Tag: tarantino

strachopiór

Albo piórostrach. Czyli słynne kalambury rozgrywane u kolegi Przemka, co najlepszy tatar na świecie robi. (przymrużenie oczka)

Miałem do pokazania hasło „UPIÓR”. To pokazuję pióro i ducha. Członki mojego zespołu już chyba zmęczone były, bo nie mogli zgadnąć. Pan z Europy na K. wpadł na pomysł, że hasło to STRACHOPIÓR albo PIÓROSTRACH (już teraz, po latach, nie pamiętamy. Także obie nazwy są zapamiętane).

Wyglądam jak upiór dziś!

Moja szczoteczka obudziła mnie o 2, 4 i 4:30 rano! Za drugim razem zawinąłem ją w ręcznik i zamknąłem drzwi do łazkenki. Za trzecim razem – zabrałem ją na dywan. Jestem nieprzytomny. Na szczęście jakieś długie i nudne spotkanie teraz, to mogę sobie klepać wpis.

Jakby co, to na bardzo ważnego maila odpisuję. Ale na szczęście nikt się mną nie interesuje.

Rano chciałem wypucować ząbki i niestety – szczoteczka wyzionęła ducha. To pewnie temu już mnie nie straszyła. Nie miała po prostu siły. Podładowałem trochę i … NIC. Cholera. Szlag trafił. W drodze do pracy udało się kupić nową na allegro. Inny model tym razem – zdrowe dziąsła/gum healthy.

Taka jak moja kosztuje teraz 190 zł. Hmmm, 4 lata temu dałem za nią ponad 500 zł. Zobaczymy jak ten nowy model. Przez te 4 lata nakupowałem od groma końcówek do szczoteczki na amazonie. W polsce strasznie drogie, a w ameryce chyba 16$ za 10 lub 8 sztuk. Niby mają pasować do mojego nowego modelu. Jak nie, to:

Po pierwsze, primo – załamka będzie.

Po drugie, … primo – oddam siostrze.

Po trzecie, … primo – sprzedam, jeśli po drugie nie będzie pasowało.

Jak tak biegałem w nocy, to podpatrywałem jak tam Oskary.

 

Nie rozumiem polaków, którzy się tym tak emocjonują. Poczytałem już komentarze rozwścieczonych kinomanów na temat najlepszego obrazu.

Jak można coś takiego wyróżnić!?

Film nic nie wnosi!

Zero gry aktorskiej! Jak film może być najlepszy, jeśli pominięto gry aktorskie w kategoriach dla aktorów!?

Wszystko było realizowane pod dyktando reżystera i jego wizji!

 

Nie kumam. To zapraszam za kamerę i nakręcenie filmu. Pogadamy wtedy.

A może właśnie to o to chodzi, że kreacje aktorskie nierzucające na kolana i niepowalające, a film właśnie ma to coś?

 

W tym roku poniosło mnie. Wszedłem w mainstream. Obejrzałem, a właściwie próbowałem obejrzeć, wszystkie nominowane filmy w kategorii „De Najlepszy Obraz”. Plus dorzuciłem do tego „Gorący Temat/Bombshell”, bo zarówno Charlize Theron i Margot Robbie były nominowane do najlepszej aktorki pierwszoplanowej (ta pierwsza) i drugoplanowej (ta druga). Film taki sobie … amerykański. Gry aktorskiej nie zauważyłem u pań. Ale amerykański kolega powiedział mi, że Charlize odegrała świetnie postać Megyn Kelly. Także mogę się nie znać. Film oparty na faktach. Mnie najbardziej podobał się John Lithgow jako szef Roger Ailes.

To co tam takiego było nominowanego?

 

Ford vs Ferrari lub Le Mans 66

Chyba po niecałej godzinie wyłączyłem. Nie zaciekawiło mnie to w ogóle. Matt Damon i Christian Bale robiący sobie dobrze na ekranie. Taki sobie efekt. Kompletnie nie chiało mi się czekać, żeby sprawdzić, czy Ford zbuduje tego forda i pokona Ferrari.

 

Irlandczyk

Lubię filmy Martina Scorsese, a szczególnie te nowojorskie i o gangsterach. Długość produkcji nie wystraszyła mnie. Podzieliłem sobie na 3 części. Ale czy to najlepszy film? Oj chyba nie aż tak. Film po prostu dobry.

 

Jojo Rabbit

Wyłączyłem zniesmaczony po 30 minutach. Nie kumam zabiegu pokazania wesołego chłopczyka przekomarzającego się z Hitlerem. Nie! Nein!

 

Joker

Dwa podejścia miał ten film. Raz u Słodkokwaśnej patrzyliśmy. Po ponad godzinie wyłączyliśmy pytając „o czym jest ten film?”. Za drugim razem, w zaciszu domowym przyjrzałem się. Film ciekawy. Żoakłin Finiks, czy jak się wymawia to imię też dobrego świruska zagrał. Ale tu mam wrażenie, że każdy by świetnie tego trefnisia pokazał. Ale przyznać trzeba, że Oskar zasłużenie przyznany. Z takich psychobohaterów do dziś pamiętam American Psycho. Czytałem książkę i oglądałem film. Dwukrotnie się dobrze bawiłem.

 

Małe Kobiety

Jesssu. Wyłączyłem też jakoś prędko. Za stary chyba jestem na filmy o dojrzewaniu. Za kostiumy należało się. Brawo. W tym obrazie zwróciłem uwagę na dwie rzeczy: bezkonkurencyjną Meryl Streep i kostiumy właśnie.

 

1917

W skrócie – widziałem 30 minut. Chłopcy miotający się po okopach. Przygód Kilka Wróbla Ćwirka chyba ciekawsze. Nie nakręcili tego filmu dla mnie.

 

Pewnego razu w … Hollywood

Lubię Tarantino. Ale ten film to jego najsłabsze dzieło. Brad Pitt świetny i nagroda za drugoplanowego aktora zasłużona. Byłem w kinie ze znajomymi na tym. Grubo po ponad godzinie kolega szepnął rozgoryczony – w tym Tarantino nie ma Tarantino. Film ok, ale czy Najlepszy Obraz? Chyba nie.

 

Historia Małżeńska

Mój faworyt. Szkoda trochę Adama Driver’a. No ale ten Żaokłin to murowany faworyt był. Scarlett też świetna. I też miała pecha, że na Rene Zellweger  wpadła. Trzeba by zobaczyć ten film o Judy Garland. Wolę Scarlett taką jak tu, niż w tych Awendżersach i tym podobnych. Historia życiowa, urzekła mnie. Oglądało się przyjemnie. Najlepszy film to mógł być jak najbardziej. Laura Dern! Co ona wyprawia ostatnio?! Świetna w Wielkich Kłamstewkach i teraz tu – świrnięta lekko adwokatka. Najjaśniejszy punkt filmu. Brawo! Ooo, grała też w Małych Kobietach, a Scarlett w Jojo Rabbit. Zapracowane panie.

 

Parasite

Myślałem, że i tego filmu nie dane mi będzie do końca obejrzeć. Nie cierpię ludzi pasożytów, darmozjadów. Ale z taką nutką niepewności postanowiłem dać szansę. No lekko mnie film zszokował swoim rozwojem akcji.

Cieszę się, że wygrał tyle nagród. Może to otrzeźwi trochę Hollywood, bo część amerykańskich produkcji to pokaz przepychu, dużej kasy i braku sensu. Szkoda mi trochę Historii Małżeńskiej. Ale przegrać z Parasite, to jak wygrać.

 

Ok. Spotkanie się chyba powoli kończy.

nic nie może przecież wiecznie trwać

Zrzut ekranu 2019-08-24 12.34.08

Czy można trzymać laptop na jajkach? Ja trzymam, bo:

  • mogę
  • jest wygodnie
  • mam to w …

10 lat, 10 lat niech żyje, żyje nam. Mój blog ruszył w sierpniu …10 lat temu! Czas leci. Mam nadzieję, że ten będzie wiecznie trwał. Jak wiadomo, w internecie nic nie ginie. A pamiętam, jak wordpress mnie wyzywał (czelendżował znaczy). To już 12 wpis, jeszcze 8 do 20. To już 65 wpis, jeszcze 35 do 100. I tak dalej. I po tej setce jakaś cisza nastała. Zero wyzywania!

Mam koszmary ostatnio!

Śni mi się liceum. To znaczy liceum nie było straszne, bom poznał fantastycznych ludzi, z którymi się przyjaźnię od prawie 28 lat! Oj tak, we wrześniu będzie 28 lat. Jak ten czas leci.

Zakopane, Zakopane, słońce, góry i górale!

Śni mi się matura! Najpierw z matmy, a kolejnego dnia z angola!

O ile z matmy się jakoś nie bałem. Ale sam fakt tego egzaminu był, powiedzmy delikatnie, niemiły. Pamiętam, że zdałem, że nie było trudno i tak dalej. Jedyne o co się w tym śnie koszmarowało tak mi się, to to, że nie mogłem dostać 6. Co prawda zadanie rozwiązałem, ale wiedziałem, że celującego nie dostanę. Koszmar, nie?!

Ale z angola!? To dopiero był dramat. Albo pytania były takie, że ja nie rozumiałem o co kaman. Albo były banalne, a ja nie potrafiłem znaleźć odpowiedzi. A czas leciał!

Koszmary miną, bo

nic nie może przecież wiecznie trwać

Pisałem o plażkach ostatnio. Doszła nowa.

Siędzę że ja ci w domu i ktoś dzwoni. Patrzę – kobieta. Nie otwieram, gdyż w negliżu byłem. Poszedłem do kina na Tarantino…

Film słaby. Za długi. Ale dwie sceny godne mistrza – końcówka z bandą Masona i epizod z filozofem, mistrzem walk wschodu, Bruce’m Lee’m.

Wracam z kina. Dzwonek znowu. Patrzę – ta sama kobieta. Ok, ubieram się w coś, bom pod dusz szedł.

I pani mnie dobija mówiąc, że rury azbestowe będą wymieniać.

– O, widzę, że ma pan je zabudowane

Motyla noga! Czeka mnie kucie i gipsowanie. Blin!

Nic nie może przecież wiecznie trwać
Co zesłał los trzeba będzie stracić

Wczoraj spotkałem się z towarzystwem berlińskim. To znaczy z prawie całym towarzystwem. Rysiek mieszka we Wrocku, więc nawet go nie zawiadamialiśmy. A Rafał stchórzył przed samym spotkaniem. Ponoć taki zarobiony. Wyjście udane i pyszne, bo kanapki najlepsze na świecie jedlim – banh mi ze zboczkiem i wieprzowinką. Mniam, mlask! Musi ten nasz kolega otworzyć jakiś lokal na mieście, bo jak żyć bez tych pyszności?! Teraz to jakaś trójpolówka, raz na 3 tygodnie kolega piecze te bułeczki i pasztety. Ileż można czekać na akurat ten weekend? A jak nocny market się skończy na jesieni? Jak żyć?

Nic nie może przecież wiecznie trwać

No i wczoraj spotkanie było sympatyczne. Dołączyliśmy do Państwa z Europy na K. oraz Słodkokwaśnej. Były ostrygi oraz dawno niekosztowana wódka z red bullem. Oj!

Czas się wietrzyć, bo coś szumi w głowie.

Nic nie może przecież wiecznie trwać

© 2026

Theme by Anders Noren — Up ↑