory gębowe.

Na tę całą sytuację w autobusie machnąłbym ręką, ale gówniara sama się o to prosiła. Gdyby nie zaczęła tak się rzucać do tej starszej osoby, to bym dał spokój.

 

Od dziś największy powiat w Polsce ma status czerwonej strefy. Przecie tydzień temu odwiedzałem Mamusię i Tatusia! To ja im tę zarazę przywlokłem? Powiat białostocki to między innymi Choroszcz, Supraśl, Tykocin, Wasilków, Dobrzyniewo, Zawady. Byłem tam! To ja im taki los zgotowałem?

 

A ponoć Mokotów od dziś na żółto. Oj.

A propos podlaskiego. Wczoraj zrobiłem serniczki po raz trzeci w życiu – pierwszy, ostatni i o jeden raz za dużo. Już wiem, że serniczki tylko u Mamy. Oczywiście placki są banalnie proste, ale strasznie się ciasto lepi do rąk. Więcej zostało na łapie niż na patelni. A poza tym, Mamusia robi bardziej kształtne, trójkąciki takie robi albo owale. U mnie wyszło czort wie co. Ale w smaku nawet smaczne.

A pamiętam, że kiedy byłem, kiedy byłem małym chłopcem, hej, to nienawidziłem tych serowych placków. Długie zęby na nie miałem. A tera? Voila! Jadłbym.

 

Trudno nie wierzyć w nic

2 komentarze

  • dżoana

    dżizas, jak mi się nóż w kieszeni otwiera, kiedy ktoś nie nosi maseczki. ale nasze państwo z kartonu i patyków tak naprawdę nie daje żadnego instrumentu, żeby to zwalczać. kiedyś widziałam piękne ogłoszenie. w jakimś dps bodajże poszukiwali do pracy osób, które nie wierzą w covid, by pomogali w opiece chorym właśnie na koronawirusa, “jeśli koronawirus nie istnieje, to będziecie bezpieczni, zapraszamy”.
    a tak najbardziej wkur*** mnie to, że wiele osób poniosło niebywałe szkody przez wirusa, wcale nie chorując samemu, a ktoś nie może założyć “szmaty na ryj”.
    w takich sytuacjach żałuję wielce, że nie jestem dwumetrowym koksem, myślę, że wtedy z łatwością więcej osób przekonałabym do zakrywania ust i nosa. argumentem słownym, rzecz jasna.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.