• mączny na waszeci czar rzucam

    Każdy kto mię zna, to wie, że ja taki mały kuchmistrz jestem. Lubię pichcić, lubię w garach zamieszać. Lubię też kuchnię … sprzątać. Ale nigdy mi nie wychodziły mączne! Nie wiem czemu. Słyszałem mądrości ludowe, że to wymaga czasu, praktyki, że jak się nabędzie wprawy, to żadna to filozofia ciasto ugnieść. Otóż nie! Uważałem nawet, że „aż ciasto będzie odchodzić od ręki” to jakaś ściema. Nie ma takiego stanu. Ale jak widziałem w telewizorze jak u pani Ewy, czy u pana Makłowicza odchodzi, to robiłem „grrr” i przecierałem oczy ze zdumienia. Imposybilność jak na mój gust to wielka. Ciasto po prostu od ręki nie odchodzi. Od mojej nie odchodzi. A…

  • 48 godzin i 23 minuty po

    Pojawił się silny, natrętny kaszel. Efekt uboczny szczepienia? Choróbstwo? Nie. Po prostu nie należy żreć wczorajszych okruchów chleba z deski do krojenia. Nie w tą dziurkę mi poleciało chyba. Pojawiły się również i chęć, i siły na wzięcie prysznica! Ale chwilę po wyjściu spod natrysku pojawiły się krótkotrwałe dreszcze. Dodatkowo w drodze do szafy, na odcinku kuchni, w stopy powbijały się wspomniane okruchy chleba. Muszę w końcu uruchomić ssaka podłogowego, niech też coś w końcu zje. Nie dodałem wcześniej, ale wczoraj przed zaśnięciem zdjąłem … skarpety! Sukces! Postęp! A dziś do śniadania wypiłem … KAWĘ! Będę żył. Tylko tą ręką jakoś nie mogę jeszcze swobodnie wywijać. Hm.  

  • jestem „special one”

    Pani od Państwa z Europy na K. wyczytała, że 1% ma gorączkę po modernie. Czyli wyjątkowy jestem! Jak przebiegało szczepienie pisałem. Ale co było dalej? O kurczaczki! Półtorej dnia wyjęte z życia. W piątek koło 22 ścięło mnie z nóg. W sumie to dobrze – pomyślałem sobie – wyśpię się. Wskakuję do łóżka i zaczęło mnie trząść. Skończyło się na skarpetach, kalesonach i bluzce z długim rękawem. Opatuliłem się kołdrą tak, że tylko głowa wystawała i się nie ruszałem. Bo jakikolwiek ruch powodował dreszcze. Ale ja lubię takie dreszcze, więc zasnąłem bystro. Obudziłem się myśląc „jak dobrze wstać skoro świt”. Zerkam na telefon i widzę, że sobota się ledwo zaczęła…

  • kontrowersyjnie srał na to pies

    Nie, że pies sra jakoś ekstraordynaryjnie, że aż kontrowersja powstaje. Nie. Po prostu ulewa mi się i daję taki kontrowersyjny tytuł – srał na to pies. To z resztą częste powiedzenie Słodkokwaśnej, który będzie wspomniany poniżej. Mam już serdecznie dosyć słowa Narodowy w powiązaniu z pandemią, z naszą władzą. Narodowy Program Szczepień, Narodowy Spis Powszechny, narodowy lockdown, … Odnośnie władzy, to powiem krótko – srał na was pies. Nie mogę na was patrzeć, nie mogę was słuchać. Czy my mamy prezydenta? Bo od wyborów słyszałem o nim dwa razy – choinkę przyozdobił z tą swoją i na nartach był. Na niego też czworonóg może zrobić … Jak słyszę o tym,…