Tag: lp3

dzień wokół nas, eroll

czyli Jeruzalem płonie w oddali.

 

Miałem pisać o pewnym serialu na N. Ale stwierdziłem, że co ja jestem? Filmweb? I pozwlekałem i zapomniałem już o tym. Ale teraz słyszę w radio jak pan pyta panią, czy wie, co 29 lat temu, w 1991 roku, weszło na Listę Przebojów Programu 3. Pani odfuknęła szybko – miałam wtedy 2 lata.

Uwielbiałem ten utwór, ten zespół, ten album. A jak wypuścili „Son of the Blue Sky”, to już w ogóle w Polsce epidemia Wilków nastała. Mieli swój czas. Pamiętam jak byłem w sklepie muzycznym za debiutem Wilków. To były czasy, kiedy zaczęto tępić piractwo i miało się już alternetywę – piracka kaseta za 10 000 zł, albo oryginał za 38 000 zł. Różnica widoczna, c’nie? Przeważnie piraty miały gorszej jakości wkładkę i książeczka była tylko taką okładką-wkładką. Oryginały miały wsad z obrazkami, tekstami. Także na bogato. Poprosiłem pana sprzedawcę o pokazanie oryginału i pirata. Okazało się, że różnią się tylko odcieniem niebieskiego. Oba produkty miały identyczną … książeczkę. To po co przepłacać. To był chyba ostatni raz, kiedy kupiłem pirackie wydawnictwo polskiego artysty. Kiedyś Michał Wiśniewski mówił mi, że na spotkanie z fanami jakaś laska przyniosła piracką płytę CD do podpisu. Zapytałem, co zrobił. Powiedział, że zniszczył płytę.

W ubiegłym roku poszukałem na iMusic Wilków. I czar wrócił, błysk nadal jest. Cały czas podoba mi się też „Aborygen”.

Ale, motyla noga, 29 lat to już!? Szok, jak czas pędzi. Przecie ja mam … 29 lat (przymrużenie oczka)!

I w tym samy radio, w tym samym programie pan powiedział, że młode pokolenie nie zna ogromnego przeboju, jakim był album Myslovitz „Miłość w Czasach Popkultury”. Ale co się dziwić, skoro to wydano w 1999 roku. Nie było tej młodzieży na świecie jeszcze. Ale niedawno pojawiło się to wydawnictwo na serwisach streamingowych na S i T. Wydaje się, że na iMusic raz te nagrania są, raz nie ma. Bo jak coś sobie ściągnę do biblioteki muzycznej, to za chwilę staje się nieaktywne. Ale wydaje mi się, że tego wydawnictwa nie było nigdy na apple’owym serwisie streamingowym. Muszę teraz zerknąć. Płyta mi się podobała prawie w całości. Oprócz tego koszmarnego – i nawet kiedy jestem cham, nie zmienię się. No radio obrzygało nas tym hitem. A w radio prowadzą audycję o serialach i państwo prowadzące zaprezentowało „Nienawiść” Myslovitz właśnie, bo to przecie z serialu „Ślepnąc od świateł”. Nie wiem, nie widziałem, nie mam HaBeO.

Wartość dodana z tej audycji radiowej, to fakt, że dowiedziałem się, że w marcu 2021, jak nic się nie wydarzy pandemicznego, nastąpi debiut serialu Many Saints of Newark, czyli prequel The Sopranos. To jest jeden z moich najbardziej ulubionych seriali. A dlatego, że lubię mafijne klimaty. A dlatego, że kręcili to w okolicach Jasnego Zieleńca w stanie New Jersey, do którego zajeżdżam regularnie od 13 lat już. I niektóre scenerie rozpoznawałem. Czyli taki swojski serial. A dlatego też jeszcze, że obsada aktorska świetna. Szkoda, że James Gandolfini odszedł od nas w tak młodym wieku. Zagrał Tony’ego Soprano rewelacyjnie. Ten serial z przyszłego roku ma ponoć odpowiedzieć na wiele pytań, gdyż zakończenie serialu było wieloznaczne. Ale przede wszystkim ma pokazać jak się to wszystko zaczęło. Młodego Tony’ego zagra syn – Michael Gandolfini. Nie mogę się doczekać. Może Dexter wróci w końcu z Kanady? Bo serial też świetny, ale zakończenie koszmarnie banalne. Ale byłem i w Kanadzie, i na Florydzie. Ja nie wróciłbym.

Koniec o wątkach pobocznych. Wracam do Wilków i właściwego serialu.

„W głębi lasu” wchłonąłem szybciutko. I jestem pod wielkim wrażeniem. Świetnie dobrana obsada. Bardzo dobra gra. Brawa dla scenarzysty za przeniesienie miejsca akcji spod Nowego Jorku do Polski. Kilka drobiazgów do zauważenia, to:

– górna warga matki głównego bohatera. W tamtych czasach chyba nie robiono na taką skalę operacji plastycznych. A medycyna estetyczna była bardzo niszowa albo w powijakach. Pani wyglądała dziwnie. A to za młodu ładna kobieta była. Dziwię się, że wzięto ją do obsady. Mogli lepiej się przyłożyć do zachowania realiów 1994 roku

– na początku pomyślałem, że kolejna produkcja cofająca się do lat 80-tych. I zdziwiłem się jak zobaczyłem retrospekcję z 1994 roku. Ale później nie miałem już takiego rozdźwięku i dyskomfortu

– końcówka jak dla mnie była lekko banalna. Wzdrygłem ramionami, jak wytłumaczyli i rozwiązali te zagadki. Ale cliffhanger jest. Ciekawe, czy pan Coben skusi się na kontynuację? Na razie się zarzeka, że nie. Pożyjemy, zobaczymy. Może powstanie druga seria bez książki?

A co mi się bardzo nie podobało? Jak zwykle w polskich produkcjach?

Dosyć szybko musiałem włączyć napisy. Nie rozumiem tego. Czy naprawdę to jest taki wielki koszt dobrze nagłośnić aktorów? Ktoś mi kiedyś powiedział, że w Stanach jak kręcą swoje filmy i seriale, to 15 mikrofonów wisi nad planem. W Polsce ponoć tylko 2. I to niestety słychać. To znaczy nie słychać. Wstyd.

 

A co się bardzo podobało? Muzyka. Słyszałem rozmowę z panią odpowiedzialną za dobór melodii. Mówiła, że najpierw miało być zagranicznie, ale później stwierdzili, ze jak to ma iść w świat, to niech będzie polskie. Że my nie gęsi i też swoje piosenki mamy. I fajnie to zabrzmiało. Ponoć tylko Spin Doctors „Two Princes” się ostało, bo to taki masakryczny hit był. Był, ale czy ja wiem? My raczej doń nie pląsaliśmy. Z naszych osiemnastek, to pamiętam Clawfinger i ich „Tell me the truth motherfucker” oraz „Ni*ger” z debiutu „Deaf Dumb Blind”.

Ale tego akurat zabrakło w tej produkcji.

Czytam zarzuty, że muzyka nie jest dobrana dobrze chronologicznie. Że kto słuchał Janerki/Klausa Mitffocha i jego „Konstytucji” na biwakach? Że słuchanie Maanamu to obciach był. Że „Dzieci” Elektrycznych Gitar, to taki jakiś pijacki przebój dla rodziców, którzy pozbyli się pociech z domu.

Cóż, Wilki z 1991 roku mogły być przecie słuchane w 1994 roku. Gorzej, gdyby akcja działa się w 1990 roku i młodzież śpiewała Eroll’a.

Co do Janerki. To fakt, my też nie słuchaliśmy. Ale w odpowiednich środowiskach? Czemu nie? Nie każdy musiał być mainstreamowy.

Hey’a potwierdzam. Dwie pierwsze płyty katowaliśmy równo na wyjazdach klasowych i prywatkach.

Maanamu nie słuchaliśmy jednak. Ani nowych przebojów, ani starych. Ale nie pamiętam, żeby to był obciach słuchać ich.

„Dzieci” były hitem, który nuciła cała młodzież. Na szczęście przebój to był krótkotrwały. Pojawił się i znikł. Na szczęście. Hitem dla rodziców to był rok 1998 i Kult’owe „Gdy nie ma dzieci”.

 

Serial polecam. Szkoda, że nie można tego odzobaczyć i jeszcze raz popatrzeć. Eh.

 

brawurowa bladź, czyli mój pierwszy raz po raz drugi

Ostatnia scena już, dramatyczny akt
Wysmakowany kicz, płakać mam czy się śmiać?
Niepojęty grzech, czas ucieka tik-tak, tik-tak
Trąci chłamem, gdy czekam na mój znak

 

Hejka kochani! Jestem. Nadaję.

W pierwszych słowach pragnę podziękować za pomoc i za wsparcie Słodkokwaśnej, który mnie rozdziewiczył, trzymał za rękę i poprowadził przez meandry zakładania własnej strony. A ciężka jest to droga.

Taka fanaberia mnie naszła. Żeby mieć własne strony. Ileż mnie to zdrowia kosztowało? A ileż hajsu?

Mogłem zostać na wordpressie i wykupić u nich jakiś pakiet. 14 zł/miesięcznie za jeden adres (czyli bez mała 400 zł/rok za oba blogi). Mógłbym wtedy mieć adres taki, jaki sobie zawinszowałbym. Albo w ogóle nic nie robić i zostawić wszystko tak, jak jest. Ale nie. Maciuś sobie zażyczył zmian. Brawurowa bladź.

Albo mógłbym, czyli to, co zrobiłem, wykupić domenę i podpiąć do niej silnik … wordpressa.

Wykupienie domen obu w sumie wyszło 55 zł (zanotować: oddać hajs Słodkokwaśnej). Niby tanio. Ale tu wkracza Wujek G cały w czerni, który indeksuje wszystko co jest w necie. To są bezduszne roboty, które nie wiedzą, że biedny Maciek porzuca blog na wordpressie i idzie na swoje. Google by mnie po prostu szybko zablokował za dublowanie treści. Także należało albo usunąć stare blogi (za darmo), albo je przekierować za 52 zł/rok każdy. Także wybrałem opcję numer dwa.

I tu zaczęły się kłody pod nogi. Zamienił stryjek …

Importowanie mojego polskiego bloga idzie jak krew z nosa. Drugi dzień to robię. Drugą próbę poczyniłem i nadal brakuje mi jeszcze około 80 kilka postów. Ładujcież się do cholery.

Słodkokwaśna mówi, że jak jest tego w chuj, to się będzie ładowało długo. No ok. Niech się ładuje. Mam rok na to. Jak się nie przeniosą wpisy, to wracam na wordpress stary.

 

Aha, nie dziękuję „niektórej osobie”, do której zwróciłem się z zapytaniem, czy wie i czy może pomóc. W zamian dostałem suchy link do wygoogle’owanego artykułu w temacie. Powiem tak, jeśli się do kogoś zwracam z zapytaniem, to tylko dlatego, że cenię ich wiedzę, liczę na pomoc i dobre rady. Wygoogle’ować to sobie sam mogę bez łaski. LGTFY my ass, jak się to mówi. Ludzie, możemy w ogóle ze sobą nie gadać. Wszystko można znaleźć w necie. Ale czy o to chodzi?

 

I taki trochę niepewny jestem, czy warto było się przenosić. Czy ta fanaberia to coś zmienia. Adresy miałem w sumie ok. Teraz zamiast

www.mdobrogov.wordpress.com jest www.mdobrogov.pl

oraz

www.empirestateofmd.wordpress.com jest www.mdobrogov.com

 

Fanbaberiusz powinni mi dać na chrzcie.

 

A zacząłem Darią Zawiałow, bo bardzo lubię tę piosenkę.

 

Podoba mi się ta dziewczyna. Wydała na razie dwie płyty i miałem je w swojej bibliotece muzycznej. Ale z czasem wykasowałem większość i zostały pojedyncze utwory. Nie rozumiem trochę jej fenomenu na liście Trójki. Jej prawie wszystkie piosenki dochodziły do wysokich miejsc i spędzały w zestawieniu ponad pół roku. Dziwne. Dobre ma przeboje, ale chyba nie, aż tak. I ucieszyłem się, że w końcu „Gdybym miała serce” wyszło na singlu. Piosenka doszła na szczyt listy i po kilku tygodniach zepchnął ją … Kazik. I szlag listę trafił.

Daria genialnie zaśpiewała swoją wersję „Jeszcze w zielone gramy”. Zdolna, młoda szansonistka. Trzymam kciuki.

 

A propos Trójki. Trzymam kciuki, daję szansę. Nie rozumiem jadu typu „Panie Kubo wstyd” albo „to już nie to samo”, czy też „nie macie honoru”. Kurczaczki. Ludzie! Opamiętajcie się. To jest wyjątkowe radio. To nie jest zautomatyzowana i ogłupiająca radiostacja typu RMF FM. To są ludzie, którzy chcą robić dobre radio, dobre audycje. Pech jest taki, że to Polskie Radio i macki PiS-u doszły i tu. W jakim innym radio posłuchamy książek typu Solaris? Albo Grażyna Dobroń opowie jak zdrowo żyć, a Agnieszka Szydłowska co się dzieje fajnego kulturalnego w Polsce? Piotr Stelmach, który wrócił powiedział ciekawą rzecz. Trójka to nie jest praca. I to słychać. Dajmyż szansę, nie plujmyż jadem. Mann niech się zamknie ze swoim przekąsem w stosunku do nowego dyrektora radiowego. On dla mnie z resztą nigdy nie miał klasy.

 

No dobrze, kończę mój pierwszy wpis na moim nowym blogu. Zaglądajcie do mnie.

moje zażenowanie jest większe od waszego

kieruję mój tytuł wPiSu do PiS-u. Peace on, PiS off.

autor: Mariusz Wara

Zgodzę się, bodajże, po raz pierwszy z panem Wojciechem Mannem. Na górze jest PJK, który odgrodzony jest od świata, bo się czegoś boi. Mam wrażenie, że on żyje w innej, lepszej rzeczywistości. Jakaś przeszkoda? Usunąć.

Pod prezesem jest cała, zhierarchizowana, rzesza ludzi, którzy też się boją. Pewnie tych nad nimi. 

Nie daj boże pan prezes się dowie o czymś, coś się panu prezesowi nie spodoba. To lepiej ja zaradzę, zapobiegnę i już. Nie będzie tego – tak pewnie żołnierzyki PJK myślą.

Czy Kaczyński wiedział do piątku, że Kazik nagrał piosenkę o nim? Pewnie tak. Czy się nią przejął? Pewnie nie. Ale żołnierzyki musiały namieszać.

Tak w ogóle uważam, że to nowe dzieło Kazika, którego twórczość bardzo lubię i cenię, jest kiepska.

Listy Przebojów Programu 3 słucham od małego. Nie pamiętam dokładnie, od którego notowania, który to był rok. Pamiętam, że jeszcze pokój z siostrą dzieliłem. To musiał być ubiegły wiek. Ale co tam! To musiało być w tamtym milenium! Koleżanka z podwórka, tak, to były czasy, że się chodziło na dwór bawić z innymi dziećmi, powiedziała, że jest taka audycja. Pech chciał, że jakoś późno się kończyła. I była na UKF-ie. Także w piątek z drucikiem wciśniętym w nasze grające pudło słuchaliśmy listy przebojów. Trzeszczało więcej, niż grało. Ale wypieki były. Pamiętam, że mama o 22 gasiła radio i mówiła „dzieci idźcie spać”. Nie pamiętam, czy słuchaliśmy tego regularnie, czy nie. Pamiętam z tych początków słuchania przebój Limahl’a „Neverending Story”. Czyli jakiś późny 1984 rok!

Później jak słuchałem już świadomie listy to było notowanie … 427 chciałem powiedzieć. Ale teraz sobie przypomniałem, że pamiętam, że 400. notowanie wygrała Kaoma ze swoją nieśmiertelną „Lambadą”. Czyli od jakoś wtedy musiałem słuchać.

Ostatnimi laty nie włączam już radia w piątki. Albo prowadzi ten drugi pan, o którym mówię tak:

– nudny głos

– nudna muzyka

– nudna audycja

– nudny czas

– nudny przekaz

Albo, jak prowadzi(ł) pan Marek, to byłem akurat na sesji żywieniowej u Słodkokwaśnej.

Oooo! Mam! Wrzesień 2000 rok! Byłem z koleżankami z pracy w radio. Zapowiadałem Jennifer Lopez i jej „Let’s Get Loud”. Kolega Radek mnie słyszał i zadzwonił później rozemocjonowany i z gratulacjami. Na pierwszym miejscu był wtedy Grzegorz Halama Oklaski „Ja Wiedziałem, że tak będzie”. I wtedy poznałem pana Marka.

Zamieszanie z listą jest tematem od dwóch dni numer 2 lub 3. Nieźle. Wczoraj mijałem studio przy Myśliwieckiej i był tłumek. Dziś czytam, że to był milczący protest.

Mam nadzieję, że tym razem konsekwencje będą wyciągnięte, bo dyrektor Trójki pan Tomasz Kowalczewski zaczyna brnąć i plątać się w zeznaniach. Najpierw, że tej piosenki nie było w ogóle w propozycjach do głosowania, że została wciągnięta na listę spoza utworów dostępnych do głosowania. Później czytam, że Kazik powinien być na 4. miejscu, później, że na 2. I ktoś go ręcznie przesunął na sam przód. Wiadomo kim jest ten ktoś. 

Kazik wrzucił screenshot ze strony LP3, na którym widać piosenkę Kazika, jako propozycję do listy przebojów.

Dziś patrzę, że już jej nie ma, czyli w ten piątek nie będzie niejasności.

Kukiz się żali, że go Trójka nie grała, jak wydał płytę. Hmmm, grała. Jedna piosenka była na liście. Ale było to słabe, to się nie dziwię, że na jednej piosence się skończyło. Poza tym artysta startował wtedy w wyborach samorządowych. Była dyrektor stacji odpowiada, że „(…) zgodnie z przepisami, dotyczącymi kampanii wyborczych w mediach publicznych, dyrektorzy poszczególnych programów Polskiego Radia byli zobowiązani gwarantować równy dostęp wszystkim kandydatom”.

Inny piosenkarz też jęczy, że go nie chcieli grać. Zepsół Lemon. Cóż, po pierwsze ta muzyka była/jest słaba, nieTrójkowa jak na mój gust. A po drugie, to pan Marek N. zapraszał lidera tego zespołu do swoich programów i bardzo chwalił ich albumy. Ostatnio pan wokalista wydał solowe dzieło i ze 3 piosenki na zestawienie trafiło. Nie były może wysoko, ale były. Także niech chłopiec nie jęczy i nie marudzi.

Kiedyś słyszałem jak Paweł Kostrzewa mówił, że ktoś zarzucił Trójce, że nie ma u nich krytyki utworów, które goszczą na antenie. Redaktor odpowiedział, że właśnie to co grają jest krytyką i selekcją. Czyli jak Cię nie słychać w tym radiu, to domyśl się, co Trójka o twojej twórczości myśli.

Jakiś pseudo artysta teraz się ujawnił i napisał, że ponoć prowadzący listę w latach 90. brał 20 tys. zł za ulokowanie przeboju na 3. miejscu. Uważam, że powinno się takie wpisy zachowywać i wejść na drogę prawną, bo za takie głupoty powinna być konsekwencja.

Zażenowany jestem całą sytuacją. Mam tylko nadzieję, że tym razem zupa się wylała i ktoś w końcu zrobi porządek z Polskim Radiem. Nie ma takiego innego radia. Podczas pandemii jeżdżę sporo autem i skaczę po stacjach. Rockowe najczęściej. Oj, męczące. Albo prowadzący gadają o bzdurach, albo gadają nie do mnie, albo puszczają na okrągło te same piosenki. „Hej teraz zagramy klasyk Led Zeppelin specjalnie dla was” – tak nas uszczęśliwiają. Albo The Eagles. Ok, fajnie. Tylko dlaczego to zawsze musi być „Stairway to Heaven” albo „Hotel California”? Także Trójka jest moim radiem. Lubię ich audycje, bo są to audycje autorskie, prawdziwe, skierowane do mnie. A nie jakieś programy z bezdusznymi i zautomatyzowanym playlistami. Kiedyś w pracy słuchaliśmy radio Kolor (o ile mnie pamięć nie myli). Co dzień o tej samej porze puszczali te same hity.

Także żal Trójki, szkoda listy. Na koniec dodam dwa łyki statystyki:

– 12 utworów zadebiutowało przed „Bólem” od razu na szczycie listy. 10 artystów. Adele i Rojek zrobili to dwukrotnie. Kazikowi z Kultem też się to udało. Także debiut w piątek nie jest czymś nowym

– najwięcej piosenek na liście: Nosowska (z Hey’em, solo i z innymi) 89, Kazik (solo, z Kultem, w innych kolaboracjach) 86. Także nie jest to artysta nieznany słuchaczom listy

Szkoda, że to wszystko wydarzyło się na 2 tygodnie przed jubileuszem listy – 2 000 notowań. 2 000 tygodni z listą. Zacne osiągnięcie. 

home office

Tak, dziś zacząłem. Jest co robić, to robię. Ale też bez przesady, głowę przewietrzam raz na jakiś czas – a to przez okno wyjrzę, a to zerknę do internetu.

Ostatnio rozmawiałem z paniom prof. ze Szczecina i wspomniałem straszny przebój Grażka. Uczona nie pamiętała gniota. A przecie takie kontrowersje wzbudzał. Nawet komentarze wstawialiśmy na youtube’a. Coś u pani prof. pamięć szwankuje albo skubana ładnie wypera rzeczy kiepskie.

Renata to klikaj w TO.

Coronawirus w rozkwicie, choć w Chinach stwierdzili brak zakażeń wczoraj wśród lokalsów. Hurra!!!!! Nowe przypadki odnotowane w Państwie Środka, to ludzie, którzy przyjechali zza granicy. Ciekawe jak u nas będzie wyglądał #lotdodomu z zarazkiem.

Ostatnio czytałem artykuł. Jakaś młoda mama napisała do gazety odezwę. Bo niby musiała otworzyć oczy pracodawcy. Skarży się, że pracuje w domu ale nie może czegoś tam pilnie zrobić, bo jedną ręką bawi dziecko, a drugą gotuje zupę, bo dziecko z głodu umrze, jak papu nie dostanie. I jak tu pracować? Hm, właśnie po to jest urlop opiekuńczy, albo po prostu urlop wypoczynkowy. Ja zupę gotuję po godzinach pracy albo w soboty.

Co do muzyki. Nie wspominałem nigdy, bo dreszcze mam i się wzdrugam na samą myśl. Dwukrotnie słyszałem w świętej pamięci pragramach Anny Gacek rozmowę z artystą o nazwie KRÓL. Miałem kilka utworów, nawet mnie się podobały. Niestety ten pan to jakiś infantylny koszmar. Skasowałem wszystko z mojej biblioteki muzycznej. Poziom liceum albo jeszcze gorzej. Słuchanie “rozmowy” z nim boli.

Anna Gacek? Takie kontrowersje wokół tej pani. Ja powiem tak – współczuję utraty pracy, puszczała fajną muzykę. Ale słuchać się jej za bardzo nie dało. I ta jej ekscytacja na instagramie „ojejku, jaką fajną audycję przygotowałam”. Masturbacja własną osobą nie do wytrzymania. Manna też nie znosiłem. Nadęty bufon. Ale o dziwo lubiłem ich wspólne audycje. Jak razem prowadzili, to nawet przyjemnie się tego słuchało. Ale ten Król? Brrrr.

Trójka ma to do siebie, że lansuje różne takie, nie bójmy się powiedzieć tego wprost, gówniane piosenki. Co święta, w grudniu, karp-song. A teraz kolejny koszmar „Zostańmy w domu” w wykonaniu chyba pana gitarzysty Perfectu, Dariusza Kozakiewicza. No niech sobie to grają – myślę sobie. Ale po piosence słyszę – utwór już jest w propozycjach do głosowania na naszą listę. O maryjo. Ten gniot będzie numerem 1. Ale na szczęście listy przebojów jakoś ostatnio nie słucham. Bo się nie da. O ile pan Marek N. jest znośny, to ten drugi pan, Piotr Baron jest tragiczny. Nudny głos, nudne piosenki, nudna audycja, zero emocji. Jestem ciekaw jak bardzo się mylę z tym numerem jeden dla tego hymnu o pandemii?

Hania Rani. Ciekawa muzyka. Doceniam. Fajnie, że coś takiego powstaje. Ale nie nagrywa ona tych piosenek dla mnie. Ale życzę jej sukcesu za granicami, bo ma talent i potencjał. Muzyka niszowa, ale działaj dziewczyno. Dziś połączył się kolejny mój „ulubieniec” Trójkowy Piotr Metz z Hanią Rani. Myślałem, że pomyłka i jakieś dziecko odebrało. Tak z lat 5 sądząc po głosie. Zerwało połaczenie. Po chwili artystka wraca na antenę. Oj, to nie pomyłka, dziewczynka mówi jakby miała 5 lat. I niestety jest to asłuchalne. To ciągłe „eeeee” i „yyy” masakruje cały przekaz.

Wspomniany radiowiec, co ponoć każdej władzy się przypodoba, Piotr Metz zachwycił się nową piosenką Bono nagraną spontanicznie dla Włoch. Także jak widać coronawirus i siedzenie w domu powoduje boskie tworzenie. Radiowiec w zachwytach, że takie cudeńko powstało. Zagrał nam to na antenie.

Myślę, że nawet psy mogą Bono usłyszeć. Matko przenajświętsza. Co to!?!?

Właśnie stwierdziłem, że mam 30% na telefonie służbowym, a ładowarka w … biurze. Eh! 

© 2026

Theme by Anders Noren — Up ↑