Tag: kindle

szum zebrany

Jakoś mnie na kaczkę wzięło. Nie, nie z powodu wyborów. A na temat tych elekcji, to muszę powiedzieć jedną rzecz. Śmieszą mnie komentarze, że Trzaskowski taki lider, że partię zakłada, że tłumy za nim pójdą, że ma poparcie. Hm, otóż, myślę, że wątpię. PO pokazuje dobitnie, że kiepskich ma strategów. Kolejne wybory przegrane. A co do majora Warszawy, to niech ktoś w końcu przejrzy na oczy i zauważy, że spora część ludzi głosowała przeciwko Anżejowi, a nie na pana Rafała.

I ta kaczka chodzi za mną i chodzi. Kwak. A to się chyba wzięło od tego, jak mój kolega z pracy Michał powiedział, że lubi pichcić, i na pytanie, co najbardziej mu wychodzi w kuchni, wspomniał właśnie kaczkę. No i się zaczęło. Ślina zaczęła mi lecieć. Odwiedziłem wczoraj ze 3 sklepy. W Carrefourze mieli i w Auchan też. Ale akurat tam to bym nie chciał kupować. Michaś już mi wytłumaczył, jak upiec ptaszka i jakich owoców użyć. Mam wszystko oprócz kaczki. Ale dziś jestem już po słowie z szanownym panem od kaszanki i mam się dowiadywać w piątek lub w sobotę. Jak nie będzie, to we wtorek przywiozą. Eh! Mlaaaaask!

Na dodatek wczoraj kolega Stasio, jak reperowałem jego Kindla, pokazywał zdjęcia upieczonych kaczych ud. Za długo trzymał w piecu. Receptura mówiła 80 min. Oj, to nawet ja wiem, że jak na ten typ mięsa i taki kawałek, to zdecydowanie za długo.

Kolega ma problem z e-czytnikiem. Nie może się zalogować. Jest połączony z wi-fi, ale jak chce się zalogować, albo pójść na zakupy, to ma komunikat, że nie ma dostępu do internetu. Wysłałem go wcześniej do serwisu, ale tam powiedzieli mu, że amazon blokuje czytnik, jak się długo nie używa. Problem z tym, że kolega nie zna angielskiego, jest już w pewnym wieku i nie rozumie za bardzo problemów związanych z tego typu sprzętem. Także odniósł wrażenie, że go spławili. Mnie się też tak wydaje. Mój kindle też polegiwał w szafce długo będąc nieużywanym. I za każdym razem, jak włączam, to działa.

Próbowaliśmy różnych sieci wi-fi i nic. Ja próbowałem się zalogować na jego kindlu i … dupa. Nada. Nic! Wczoraj właśnie się spotkaliśmy i zacząłem przeglądać amazon. Znalazłem chat z ekspertem. Po prawie godzinie i zmianie doradcy dowiedzieliśmy się, że kindle był kupiony na germańskim amazonie i tam powinniśmy szukać pomocy. Laska, która nas na początku obsługiwała jakaś mega nieogarnięta. Co chwilę prosiła, żebym przesunął palcem z góry do dołu po ekranie i wybrał „przywróć ustawienia fabryczne”. Za każdym razem jej mówiłem, że nasz kindle jest nietykalski i się nie da tak zrobić. No coś nie mogła załapać. Za trzecim razem dotarło doń. To tak jak i ze mną i moimi kolegami. Trzy razy trzeba coś powiedzieć nam, żebyśmy wbili do główki.

Wszedłem na germański amazon i tam dostałem komunikat, że nie ma pomocy telefonicznej w sprawie kindla. W sumie nie podali też jakiego rodzaju pomoc jest dostępna. Powiedziałem koledze, żeby poszedł do innego serwisu i zobaczymy co powiedzą. Spróbuję jeszcze na swoim czytniku pozwolić się zalogować koledze. Jak przejdzie, to znaczy, że jego sprzęt jest faktycznie uszkodzony.

Jeśli ktoś miał podobny problem, to szalenie jestem ciekaw rozwiązania problemu. Dziwna ta sprawa z kindlem. Prawie jak archiwum x.

 

Wracając do Michałów, to w sobotę Państwo z Europy na K. zaprosiło do się. I dziękuję im serdecznie, bo gdyby nie ta inwitacja, to okazałoby się, że w tygodniu ubiegłym zjadłbym mięso ZERO RAZY! Uf. Udało się na szczęście. Pani z Europy na K. kiełbaski i szyneczki nakroiła. A ich termomix zrobił nam pyszne drinki na bazie rumu. Mlask. No i ich bąbelek, a mój BFF, Michaś zrobił nam przepyszną chałkę! Dziecko ma talent. Tak smakowitego wypieku nie jadłem dawno. Jego chałka była o niebo lepsza, niż buła, którą upiekł jego ojciec w kwietniu. Brawo Michał!

Wracając do kaczki. Przeglądałem sobie przepisy różne i w kilku z nich było, że rosół można nastawić z szyi i korpusu. No to przepadłem. Właśnie zebrałem szum. Zupka się pichci.

Zaszedłem na bazar. Na szczęście była porcja rosołowa z kaczki. U pań w warzywniaku kupiłem gigantyczną włoszczyznę i duże jaja. I zadałem sobie jeszcze bobu, bo lubię ogromnie. Co do jajek, to nie wiem skąd biorą, bo nie zawsze mają. Raz jak byłem, to jedna z właścicielek, pani Tereska, powiedziała, żebym przyszedł jutro, to będą te duże. I panie zawsze zakładają gumkę na jajka, żeby nic nie wypadło i nie pękło. Lubię u nich robić zakupy. Dobra. Pytanie. Czy rosół z kaczki też mam gotować 5 godzin? Czy ze 2 godziny wystarczą? Już mnie ssie na samą myśl tej pysznej zupki. Dobrze, że nie jest gorąco i słonecznie, to może jeszcze z godzinę popyrkać mi zupka.

 

Jakby kto znał jakiś przepis albo dobry pomysł na stek z zębacza, to chętnie. Planuję przydusić go w warzywach z sosie ze skorupiaków. Jakieś inne, ciekawe propozycje?

 

Wczoraj jakiegoś debila strąbiłem pod robotą. Idiota zapieprzał na rowerze po chodniku. W ostatniej chwili go zauważyłem i udało się zahamować na początku zebry. Za nim jechał kolejny artysta na hulajnodze. Cyklista nawet nie wzruszył się. Poleciał dalej. Mam wrażenie, że nie słyszał mnie nawet, bo słuchawki miał w uszach. Za to koleś na hulajnodze mi nawrzucał. Ale jako że był po mojej prawej, to go nie słyszałem. Na skrzyżowaniu z Sienkiewicza zatrzymałem się, żeby przepuścić pieszych na przejściu. I podjeżdża artysta na hulajnodze. Odkręcam szybę i się uprzejmie pytam, czy chciałby mi coś powiedzieć. Ojej, jak się nasłuchałem. Że szanujmy się, że od lipca kierowca ma obowiązek się zatrzymać i przepuścić ludzi na przejściu i takie tam idiotyzmy. Pozwoliłem mu skończyć i się zapytałem, czy tu jest ścieżka rowerowa? Znowu usłyszałem, że powonieniem go przepuścić, bo są czasem takie wyjątkowe sytuacje, a nie tylko przepisy i przepisy. Dzieciak mnie wkurzył nie na żarty. Postanowiłem zakończyć dyskusję bulletpointami:

  • Po pierwsze, zatrzymałem się i przepuściłem
  • Po drugie, to nie jest ścieżka rowerowa i się nie przejeżdża po przejściu
  • Po trzecie, trąbiłem na rowerzystę

Dzieciak się chyba w końcu zreflektował.

Ludzie rzeczywiście nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa i zagrożenia. Idiota na rowerze naprawdę jechał bardzo szybko. Co w ogóle jest dziwne, bo tam przy Filharmonii jest dosyć mało miejsca na chodniku.

Tydzień temu inna cyklistka na mnie wpadła. Wracałem nogami do biura od Marszałkowskiej, czyli szeroki bardzo chodnik. Po mojej lewej szła kobieta. Odległość między nami była duża. Ale ja zacząłem schodzić w jej kierunku i kierunku wejścia do budynku. Jakaś dziewucha postanowiła przejechać między nami. Ale nie spodziewała się, że „szpara” między mną, a innym pieszym szybko zmaleje. I przyładowała mnie w łokieć. Na szczęście laska z roweru nie spadła. Odwróciliśmy się oboje i panna na mnie spojrzała z pretensją. Chyba naprawdę zacznę gonić i zrzucać z rowerów.

3 lata temu miałem kraksę. Jechałem wolno. Dziewoja na veturilo jechała z naprzeciwka. Zagapiła się, a właściwie to nie patrzyła przed siebie, tylko na to co się dzieje na bulwarach, i nasze kierownice się szurnęły. Jak leciałem przez kierownicę, to usłyszałem tylko – dobrze, że ma kask. Pamiętam tylko moment odrywania się od roweru. Następne co do mnie dotarło, to fakt, że leżę na ziemi. Koziołka nie pamiętam. Mądry ten mózg. Dziewucha na miejskim rowerze po prostu stanęła w miejscu. Nic się jej nie stało. To wtedy właśnie ekran mojego telefonu poszedł w drobny mak. 600 zł w piach. A właśnie. Coś mandatu nie widzę. Może faktycznie, jak się wypełni nie niebieskim, to anulują. Oby.

Także bezpieczeństwo przede wszystkim. Kaski na łby i zachowujmy dystans. Z rowerem na ulicę, a nie na chodnik.

hot16challenge

dwa!

Artyści ze świata hip-hopu i rapu lokalnego wyzywają się na 16 linijek. Fajnie to wygląda. Czasem mniej fajnie. Sokół i Pezet na plus. Dowcipnie. Fisz fajnie. Łona na duży plus. Prawnik, pan Tata Maty pokazał, że nie trzeba być w branży, żeby coś fajnie pokazać, czy też zarapować (?). Taconafide też sympatycznie. Dawid Podsiadło już słabo. Bo te wyzywania poszły w Polskę. Każdego można sprawdzić. Już nie tylko rapera i hip-hopowca.

Bardzo żenująco wypadł też Norbi oraz Kuba Wojewódzki w duecie z wyzywającym go Norbim.

PAD też się popisał. Jak zobaczyłem, to pomyślałem, że Dawid Podsiadło ma konkurencję w kategorii „worst of”. Ludzie zhejtowali prezydenta. Za żenadę, za mgłę. Ale z drugiej strony Wódz Wolski pokazał, że ma poczucie humoru, dystans. Nie jest takim nadętym … (zasłona milczenia). Taki nasz Barack Obama (który też był taki aktywny nie-politycznie. Pamiętam go w skeczu świątecznym w Saturday Night Live). Czyli nasz PAD taki sam na luzie gość jak były POTUS.

Rozmawiam sobie dziś ze Słodkokwaśną i wspomniał kolega, że te rapy, te mgły, to Andrew wziął z Tory/Talmudu. Czyli pewnie Pierwsza Dama RP podsunęła mu linijki. Pewnie mamusia jej śpiewała do kołyski.

Sebastian nominował … Marylę Rodowicz (między innymi). Czytam ja ci wczoraj internety (ponoć 72 godziny się ma na przygotowanie swoich 16 linijek od wyzwania), że Maryla z takim poczuciem humoru, że taka na luzie babka. Hm, pierwszy raz skomentowałem publicznie występ z serii ho716challenge2. Napisałem tylko „ojej”. Występ tej pani był straszny. Do tej pory nie wiem jak mam się do tego odnieść. Żenada to za mało. Pani powinna spąsowieć i zapaść się pod ziemię.

https://www.youtube.com/watch?v=f4NYecJ9KqE

Najgorsze jest to, że ja to obejrzałem do końca!

I już nie muszę się głowić, kto największą kaszanę zrobił w tym projekcie. Chyba nic nie przebije Królowej Polskiej Muzyki.  

Z fajnych wykonań muszę wspomnieć Mroza. Zdolny chłopak. Lubię go. Jego „Szerokie Wody” słuchaliśmy prawie codziennie na Islandii. Gitara świetna! Chyba Piotr Rubik gra na niej. Nie, nie ten od klaskania. Inny Piotr Rubik aka Rubens. Mrozu w to co robi zawsze wkłada 100% siebie, zaangażowania i szczerości. Miło się go słucha.Teraz, przy okazji czelendżu, oddał hołd zmarłemu niedawno Little Richardowi. 

Jak dla mnie największym sztosem jest Kukulia Natalska.

Lubię ją za wszystko co robi … oprócz jej muzyki. Nie nagrywa swojej muzyki dla mnie. A szkoda. Bo jak widać dziewczyna ma potencjał, poczucie humoru, dystans i świetnie by się odnalazła w różnych gatunkach muzycznych.

Ja nie nominuję nikogo.

Choć nie. Nominuję każdego z was do przeczytania i/lub obejrzenia książki/serialu pt. „Mindhunter”. Jakiś czas temu zobaczyłem fragment. Byłem pewien, że zmordowałem ledwo jeden odcinek. Wczoraj odpaliłem serial na nowo i Netflix mi włączył w połowie 3 odcinka! Dziwne, gdyż nie pamiętam. Serial wtedy mnie nie urzekł, a wręcz przeciwnie – odrzucił. Jakaś przegadana nuda. Pan z Europy na K. z kolei bardzo wielkim fanem się stał. I ponoć nawet książkę kupił.

Ostatnio rozmawiam sobie z Państwem z Europy na K., że Kindle w ogóle nie używam, a ich Bąbelek wyraził zainteresowanie czytaniem DLA PRZYJEMNOŚCI! Koniec świata z tymi dziećmi. Czytać dla przyjemności? Powariowały. Ja w wieku lat 13, to … pożerałem książki. Oj, to cofam. Jakie mądre te dzieci.

Kindle nie używam. Nie lubię posiadać dużo rzeczy, o czym już pisałem. Gadżety mnie nie kręcą. Zawsze mam wrażenie, że te zabawki kradną czas i wciągają. A ja bym nawet nie wiedział, co można z nimi robić. Pewnie powiedziałbym coś w stylu:

  • hej. Wiesz, mam Kindle
  • ooo. i co na nim robisz? – ktoś by mógł zapytać
  • jak to co? Książki czytam. I to tylko czasem
  • Tylko książki?! Stary, jaki ty zacofany jesteś. Na Kindle’u to możesz jeszcze to i tamto robić. Na nartach zjeżdżać, internet przeglądać, w ping ponga pograć

itd., itp.

To samo z mądrymi zegarkami. Ja bym tylko na nich czas odczytywał. A jak widzę innych, jak się emocjonują, że tyle kroków zrobione, że taka trasa przebyta, że tętno takie i co tam nie jeszcze, to dla mnie to jakaś inna rzeczywistość. Nie moja. Co prawda liczę kroki, ale na szczęście robi to za mniej mój telefon, który również pokazuje czas lokalny i na świecie. Dlatego też nie mam zegarka od prawie 10 lat.

Oj, gadżety nie są dla mnie. Nie moja bajka.

Także ustaliliśmy cenę za Kindle. Ale stała się rzecz straszna. Pyknąłem jakąś bajkę pod tytułem „Tańczący Trumniarz”. Taki kolaż Mission Impossible z Tożsamością Bourne’a. Baja straszna. Ale taka nie otumaniająca. Miło się czytało. Szybko. I po tym Trumniarzu wpadł mi właśnie Mindhunter. Tak mnie wciągnęło, że za jednym posiedzeniem przeczytałem 22%. 

Także teraz takie małe qui pro quo powstało, bo postanowiłem zmienić zdanie i wycofać się z transakcji. Na szczęście z Państwem z Europy na K. znamy się dłużej niż zyjemy, także doskonale wiedzą, że ich kocham i złego słowa o nich nie mogę powiedzieć. I jestem pewien, że mogę liczyć na ich wyrozumiałość i zrozumienie w związku z zaistniałą sytuacją. 

Pani z Europy na K. już nawet mi napisała, że to świetnie, że czytam. Ufff, dzięki! Jesteście wspaniali. Szkoda tylko Bąbelka, bo będzie musiał albo podkradać czytnik od starych, albo będzie musiał zabijać czas grając w Fortnajta albo Majnkrafta. 

Wracając do Mindhuntera. Jak tylko odłożyłem książkę, to od razu do Netflixa siadłem. I tak teraz mam na przemian – książka, serial, książka, serial.

Polecam. To znaczy nominuję wszystkich do sięgnięcia po Mindhunter’a. W formie dowolnej. Czy to książka, czy to film i tak jestem pewien, że po jednym sięgnięcie po drugie.

© 2026

Theme by Anders NorenUp ↑