życie

piecze nie

Nie piecze już tak dużo jak kiedyś. W ogóle się zastanawiam, czy remontu nie zrobić. Po co lodówka, jak tylko światło w niej i odżywiamy się zdrowo. Warzywa, owoce, kasze – teraz to jemy. Żadnych serów i mięs. A tak, jak lodówka jest, to od razu jakieś pyszne boczki w niej się znajdą. I inni przyjciele cholesterolu i moich boczków.

Piekarnik piszczy, jak się skończy. Pralka też się odzywa po robocie – zaczyna piszcześć, dzwonić, sygnalizować. A ja wtedy zajęty innymi sprawami i tylko odpowiadam „zara!“. Dobrze, że zmywarki nie mam.

U znajomych jak jestem i siedzimy sobie, to co chwilę coś dzowni. Ja tylko mówię albo:

  • coś się skończyło, albo
  • co się skończyło?

Także może pozbyć się lodówki i piekarnika? Może wtedy by się znalazło miejsce na jakiś salon?

 

3 lata za chwilę będą, jak się zaczeła metamorfoza na Bonifacego.

 

Ale ja nie o tym.

 

Tak w ogóle co tam, bo dawnom nie pisał. W Białym byłem 3 razy w przeciągu miesiąca.

bia 5

Święta, Konfirmacja chrześniaka, komunia Bąbelka. Same koszty. Ale jakie wrażenia!?

Bierzmowanie to (tak mi przynajmniej tłukli na religii) najważniejszy rytuał w tej religii. Bo to taki sakrament dojrzałości. Scalanie z Bogiem i takie tam. Masz bierzmowanie, to możesz chrzcić inne baranki boże, możesz świadkować na ślubie. Tak, zgadzam się, że to ważny sakrament. Chrzciłem i świadkowałem. Zgadzam się z tym osiąganiem dorosłości i dojrzałości w tej religii. Bowiem, ja po mojej konfirmacji przejrzałem na oczy i zacząłem unikać tego miejsca. „Na msze“ chodziłem do naszej amerykańskiej koleżanki, która wtedy mieszkała na tej samej dzielni.

Komunia Bąbelka odbyła się. Tyle mogę powiedzieć. Nie chcę obrażać uczuć innych. Może ktoś chadza tam z własnej, nieprzymuszonej woli. Ja chadzam z własnej, ale jednak z przymuszonej. O, mam. Nie wybudowali tego miejsca dla mnie. To nie jest religia, na którą czekałem. 🙂

I jeszcze ciekawa rozmowa z 10-letnim Bąbelkiem, który robił listę rzeczy do kupienia po komunii.

Bąbelek – wujku, a będziesz kupował nowy iPhone?

Ja – tak. Pewnie na jesieni

B – aha, to oddasz mi tego?

Ja – nie, co najwyżej mogę Ci sprzedać, to droga rzecz, żeby oddać

B – aha, to 600 zł jest wart?

Ja – nie wiem. Kosztował więcej. Może za 2 500 zł go sprzedam, dołożę i kupię nowy

B – ale wujku, jak wejdzie nowy, to cena starego spadnie. I może za 600 zł mi go sprzedasz

Ja – zobaczymy na jesieni

 

No Bąbelek bardzo wyrachowany. Ale, dla przeciwwagi, muszę pochwalić brzdąca.  Powiedział nawet mojej mamie tak – babciu, jak będę duży, to pojadę do Nowego Jorku i zarobię milion dolarów, żebyś już nic nie musiała robić 🙂

Ale ja nie o tym. Wiadomo, że polityka i wiara, to wrażliwe tematy dla Polaków.

 

Ja o Białym. Po razkolejny fajnie mi się po mieście chodziło. Polecam wszystkim odwiedzenie stolicy Podlasia (?). Byłem nawet w pubie Lalki. Jaaaaaa! Nic się nie zmieniło w tym lokalu od liceum.

bia LALKI

Ten sam barman, to samo wnętrze, ten sam kibel. Ale Lalki lubiłem zawsze, więc jest OK.

Zaszedłem też do Centralu! Jaaaaaaa! Czas stanął w miejscu!

bia Central

Nie zmylili mnie zmianą wystroju. Pamiętam do dziś to traumatyczne miejsce. Zima, ja, mały, gruby Bąbelek. Lat? Ja wiem? Z 4? 5? 6? Mama miała czarne futro i srebrną lisią czapkę. Po coś przyjechaliśmy do Centralu. W pewnym momencie stwierdzam, że to czarne futro i ten farbowany lis to nie moja mama! I w płacz, i w szloch, i w lament „Gdzie jest moja mama?! Gdzie jest moja mama?!“. Siostra się ze mnie śmiała później. To dlatego pewnikiem się laliśmy aż do liceum. 🙂  Tylko 2 i pół roku różnicy, także na początku było ciężko wlać starszej.

Wracając do wydarzeń w centrum handlowym – mama mnie znalazła i było (niby) OK. Ale pamiętam to jak dziś. Trauma!

Także Central przeszedłem bardziej w celach tursytycznych i wspominkowych, niż zakupowych.

Przeszedłem się też na tory, na których się bawliśmy.

bia TORY

Nie wdaję się w szczegóły, bo człowiek młody, to i głupi. I to bardzo.

Podoba mi się, że na brzydkich blokach i innych budynkach pojawiają się fajne graffiti lub dzieła.

bia graf

 

Podoba mi się, że idąc dużą ulicą, wystarczy spojrzeć w lewo i już się ma inny świat.

bia sklo

Właśnie! Wiem co muszę jeszcze zobaczyć! Ulicę Koszykową. Mieszkaliśmy tam do mojego 4 roku życia. Rodzice wynajmowali dom. To tak naprawdę chyba była kuchnia i duża izba. Teraz się mówi na to salon. Pamiętam właścicieli – starsze małżeństwo. Pamiętam dwa duże psy i to, jak siedziałem z nimi w budzie i obgryzaliśmy razem kość.

Polecam Białystok każdemu. A wiosną szczególnie! Zielono?! Красота и класс.

Brak komentarzy

  • ren

    hehe :-)))

    Patrze powyżej na wymianę info- nie miałbyś problemu z rozwiązaniem MMPI (Minnesota Multiphasic Personality Inventory). Dosłownie wczoraj student mi się żalił, że dostał go w ramach starań na dość elitarne szkolenie:
    -Głupi test
    -Dlaczego?
    -No np. jedno z pytań: “Nie lubisz poniedziałku?”
    -No i co?
    -Nie mogli zapytać normalnie? “Lubisz poniedziałek?”
    -No i co pan zaznaczył
    -No że “nie”
    -A lubi pan poniedziałki?
    -Nie lubię

    :-))

      • ren

        No było normalnie:

        Nie lubię poniedziałków
        TAK NIE

        owszem, łatwiej byłoby zapytać: ‘ej, lubisz poniedziałki?’ – ale tak to jest z testami psychologicznymi, że najmniej badacza interesuje to, czy badany coś lubi czy nie, ile czy ktoś kuma co się do niego mówi czy nie:-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Leave the field below empty!