życie

zbaraniałem

choć na pierwszym planie owieczka. Ale baran się zań czai.

Zbaraniałem, gdyż spojrzawszy dziś na datę, uzmysłowiwszy sobie, że dokładnie za miesiąc skończywszy … 29 lat … znowu. Dołączę do klubu, w którym dokładnie od miesiąca jest Pan z Europy na K.! Czas pędzi!

A przecie pamiętam jak dziś, kiedy 5 lat temu przymierzałem się, próbę generalną odbywałem, do projektu „40 wpisów na 40 lat”. I chyba mi nie wyszło. Ale to nic. Bo gdyby iść tym tropem, taką analogię przyjąć, to w 2020 skończyć musiałbym 123 lata.

A co ja z tymi imiesłowami na początku? Ano, mój korepetytor z rosyjskiego zaprezentował mi łyk gramatyki. I były właśnie imiesłowy. dwa przykłady – brać i wziąć. Nie skumawszy. Nawet największa rusycystka Ula z Nju Dżerzej miała delikatny problem z tłumaczeniem słów.

wzjawszij, wzjaw, wzjawszi, wzjatyj. Hahahaha, ale ten mózg potrafi płatać figle. Za każdym razem kiedy chciałem napisać polskie W, wbijałem na klawiaturze B 🙂

bjeruszczij, briawszij, bjerja, brjaw, brjawszi.

Na szczęście Ula powiedziała, że Rosjanie rzadko używają imiesłowów. Uf. Mówi się, że i my Polacy nie za często sięgamy po te formy czasownika. Zasmuciwszy się wielce zakończył dygresję o imiesłowie.

Na lekcji miałem jeszcze stronę bierną, ale Aleksjej powiedział, że oni tak nie mówią. Także ta informacja została przez mnie pieczołowicie zapamiętana.

Dawno nie wspominałem, nie chwaliłem się, ale dziś jest 1499. dzień bez papierosa! Hurra.

Dziś też jest 7. dzień bez alkoholu.

Każdy Polak wie, że sierpień jest miesiącem bez wyskokowych trunków. Na studiach mieliśmy nawet takiego kolegę, co jeden miesiąc latem pauzował, odpoczywał. Ale on taki świątojobliwy był. W przerwie między pierwszym, a drugim rokiem, kiedy pierwszy raz było mi dane znać Zenka w sierpniu, to myślałem, że to jakaś kpina, albo fanaberia. Dopiero ci, co znali kolegę dłużej mówili, że nie. Ok. Wolny kraj, wolna wola.

W tym roku nauczyłem się, że na styczeń się ponoć mówi Dry January. Nie zdążyłem, nie miałem okazji na posuchę. A raczej sporo okazji było do nieświętowania tego obrządku. Ale zaciekawił mnie ten projekt i postanowiłem sobie, że zrobię mój własny Dry February, czyli swojski Suchy Luty. Zakomunikowałem o tym postanowieniu Panu z Europy na K. jakoś na początku miesiąca (aha, teraz chyba też jest początek miesiąca. No jakoś niedawno mu doniosłem). W piątek czytam AjMasaż od przyjaciela z pytaniem, czy w weekend też mam abstynencję. Odpowiedziałem tak filozoficznie, że nawet sam Paolo Cohelo by się nie powstydził – luty jest luty. Kolega odrzekł – o fak. Grubo. I słuch o nim zaginął. Pewnie prędko oznajmił moją niedyspozycję Słodkokwaśnej, bo ten też jakoś na weekend cicho siedzi. Tak to jest z nami Polakami. Zabawa jest tylko wtedy, kiedy jest alkohol.

Co ja tam jeszcze celebruję? Chyba tylko Movember.

A co można obchodzić każdego miesiąca (i w jakim kraju)?

Dry January (UK).

Luty to jakaś nuda – American Heart Month (USA), Black History Month (USA i Kanada), LGBT History Month (UK), National Bird-Feeding Month (USA).

Mustache March (US) – ooooooo, to już wiem co robię tego marca.

Kwiecień jakiś poważny. Ale ja wybieram Mathematics Awerness Month (USA)

W maju i czerwcuNational Smile Month (UK)

WOW!!! Uwielbiam lipiecNarodowy Miesiąc Lodów! Yum! Trzecie niedziela miesiąca w USA. To się naloduję! Oblodzę? Zauważyłem, że od jakichś dwóch tygodni prawie codzinnie kupuję sobie loda. Hazen Dags pioruńsko słodki. Pewnie temu ma pierdyliard kalorii. Kiedys czytałem, będąc w USA, taki magazyn pn. Consumer Report. Rozprawiali o mrożonych przyjemnościach. Nawet taką niezgrzebną macierz przedstawili. W wierszach marki lodów, w kolumnach … nieprzyjemności – cukier, kalorie, tłuszcz, cena i takie tam inne. Pamiętam, że Hazen Dags odsadził konkurencję! To tak jak kiedyś widziałem zestawienie obrotów hipermarketów na świecie (bodajże w 2000 roku). Wallmart z najmniejszą liczbą sklepów swoim przychodem zdeklasował konkurencję, która chyba razem wzięta nie miałaby szans. To tak właśnie Hazen Dags się prezentowały – tłuste, słodkie, kaloryczne, drogie. Ale cholera, mniam!

Ooo, na świecie w sierpniu nic się nie celebruję. To może ja jakieś ziółka? Z okazji Matki Boskiej Zielnej?

We wrześniu mamy Miesiąc Jogi (Pani z Europy na K. pewnie to wie i celebruje od lat) oraz … Miesiąc Prostaty. Oj, nieprzyjemne badanie, nieprzyjemne. Ze trzy dni czułem wizytę u urologa.

W październku mam dylemat – National Bullying Prevention Month (USA), National Pizza Month (USA), Polish American Heritage Month (USA). To tak w skrócie – znęcaniu mówimy stanowcze nie! Proszę spojrzeć na maj i czerwiec. Pizza! Kto nie lubi pizzy? W sumie cały rok mógłby być … miesiącem tego placka! Ponoć Słodkokwaśna kupił kamień do wypiekania pizzy i jest przepyszna. To znaczy, nie ponoć, że kupił, bo kupił, sam widziałem. Ponoć pyszna. Tak pyszna, że aż Państwo z Europy na K. też nabyło. Ponoć. No a o tym polskim dziedzictwie w Ameryce chyba nie muszę nic mówić. Muszę Ulom kazać to obejść!

Oooo, w listopadzie jest jeszcze No Nut November. Dotyczy to abstynencji od … masturbacji i … oooo … osiągania orgazmu. Oj, to ja sobie wąsika jednak zachoduję wtedy.

A w grudniu chyba jest hulaj dusza, bo napisali, że jest adwent.

 

Dobrego roku wszystkim. Niech sobie każdy coś wybierze. I pamiętajcie

You are never fully dressed without a smile!

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.