• zły w oczach

    To był bardzo wzruszający, emocjonalny weekend! Łzy w oczach miałem. Przede wszystkim pogoda nie była taka ostatnia. Zaczęło się w sobotę. Iga Świątek podbiła Paryż. Mistrzyni turnieju Wielkoszlemowego French Open/Roland Garros. Jeździłem sobie dookoła Lasu Kabackiego. Polecam tę ścieżkę. Można w kilku miejscach wyrżnąć w drzewo. Taki slalom gigant. Ale kask na głowie, pyś się cieszy i jazda. Zjechałem do baru koło 15.30 i co ja patrzę! Nasza Iga wygrywa 3-0. Zamówiłem grilla, piwo, skorzystałem z toalety i siadam. Oj! 3-3. Chyba pecha przyniosłem naszej. Ale oglądam. Piękny pierwszy set. Jak ona gra! Drugi set to chyba już kontuzja albo zdeprymowanie przeciwniczki. Co prawda na początku drugiej partii Amerykanka urodzona…

  • Jewro Banga Banga

    Od momentu przyznania Polsce współorganizacji Euro 2012 twierdziłem, że nam to odbiorą, bo zblamujemy się naszą bezradnością organizatorską. Ale jakoś się ogarnęli(śmy) i jakoś to się rozpoczęło. Strefa kibica w centrum miasta wymagała wstrzymania dotacji na kulturę oraz zablokowania głównej ulicy miasta. Jakoś dochodzę do pracy. Miasto nawet przysłowiowo i w przenośni trawę na zielono pomalowało. Euro-sraczka ogarnęła władzę. Postaw się, a zastaw się. Przypomina mi się scena z filmu „Wyjście awaryjne”, w którym naczelnikiem gminy była Bożena Dykiel. (…) to się płot postawi – tak powiedziała aktywowi miasteczka, jak robili oględziny miasta przed wizytą jeszcze wyższej władzy, patrząc na jakąś ruderę przy drodze, którą wstyd oczywiście władzy jeszcze wyższej…