Wpierw zacznę od tego, że wordpress mnie rozczarował. Wyznaczył mi bardzo niesatysfakcjonujący mnie cel. Nic nieznaczące 75 wpisów. No pyknę to w trymiga!

A moja pani inżynier ze Szczecina w Szkocji na koncercie Marka Lanegana, którego ja zobaczę dopiero 19 marca. Niech się bawi pysznie.

8 marca, to nie tylko dzień kobiet, to nie tylko dzień na odpoczynek po celebracji 7 marca ale w tym roku to dzień koncertu dEUS w Warszawie.

ene-due-rike-fake-torba-borba-ósme-smake-eus-deus-kosmateus-i-morele-baks

Nadjechaliśmy do dawno nieuczęszczanej Proximy. Na sam przód naszła mnie męcząca myśl, co widziałem tam ostatnio. Na pewno w grudniu The Gutter Twins. Ale pamiętam, że byłem z Arkiem i Ulą później i już ciepło było. Muszę do toalety na chwilę zajść, sięgnąć po ściągawkę.

Już mam! W grudniu 2 roku 2006 to my byliśmy na The Twilight Singers, a  w sierpniu 23 roku 2008 na The Gutter Twins. To wszystko już się wyjaśniło. 4 lata niecałe temu. Eh, czas leci, jak się człowiek starzeje. Dlaczego?

Przybyliśmy z 30 minutowym wyprzedzeniem. Ludzi nie mnożka, więc stolik sobie zajęliśmy. 3 piwa! – taki limit sobie ustaliliśmy. Bo ja rano miałem służbowe spotkanie, a i w ogóle po co tyle pić. Kolega, Pan K. mnie zaskoczył, bo zaczął palić, a ja nie byłem na to gotowy. Eh, ale prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie. Poczęstowałem.

Od razu odkryliśmy salkę z telewizorami w części dla palących. Przyda się taka wiedza. Na szczęście Manchester City przegrywał z pszczółkami w zielone paski. Wyglądali jak Celtic Glasgow, ale okazało się, że to Sporting Lisboa, która wcześniej wyeliminowała którąś z naszych drużyn.

Wracając na salę główną. Usiedliśmy wygodnie przy stoliku 4-osobowym. Od razu dosiadła się dziewczynka z jakimś panem nie-Polakiem. Byliśmy na tyle mili i europejscy, że przytrzymywaliśmy sobie stolik, jak ktoś z nas szedł do wodopoju.

No i podczas takiej przerwy na zatankowanie, w sali nr 2 z telewizorem, dosiadł się dziwny kolo. Miałem wrażenie, że na haju jest. Szybko odłączyłem się, bo pierwszy skończyłem z papierosem i poszedłem do baru. Wracając widziałem, jak dziwny kolo przedstawiał się panu K. Adam mu było na imię. Pan K. szybko się ewakuował i powiedział, że nieźle pijany jest. Hm, pijany albo na haju, co za różnica? Ale przy kolejnej przerwie na bar zobaczyłem, jak Adam walczy sam ze sobą próbując wejść po schodach. Czyli jednak pijany był.

Zgasły światła i zaczęło się. Niestety był support. Wielka blond, herod baba i mikroskopijny chłopczyk z gitarą. Przestrzegam! Byłem oniemiały przez cały występ. Później rozpaczliwie szukałem na plakatach nazwy tego osobliwego ensamble. Uf, w części sklepikowej zobaczyłem t-shirt – Little Toruble Kids. Przestrzegam i przestrzegać będę. Pani chyba się spodobała Adele, a szczególnie jej „Rumour Has It”. No lubiła walić w cokolwiek miała pod ręką, myśląc, że robi to rytmicznie. A jak się darła!? Na szczęście nagłośnienie słabe, więc nie rozumiałem. Ale nie zdziwiłbym się jakby to było – Nienawidzę mężczyzn, sponiewieram was, zjem was!

Nie tylko nam się nie podobała. Towarzystwo przy naszym stoliku też nie mogło się doczekać  końca tego męczącego występu.

Podczas wymiany doświadczeń i odczuć na temat herod baby, okazało się, że pan nie-Polak, to Belg, który jest wielkim fanem zespołu dEUS. Jeszcze większym niż ja Marillionu, bo dEUS’a widział już 10 razy. Czyli moje 6 czy 7 Marillionu w różnych konstelacjach (cała kapela albo solo wokalista) jest żadnym wyczynem.

DEUS zaczął grać. Nagłośnienie wokalu fatalne. Muzycznie było ok. Zagrali swoją najnowszą płytę. Efekty światłowe bardzo fajne. Wokalista łudząco przypominał Chrisa Martina z Coldplay. Wił się i skakał w podobnej manierze. Było bardzo miło. Szkoda, że Proxima nie spełniła oczekiwań.

Dwa utwory nie przypadły nam do gustu. Jeden a la country. Coś na wzór „jestem na dnie oceanu, rybki pływają, a życie toczy się dalej”. Nie przysłuchiwaliśmy się, tylko poszliśmy do sali z telewizorem, żeby odkryć, że Llorente strzelił wyrównującego gola dla kogoś tam i nasz, właściwy Manchester (tym razem United) znalazł się w opałach. Już wiem, jakieś hiszpańskie Athletic Bilbao wygrał z MU 3-2! Będzie ciężko w rewanżu w Hiszpanii.