życie

tak, jednak jestem …

panienka z okienka.

Dałem wczoraj ciała. Okazało się, że Polska dziś gra, ale nie z Huraganem i kamandą z UK, tylko z bratankami do szklanki, czyli Madziarami.

Dziwne. Byłem szczerze pewien, że larum było ogromne, że my z Wyspiarzami będziemy grać teraz i Matołusz ponoć wybłagał na prywatnej audiencji u Kanclerz Merkel zwolnienie Roberta Lewandowskiego z kwarantanny po powrocie RL9 z zawodów do pracy do Germanii. Hm, no cóż. Jestem też pewien, że w poprzednim wpisie na blogu napisałem, i tu cytuję – Jest mi to wielce obojętne.

A może gramy z tą Anglią towarzysko, tylko nie teraz?

 

W radio donoszą, że w niedzielę nowy sezon Formuły 1 rusza. Jak byłem malutki, to lubiłem patrzeć na te ściganie. Sięgam pamięcią do czasów rywalizacji Prost – Senna.

Ten sezon ma być wyjątkowy – baaaaardzo dużo wyścigów ma się odbyć – 23. Nawet do Holandii wraca jazda. A ostatnim razem, jak w Niderlandach odbyły się zawody w ramach Grand Prix Formuły 1, to laureatem był … Niki Lauda (1949-2019), czyli hen hen hen dawno temu.

„Austin” Martin wraca do gry. A fajny mają samochodzik! Zielony.

Oczywiście Aston, ale ten Austin to taki ukłon w stronę Uli z Teksasu, która zna się na autach nie gorzej niż Marisa Tomei w filmie „Mój Kuzyn Vinnie”.

W którymś mieście arabskim ma odbyć się wyścig uliczny. Pętelka taka w sam raz, coś lekko ponad 6 km. Ale! Bo zawsze jest jakieś ale, średnia prędkość, powtarzam średnia prędkość bolidów podczas tych wyścigów, to … 250 km/h. O kurczaczki! Ciekawe, czy jak będę w czasie trwania zawodów chciał przejść przez ulicę, oczywiście na zebrze, to czy zauważę w ogóle nadciągającą śmierć? Jest wtedy sens patrzeć się w lewo, prawo i znowu w lewo?

Co do okienka na ścianie. Dziś zostałem z rana zaalarmowany. Kolega pan G. napisał mi w AjMasażu, że okno krzywo wisi. Ale ja jak zwykle autocytuję w takich sytuacjach – Jest mi to wielce obojętne. Także odpisałem zgrabnie, że to nie okno, tylko ja jakoś nierówne fotki robię. I Piotruś taki pomocny się okazał, bo zaproponował mi wiertarkę o takiej mocy, sile i potędze, że sitko w ścianie mogę zrobić. Panie G.! Ciut za późno piszesz Pan do mnie. Jesteś Pan mądry, ale po szkodzie. Szkoda.

Ktoś też się zadziwił wielce, że na moim blogu użyłem określenia bezosobowego “ktoś”. Przecież to byłem ja – napisał mi ten ktoś. Wyjaśniłem, że nie za bardzo używam prawdziwych imion na moim blogu. Niektórzy się nawet zaskakują, jak się okazuje, że Słodkokwaśna to chłopiec. Tak! Potwierdzam, to chłopiec. Pierwszego dnia nauki w Pierwszym Liceum Ogólnokształcącym (będącym pierwszym w rankingu szkół średnich w moim rodzinnym mieście wtedy) w Białym usiedliśmy w jednej ławce na samym końcu, co by pani profesor wzrok do nas nie sięgał.

No i ten “ktoś” chyżo przytaknął na moją koncepcję nieużywania imion prawdziwych na mym blogu. Ale czy są wyjątki? Czy Ula ma naprawdę tak na imię? Hmmm, tego nie mogę zdradzić. Ale która Ula? Ta z Nowego Dżerzeju? Czy ta z Teksasu? A znam jeszcze 15 innych Ul. Jedno mogę powiedzieć, że Słodkokwaśna ma na imię Słodkokwaśna. Bo FejsBuka ma takiego, a tam jak wiemy, konta są prawdziwe i zweryfikowane.

Także dziś ten nowy bohater moich wpisów, ten tajemniczy “ktoś” ochrzczony zostaje imieniem – Kolega Wielkie Pe. Dla znajomych Wielki P. Dla przyjaciół Lulumpuś. A nazwa ta ostatnia wzięła się stąd, że Wielki P. jechał do swojego przybranego syna do Łodzi. Okazało się, że dziecko mieszka na/przy ulicy … Lulumby (pierwszy premier Demokratycznej Republiki Konga). Ale oczywiście moja ignorancja, stępiony słuch i problemy z pamięcią spowodowały, że przekręciłem tę nazwę na Lulumpuś. I tak zostało. Tylko pani prof. ze Szczecina nie miała problemu z poprawnością nazwy i wie co to, i gdzie to, i co tam się mieści. Ale ona to profesor, więc mądra i się zna. A ja to tylko licencjat i magister.

Pisałem też wcześniej o moim ogródku domowym. Dziś zauważyłem, jak szpinak wypuścił pędziki z 3 ziarenek! No tylko patrzeć jak stół na Wielkanoc szpinakiem będzie stał.

Zielono mi!

 

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.