Tag: wódka

tańczę polskie tango

 

Miałem pisać wczoraj. Ale nie udało się bo …

– nie było jakoś czasu

– wpadło mi do głowy „Moje serce to jest muzyk”

 

Przechadzałem się po bazarze i gdzieś usłyszałem Ewę Bem śpiewającą. I przepadłem. Do końca dnia nuciłem sobie

Moje serce to jest muzyk,
Który zwiał z orkiestry,
Bo nie z każdym lubi grać.
Żaden mu maestro nie potrafi rady dać.
Moje serce to jest muzyk improwizujący,
Co ma własny styl i rytm,
Ale gdy gorąco kocha
Wtedy gra jak nikt
.

A mnie się Taco bardzo podoba nowy. Bo tekst ma fajny. Bo dźwięki ma jakieś inne niż normalnie. A rok temu na moim odtwarzaczu często grało „Człowiek z dziurą zamiast krtani”. No płodny artysta.

 

Po tym bazarze tak się przechadzałem szczęśliwy, gdyż z apteki wracałem. Nabyłem opaskę. Koleżanka mnie zainspirowała. Siedzieliśmy ostatnio na dworzu i jej komary nie cięły. Pochwaliła się czerwoną, sprężynkowąopaską wokół kostki. Ale czemu wokół kostki, to szczerze nie wiem. Najważniejsze, że opaska działała! A, w aptece w Best Mall’u kupiłam – poinformowała mnie Ania.

 

I wczoraj byłem w galerii handlowej i zaszedłem do apteki po tran, który się okazał w super cenie promocyjnej. No to skoro taka oszczędność, to pomyślałem, że dam szansę opasce. Pani magister sięga do szafki i widzę, że w ręku ma opaskę, ale … różową. O, nie! – pomyślałem – tylko nie różową. Na szczęście pani miała w garści różne kolory. Padło na niebieską, która będzie podkreślać kolor oczu mych.

Wczoraj był debiut. Siedzę z Agą i z Rafałem u nich na Ursynowie w Coco i mówię, żeby usiąść na zewnątrz. Akurat się stolik zwolnił. O kurczaczki! Latające krwiopijczynie w trymiga nadleciały do nas. Aga na szczęście miała Mugga, a ja założyłem swoje zabezpieczenie. Czy ja wiem? Początek był masakryczny. Nie mogłem się opędzić. Już się wystraszyłem, że jakiś przyciągacz na komary kupiłem, a nie repelent. Ale po chwili się uspokoiło. Także działa.

 

 

 

Wracawszy do domu zauważywszy manifest z administracji. Z pieczątką i podpisem jakiegoś pewnie magistra. Czyli należy się ustosunkować i przestrzegać. Eh. Same „uprzejmie prośby” ze strony tej instytucji.

Dziś nadszedł dzień w kuchni. Pan od mięsa miał w końcu kaczkę. Rozebrał mi ją ładnie. To się teraz maceruje. Jutro pieczenie.

W sklepie zauważyłem ośmiornicę w cenie promocyjnej. To wziąłem. W piątki zazwyczaj jem mięso. Zrobiłem wszystko-co-mam-w-lodówce risotto. Z ośmiornicą w roli głównej. Nawet pyszne. Mięso nie było gumowe. Nieźle.

Ale najważniejszym daniem była premiera w moim wykonaniu – cytrynówka. Kolega mi zdradził przepis. Sprawdzony. Postanowiliśmy zrobić cytrynówka challenge. Zobaczymy. Na razie kumpel z żoną zakończył 10-dniowy detoks i pojechał na wczasy. Ale jak wrócą? To kto wie. Mój napitek będzie na pewno inny, bo użyłem brązowego cukru. I chyba też mniej słodki będzie, bo ten cukier jakiś mniej słodki jest. No zobaczymy. Ciekawskim jest szalenie.

Kto ty jesteś? Polak mały (Polak mały)
Jaki znak twój? Torba z białym (torba z białym)
Gdzie ty mieszkasz? Na strzeżonym (na strzeżonym)
W jakim kraju? W tym popierdolonym (uh)
Czym ta ziemia? To mój zamek z piachu (zamek z piachu)
Czym zdobyta? Propagandą strachu
Czy ją kochasz? Bardzo, mówię szczerze
A w co wierzysz? W nic nie wierzę!

 

zaciemnienie jest końcem

… czyli „Blackened is the end“.

 

Znowu dylematy nad tytułem wpisu. W głowie od kilku dni układałem sobie co napiszę i jaki dam tytuł.

Ale rano wstałem i jakiś podchmielony jestem, więc koncepcje runęły.

Na sam przód dam życzenia:

Wszystkim Marcinom z okazji Dni Marcińskich wszystkiego dobrego.

A tych Marcinów znam ze 40…

Wczoraj buchaliśmy czarne złoto przywiezione przez SłodkoKwaśną z Uzbekistanu. Fajna metalowa beczułka. I jak tam jest napisane? Uzbekiński szampan?

Jak zwykle pyszne jedzenie, miłe towarzystwo. Albo miłe jedzenie i pyszne towarzystwo.

Mięso jadłem. Dałem sobie taką furtkę, że niby mięsa nie jem, ale raz w tygodniu odpust może być. Wybacz Jezu/Boże, że akurat w piątek mięso jadłem. Grzech jest?

Albo inaczej – zdarza mi się jeść mięso raz w tygodniu. No bo jak nie kuszać, kiedy najpyszniejszy tatar świata stoi przede mną? No jak?

Coś teraz mi świta, że umówiłem się z szefem kuchni nowootwartej restaurancji „Schabowy“, że wpadnę na kotleta. Hmm, to może zdarza mi się jeść mięso dwa razy w tygodniu?

Nie, nie róbmy dramatu. Nie jem mięsa i tyle, bez żadnej filozofii. Jak mi się zechce, to zjem, a jak się nie zechce, to nie zjem. Koniec w temacie.

Marciny pożyczone.

Nie będę się powtarzał, że gdzieś na moim blogu jest wpis sprzed kilku lat, który też o imieninach SłodkoKwaśnej prawił, w którym ujawniłem, że i Macieja jest 11 listopada.

I mam dylemat, bo w maju, kiedy chyba ja obchodzę swe święto, 14 maja bodajże, jest również Bonifacego. I teraz co wybrać? Maciej+Bonifacy, czy Maciej+Marcin.

Wszedłem sobie na stronę Trójki, bo stacja donosi, że za chwilę kolejny Top Wszech czasów (Znowu! Czas gna!). I tak sobie patrzę jakie utwory radio wystawiło do głosowania. I cóż, znowu te same. Aż odrzuciło. Zanim wyłączyłem stronę www stacji radiowej, w oko rzuciły mi się porpozycje Metallica’y. I teraz sobie słucham. Metallica skończyła się na „Kill’em All“ – tak kiedyś pisano. Ja mam na CD między innymi „…I Sprawiedliwość dla Wszystkich“ i nie słucham za często (właściwie to w ogóle), bo słabo nagrana jest ta płyta. Za cicha. Tym razem dałem szansę zespołowi na iMusic. I daje radę!

„Łomot, łomot, łomot tępy, bolą, bolą, bolą zęby“.

Każdy utwór pamiętany wciąż. Słuchany z przyjemnością równą. Myśłałem, że “Blackened“ jest najjaśniejszym punktem płyty. Ale nie, za chwilę zagrał tytułowy utwór, a później „Eye of Beholder“. Ciekawe czy „One“ nadal najmniej mi się będzie podobać. Hmm, czyli dziś dzień pod znakiem Metaliica’y. Na M!

Porachowałem jakiśczas temu moje wpisy. Tegoroczne wpisy. W ubiegłym roku miało być 40 wpisów na 40 lat. Nie zdążyłem. Wyszło chyba 24. A teraz coś do 40 dobijam. 38 czy 39 już na liczniku. To może 41 wpisów na 41 lat? Presja!

 

Świat już przeminął, zostałem sam
Boże, dopomóż mi
Wstrzymuję oddech pragnąc śmierci
Błagam cię Boże, dopomóż mi

Ciemność więzi mnie
Jest wszystkim co widzę
To horror!
Nie mogę żyć
I nie mogę umrzeć
Uwięziony w samym sobie
Ciało moją celą

Może lepiej nie słuchać tekstów?

Wyglądam przez okno i się zastanawiam, czy nie iść na rower.

„Świat piękniejszy jest niż Brukliński Most“.

A właśnie! Bilety muszę sprawdzić do Miasta na przełom roków. Może coś się pokazało w dobrej cenie. W pracy każą jakoś nadgodziny odbierać. Z bieżących zapasów wychodzi mi, że jak wyjdę 11 grudnia 2017 r. w samo południe, to wrócę 16 stycznia 2018 r. o 8 rano.

I czy ktoś trafił 100 000 000 zł w Euro JackPocie?

© 2026

Theme by Anders Noren — Up ↑