• nadciąga noc komety

    Wizje chodźcie do mnie Blisko najbliżej Zostańcie w mojej głowie Najdziksze sny    Cholery można dostać. Ręka do góry, kto ma tak samo?! A może to Noc Kupały, Sobótka, Pierwszy Dzień Lata? Lata mi to. Fakt jest faktem, że raz na jakiś czas jakaś melodia, jakiś utwór zakrada mi się do głowy i tam zostaje! Najgorsze, że to są najgorsze piosenki. Od samiuśkiego rana nucę „nadciąga noc komety” i nie może mi to się wybić z głowy. Czy wszystko ze mną dobrze, panie doktorze? Na szczęście ten przebój nie jest taki ostatni. Lubiłem głos Felicjana Andrzejczaka. I ta Urszula wewtle niczego sobie. Lubię jak Ule śpiewają. Jakoś gorąco się zrobiło.…

  • End or Finy?

    Wybieram Finy, cokolwiek to znaczy. Bo koniec brzmi źle. Zawsze lepiej wybierać początek. No chyba, że wybieram end of smoking albo end of bad habbits. Ale nie. Jarania nie rzucę. Co u mnie ostatnio. Hm, wykosztowany jestem. Nowe hi-fi w postaci yamaha pianocraft, który łączy wszystkie funkcje wcześniejszych urządzeń. Super narożnik, szukany latami. Do tego gustowny, czerwony “red carpet”. Czuję się jak gwiazda w moim domu. Ale najlepszym zakupem okazał się cyrkulator. Circulate mathafucka!  Pardon my french. W końcu mam w mieszkaniu obieg powietrza, a nie, że wszystko stoi w miejscu. Pogoda w Polsce zaczyna mnie dobijać i przypominać aurę nowojorską.  Ojej, w Trójce Wojciech Znienawidzony Mann. Przełączam na Eska…