Tag: trzaskowski

i po wyrobach

kacze pióro!

Blisko było.

Kolejne 5 lat z Budyniem, DługoPiSem, Sebastianem, Anżejem i jego … Damą. Kolejne 5 lat tej pyzatej, kretyńsko uśmiechniętej facjaty.

 

Ale wyciągam pozytywy. To ostatnie 5 lat tego pana. Mam nadzieję, że przepadnie po 2025 roku, tak jak jego poprzednik Bredzisław K.

 

koszmar bieżącego lata

 

 

Nie wiem co jest, ale miałem koszmar ostatniej nocy! W moim magicznym domku!? Dziwne. Paranormalne.

Sen był jakiś wyborczy i składał się z różnych epizodów. I wszystko się zaczęło chyba od tego, że jadąc do Białego mijał nas Budyń aka Sebastian asystowany przez migające i wyjące auta. Pewnie się agitował w Suwałkach. I ten fakt, i wybór mojej Mamy spowodował, że śnił mi się nie mój prezydent Wolski.

Najpierw koło bloku mojej siostry zatrzymał się wehikuł, z którego wysiadł Sebastian. Jak gdyby nigdy nic zarzucił na ramię torbę i poszedł na zakupy do Biedry! Czyli to prawda, prezydent wszystkich Wolaków. Prezydent wolskich spraw. Eh. Super kandydat.

Druga część koszmaru działa się przy ul. Sokólskiej 3. Podjeżdżam ja ci autem i widzę, że Pierwsza Dama parkuje przy moim budynku. Ponoć miała coś z naszego mieszkania zabrać. Jakieś stare rzeczy Sebastiana. Parkuję przy klatce, żeby drzwi szanownie otworzyć Pierwszej Damie i …

I nie przylazła! Czekam jak głupi. Okazało się, że z tych emocji zostawiłem kluczyki od auta w domu w Waw (to ciekawe jak w ogóle udało mi się przyjechać! Ale jak wiemy, sny mają swoje własne prawa, których szkiełko i oko nie pojmie nigdy).

I stoję jak ta pała pod klatką. A moje auto blokuje przejazd. Wioska. Pewnie Pierwsza Dama poszła do Biedry pomóc staremu taszczyć zakupy.

Obudziłem się niewyspany. Koszmar!

A rano włączyłem oba komputery i zacząłem pracę zdalną.

Na prywatnym lapsie odpaliłem Radio Nowy Świat i z taką pewną nieśmiałością słucham. Poranna Manna na dzień dobry. Nigdy nie przepadałem za Mannem, ale teraz słucham z takim rozrzewnieniem.

Napisałem tekst do Arka-Zegarka, który wspiera finansowo ten projekt. Jest patronem. Nie wiem czy mogę przytoczyć naszą rozmowę, bo namawiam kolegę do przemocy domowej. No cóż mogę powiedzieć. Kolega Arkadiusz jest freak-iem muzycznym. Trójkę uwielbia(ł), to nie dziwota, że do tego nowego projektu ma słabość. Ja się cieszę, że w końcu ruszyli, bo tego nowego radio (b)Z(d)et, to znaczy nowej Trójki nie da się słuchać.

Ok. Arkadiusz udzielił zgody na publikację naszej konwersacji. Ale ostrzegł, że jego szanowna małżonka, a moja szalenie serdeczna przyjaciółka Ula też czyta moje wypociny. Ula, ja tylko żartowałem. Przemocy domowej mówmyż stanowcze NIE.

Dla przeciwwagi, żeby nie było, że tak Dudę lubię, wrzucam fotkę. Już fani Sebastiana atakują.

Miłego piątku wszystkim. Niech ten koszmar od niedzieli się już skończy. WyPAD 2020!

wyroby prezydenckie

Zaczynam się oryginalnie bać. Do tej pory, przy sondażach na korzyść Dudy, twierdziłem, że będziemy jednak mieli nowego prezydenta.

Teraz, jak szala się powoli przechyla na Czaskowskiego, to zaczynam się bać.

A że PiS coś za chwilę znajdzie na majora Warszawy. A że stan wyjątkowy wprowadzą. A że zmobilizują wieś.

Boję się.

Wcześniej, cały w skowronkach mówiłem, że WyPAD 2020 będzie. Słodkokwaśna mnie tonował, że co ja PRLD i tak Duda wygra. Ale ja zawsze twierdziłem, że trzeba być optymistą, wierzyć w dobro. Jeśli czegoś mocno chcesz, jeśli wierzysz w coś mocno, to się spełnić TO może. Jak będzie czarnowidztwo, to na pewno się zło ziści. Także ja byłem i jestem pewien, że Duda nie wygra. Ale zaczynam się bać o demokrację.

Wczoraj czytałem artykuł, że Duda może wygrać w 1 rundzie. Wystarczy, że PiS zmobilizuje swoich wyborców.

Dziś rozmawiam z koleżanką z Poznania i mówi mi, że w jakichś gminach obiecują, że jak frekwencja będzie powyżej 50%, to kupią wóz strażacki. Każdej takiej gminie. Cholera! Ale dla przeciwwagi (chyba) Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, obiecuje darmowe imprezy kulturowe w mieście za sam, wysoki, udział w wyrobach prezydenckich. Boję się, że PiS kupi sobie wyborców. Łódź, to może być za mało.

Drugi scenariusz, to wprowadzenie stanu wyjątkowego po 28 czerwca i uznanie wyników 1 rundy za ostateczne. Ale przeciw tej teorii pojawiły się głosy, że nikt na Świecie takiego prezydenta nie będzie poważał. I to byłby zamach na demokrację. Jawny zamach. Ale czy PiS się tym martwi?

I po cóż ta marionetka poleciała teraz do USA? WyPAD 2020.

A może wprowadzą stan wyjątkowy po 1 rundzie i każą nam głosować przez Pocztę Polską w dogrywce? Oj, bałbym się i takiego rozwiązania.

Kiedyś, późne lata 90., koleżanka siedziała w Komisji wyborczej. Powiedziała, że jak zamknęli lokal, to zaczęli członkowie głosować za nieobecnych. Oj.

Ula z Niu Dżerzej mówiła mi, że jej mama poszła zagłosować ciut przed zamknięciem i się okazało, że … już zagłosowała. Oj.

Boję się.

Zmobilizujmy się i zróbmy wyPAD już w pierwszej rundzie. To jest mój sen. Ten sen koi mnie.

 

 

prywatki

czyli takie małe moje prywaty. A żebyście wiedzieli co żem ja za człowiek i co myślę natenczas.

Pierwsza moja prywatka, to chciałbym skorzystać z okazji i pożyczyć wszystkim Anetom wszystkiego dobrego dziś. Także wszystkiego dobrego Aneciu. Niech owocu Twego żywota nie jeZUS.

I aha Aneciu! Nigdy nie odpisałaś mi, czy hajs dotarł. Dotarł? – taki ciąg dalszy prywatki.

 

Druga moja prywatka, to fakt zakończenia średniej edukacji przez mojego starszego Bąbelka będącym moim synem chrzestnym. Może mu łeb konia posłać z okazji zakończenia liceum, hmm? Dziś miał młody egzamin maturalny z WOS-u. Ponoć były zadania. Pytam się go „ale jakie zadania? Ile w 1986 roku było 2+2?”. No uśmiechnął się. Chyba nie do końca ojciec chrzestny skumał ten egzamin. Za moich czasów był polak, matma i język obcy. Ale jak wiadomo czasy się zmieniają. Dla utrudnienia, oprócz wyboru odpowiedzi należało uzasadnić swój typ. Łatwe! Jakież to utrudnienie?

Wybieram odpowiedź B, ponieważ uważam, że to jest dobra odpowiedź

Chyba jednak nie kumam idei egzaminu z tego przedmiotu.

Za moich czasów, dowcipy w mat-fizie krążyły takie:

Wychodzi fizyk zza rogu, a tam stała Plancka

Od razu prostuję, że nie kumam tej wielkości fizycznej. Nigdy nie kumałem. Wiem tylko, że to była stała.

 

Trzecia moja prywatka, to wybory. Oj gotuje się Budyń, gotuje. Od jakiegoś czasu korci mnie, żeby zrobić transparent i pójść w okolice Hotelu Bristol (na lewo dokładniej). Jedno słowo byłoby tylko nań:

W y – P i e r r e – * a l – a j

 

(oh, taki troszkę z francuskiego pociągnięty bon mot. Może Pierwsza Dama skuma, bo ponoć zna jakieś tam języki. Germański – francuski, jeden pies)

 

No ależ nie idźmy tą drogą. Mówmyż stanowcze NIE mowie nienawiści. Nie wchodźmyż w narrację suwerena naszego.

Już pisałem kiedyś, że mój ulubiony kolor to transparentny, także ten baner za mną chodzi i chodzi.

O ile Bredzisław Komorowski mnie drażnił mową i wyglądem swoim, to ja zawsze mogłem wyłączyć TV, zamknąć radio i internety, i PBK (Prezydent Bronisław Komorowski) dla mnie nie istniał. Nie było go. Nie szkodził aż tak bardzo krajowi naszemu. Gul mi nie chodził. Ale w przypadku PAD-a (Prezydent Andrzej Duda), no nosi mnie. Wiem, że ta jego fałszywie uśmiechnięta gęba tam jest. W Lublinie (bodajże) go ładnie przywitali:

Andrzej Duda, to obłuda

Ładne, ale za długie. Moja druga myśl na transparent była taka … po naszemu:

Wyjobwuj Andrusza

Ale mam podobne obiekcje, co w przypadku pierwszego hasła. Nie zniżajmyż się do tego poziomu.

I dziś wyszło słońce! Ktoś ładnie napisał w komentarzu

wyPAD 2020

Toż to to! W punkt! Samo sedno! Nie można lepiej.

 

Nie jesteśmy ideologia

Nie jesteśmy głupi

Nie jesteśmy naiwni

Jesteśmy zakłopotani

Jesteśmy niemile widziani

Jesteśmy tym zmęczeni

Jesteśmy obrażani

Nie, nie jesteśmy tobą

Uff

(taka parafraza wiersza-odpowiedzi na wypowiedź Budynia w sprawie LGBT napisanego przez Matyldę Damięcką)

Lepiej Gdy Będzie Trzaskowski

 

Wczoraj do północy nasi Towarzysze i Towarzyszki, Obywatele i Obywatelki, Bracia Rodacy mogli zapisać się na korespondencyjne wybory. Ponoć marne szanse, żeby na czas głosy doszły, no ale ponoć 279 000 naszych postanowiło wziąć los w swoje ręce. Między innymi w Katarze nie będzie można głosu wysłać. No szkoda. Kicham na Katar.

To jak, pomożecie?

too funky

 

Hey, you’re just too funky for me, czyli hej, jesteście tylko moimi dwiema fankami dla mnie (jak ja tom maturę zdałem?). Czyli stary dobry Dżordż Majkel z 1992 roku. Szkoda chłopa.

 

too funky, czyli dwie fanki. Jedna zawsze jak dzwoni, to mówi, żebym pisał. Zachęca mnie. A druga się odezwała wczoraj i pokazała mi pozycję!

Szkoda, że już miałem i urodziny, i imieniny. 7 milionów piechotą nie chodzi. Już nawet więcej zaraziło się koronką na całym świecie.

Także dziewczyny, bardzo dziękuję za saport (po ang. support). Będę gryzmolić nadal. Dla Was. A jak się dołączy która tam jeszcze, to będę miał funky tree, czyli fanki trzy.

Dziś wybrałem się do moich biur. Na rdzawo! Tak zwany Rusty byłem.

Się ponaubierałem się z rana, a tak ścichapęk przed południem zrobiło się duszno. Akurat wtedy, co musiałem się przemieścić z biura A do biura B. Spotkałem na lunchu koleżankę, a ta się pyta, co ja tak na … roboczo się ubrałem.

Miasto widzę nadal jakieś uśpione. Ludzi co prawda jakby więcej, ale wciąż mało. Oczywiście na drogach koreczki. Tak jakby nic się nie stało.

Ciekawym czy znowu nas pozamykają w domu. Co prawda krzywa zachorowań się wypłaszcza … wprost proporcjonalnie do odmrożeń, ale mam wrażenie, że nie zamkną nas znowu. Dodrukowali kasy, inflacja podskoczyła. Pinokio coś tłumaczy, że się nauczyliśmy żyć w zarazie. Wytrzeszcz oczu od braci Szumowskich mówi, że jest super. Myślę, że zobaczyli, że nie taka zaraza straszna i możemy sobie hulać po podwórku. Jak się pochorujemy, to się jednak wszyscy zmieścimy na zakaźnym (albo w domach na kwarantannie). O, właśnie kolega Piątek mi pisze, że ponoć za miesiąc znowu nas zamykają. A niech se zamykają.

Jestem tylko ciekaw, czy wybory przełożą. Bo już ktoś coś przebąkiwuje, że nowa fala zachorowań dziwnym trafem nastąpi w tygodniu wyborów. Albo zdążą zdyskredytować przyszłego prezydenta Czaskoskiego, albo przełożą wybory, żeby wyrobić się z hakami na majora Wawy. Ogólnie PiS zachował się jak ostatnie pały. Gdyby tak nie naciskali na przełożenie wyborów, to 10 maja Budyń mógłby wygrać od razu, bez drugiej tury. A tak? To kto wie! Pały!

Czuję, że chyba mój wiatrak musi wrócić. Co za duchota! Poszedłem dziś na kometkę z moimi dziewczynami i po wyjściu z hali (bez kąpieli) na dwór nie odczułem żadnej różnicy. Makabra. Po 21 było. Okazało się też, że jednak prysznice odmrozili. Heh. Cała hala nie wiedziała o tym. Także pustki w szatni.

Kometka ogólnie dobra. Polecam. Bardzo męczący sport rakietowy. Zawsze mi się wydawało, że z panem z Europy na K. będzie mi się grało najlepiej. Ale okazuje się, że nie. Kurczaczki, jak krew z nosa nam idzie. Pod wiatr, nóż w plecy, piach w oczy. Nie wiem czemu tak jest. Z Felipe gra mi się świetnie. Gładkie zwycięstwa. Z panem G. też ok. Dostajemy równo baty. Ale jest zabawa. A z panem z Europy na K. no jak po grudzie! Dwie indywidualności. Dwa czempiony w jednym teamie, to jednak mieszanka niekoniecznie zwycięska. Eh. Ale dziś wygraliśmy 3-2 w setach. Hawk Eye musimy zainstalować. Bo jakieś delikatne kłótnie przy spornych lotkach były.

 

Dziś nawet nie poświętowałem Dnia Roweru! Ciekawe jak się ma moja maszyna. Dawno nie zaglądałem. Właśnie! Wpis miał zaczynać się piosenką o rowerze. Ale niestety moje dwie fanki wygrały.

Mnie nie nadawaj swojego numeru. Sama do mnie podzwonisz.

Oczywiście matury z ruska bym nie zdał. конечно, нет!

https://www.youtube.com/watch?v=pFBUh3hKKDg

 

 

Kochani, kręcimy, pedałujemy. W siną dal. Na wybory!

A właśnie! Jutro Boże Ciało, czyli Corpus Christi. Jak byłem w Teksasie, to miałem w planach odwiedzić dwie miejscowości. Boże Ciało/Corpus Christi właśnie oraz Galveston. Koleżanka z pracy polecała tą ostatnią miejscowość. Że niby urokliwie, jakieś motory, harleje i w ogóle miło. Ale jakoś Big Bend National Park wygrał i się cieszę. Park rewelacja, o czym pisałem. Ciekawe czy Uleńka z Teksasu w teksasie była w Bożym Ciele? Niech da znać.

 

Ostatnio stałem się fanem ogórków małosolnych a la moi. No pisałem, że tania to impreza nie jest, że od razu można kupić gotowe za tylko ciut więcej. Ale ja lubię robić i później smakować. Dwa dni temu tak dla żartu, i w sumie dla dopchania słoika, dorzuciłem 3 rzodkiewki. Kolor coś im schodzi.

Ciekawe jak smakują małosolnie. Jutro chyba czas nań będzie. Jakbym nie pisał coś długo, to niech moje fanki wydzwonią sprawdzić, czy się nie potrułem, czy coś. A gdyby moje fanki świętowały długi weekend, to podaję mój numer moim potencjalnym fankom – 69*****69.

budyń

Nie. To nie będzie wpis o miłościwie nam panującym Sebastianie. Chociaż?

Tak się „zapasłem” (narobiłem zapasów znaczy) w czasie tej pandemii, że w końcu postanowiłem na nowo odkryć światło w lodówce i zrobić miejsce w szafkach. Nie, nie robiłem specjalnie zapasów. Po prostu jak jestem prawie codziennie w sklepie, to zawsze coś wezmę albo z ciekawości, albo na spróbowanie.

Dziś padło na budyń. Ha, kiedy ja ostatni raz robiłem albo jadłem budyń? Jak jakiś szkrab byłem. Z kilkanaście lat pewnie temu, jak nie kilkadziesiąt. Budyń kupiłem przed Wielkanocą w związku z pieczeniem sernika. A, wezmę 3 opakowania – pomyślałem wtedy.

Nieużywający za bardzom cukru jest, także dałem na koniec miodu. Jedna torebka i pół szklanki mleka. Oj. Mogłoby być ciut mniej płynu. Pamiętam z dzieciństwa, że gęsty to był dań. 

A co do naszego Budynia? Ciekaw jestem, czy PiS przesunie wybory na najdalszy termin, jaki się da, żeby tylko mieć więcej czasu, żeby móc zdyskredytować przyszłego naszego prezydenta Czaskoskiego?

Bardzom ciekaw jest.

Ok, po 9 już. Czas chyba zacząć dzwonić po ludziach i potwierdzać, czy wczorajsze ustalenia aktualne, czy też nie. Wczoraj miałem już grafik na dziś. Ale jeden się wycofał i efekt domina ruszył. No może nie do końca się wycofał, ale tekst typu „jutro nie mogę. Jeśli możemy to przełożyć, to przełóżmy. Ale jeśli nie, to wolałbym o tej godzinie i na takich zasadach”. No to teraz muszę na nowo klocki poskładać. 

bagietka wietnamska czelendż

Wczoraj nawiedziłem Słodkokwaśną. Na szczęście umówiliśmy się, że nie będzie garów. Bardzo często jest tak, że jak odwiedzam, to kolega zaczyna brać się za gotowanie. To znaczy mnie zagania do roboty. A ja po prostu lubię odwiedzić, usiąść, popić, pojeść, pokonserwować z koleżeństwem, obejrzeć to i owo, czy też pograć w planszówki.

Ale nie. Ten zawsze musi zacząć pichcić. Jak ja zapraszam gości, to już jest kurna nagotowane.

Ale wczoraj się umówiliśmy, że garów nie będzie. Zjemy to co jest w lodówce.

Aha, najlepszy #hot16challenge2 wygrywa Beata Kozidrak! Królowa jest tylko jedna. Doda się może schować. Rodowicz niech wyciągnie z tego wnioski i skasuje swoje żenujące wideo. 

Beata pokazała klasę, dowcip, dystans. Respect!

Mój pierwszy koncert w życiu, to Bajm w Białymstoku. W pracy pracując też miałem okazję zobaczyć … 5 razy ten sam występ i popatrzeć na panią wokalistkę z bliska. Świeżo upieczona Sześciesiątka, a żaru tyle, co niejedna Czterdziestka!

Zaszedłem na 20.00 do Słodkokwaśnej, a ten bagietki wietnamskie gotuje. Tym razem z przepisu wietnamskiego. Nawet konsultacje zostały przeprowadzone z prawdziwymi Wietnamczykami. Także wszystko było, tylko wyczekiwać tych chrupiących pyszności. 

Wyszedłem o 2.00 od Słodkowaśnej. Bagietek nie widziałem. Do pieca co dopiero poszły. A mnie się już nie chciało czekać, bo nie jem po 18.00.

Coś nie tak było z przepisem. Nie kleiło się, nie zagniatało. Co chwilę coś poprawialiśmy, dokarmialiśmy i tak czas mijał.

Z tymi przepisami to jest faktycznie ściema. Już kilka razy chciałem napisać do autorek receptur na ich stronach, że co to za kłamstwo! 

Sernik jak robiłem, to o dziwo u mnie dwa razy dłużej musiało się piec. A jeszcze w innym przypadku, keto sreb, a nie chleb mi wyszedł. Biszkopt jakiś. Także ludzie kłamio w swoich kuchniach! Wstyd. Najlepiej to samemu próbować, sprawdzać, zapisywać, aż w końcu osiągniemy to. Dlatego ja przestałem już piec. 

Ciekawe czy te wietnamskie bagietki wyszły Słodkokwaśnej. Muszę podpytać.

Rafał Trzaskowski na prezydenta? No nie wiem. Jest tym majorem Warszawy od 2 lat już prawie. Złego słowa nie mogę powiedzieć … ale dobrego też nie. Taki jakiś nijaki. Bez zapamiętania będzie. HGW jaka była, taka była. Ale on zastała Warszawę drewnianą, a zostawiła murowaną. No może przenośnia zbyt wyolbrzymiona. Ale uczciwie trzeba przyznać, że miasto za panowania pani Phezydent Bufetowej zrobiło gigantyczny postęp. 

Ale Trzaskowski na prezydenta kraju? No nie wiem. Jak nie daj Boże wygra, to komisarz z PiS-u wejdzie na tron w stolicy. Oj oj oj. 

PiS i tak już brzydko rozgrywa podmiankę kandydatów z PO. Oczernia Trzaskowskiego, krytykuje niestabilność kierownictwa partii, brak jakiegokolwiek przejrzystego programu i konsekwencji. Mają rację. PO strzeliło sobie w kolano. Aż się dziwię, że ktoś jeszcze na nich głosuje.

Jedno, w tym całym zamieszaniu, wiem na pewno. Pani MKB była pomyłką od samego początku. A jak usłyszałem ją raz, to już wiedziałem, że „oj, kończ waścini, wstydu oszczędź. Prezydentki z ciebie nie będzie”. Niewłaściwa osoba na niewłaściwe stanowisko.

Ale muszę uczciwie stwierdzić (i skarcić), że PO brzydko obeszło się z byłą już pretendentką na Głowę Państwa. Została sama ze swoją rezygnacją. Już nie mówię, że to korporacyjnie nieładnie. Tak się po prostu kobiet nie traktuje panowie z PO. Wstyd. Dlatego ja na was nigdy nie głosowałem, nie głosuję i głosować nie będę. Jak widzę mordeczkę Sche**ny, to mam wrażenie, że na jakiś intelektualny niedorozwój patrzę (coś w stylu „wzrok tęskniący za rozumem” i ten głupkowaty uśmieszek). I kto to jest ten Budka? Budka to może być suflera.

© 2026

Theme by Anders Noren — Up ↑