• niech będzie posolony

    Jestem albo posolony albo popieprzony. A jako, że soli nie używam, chyba że do ziemniaków (które gotuję od wielkiego dzwonu) albo ogórków kiszenia (rzadko również), to jaki ostatnio jestem każdy może wywnioskować. Poszłem wczoraj spać jakoś po północy. Ale! Zanim dokończę o tamtem. Dokończyłem ubiegłoroczny sezon Homeland. Serial jest naprawdę pierwsza klasa. Claire Danes, która gra Carrie świetna jest. Tylko brzydko się maże. Ale w sumie też ma to swój urok. Ostatnio coś Słodkokwaśna i pani prof. ze Szczecina zaczęli mi coś wspominać o nowem sezonie, także spiąłem się i dokończyłem stare odcinki. Żeby było szybciej, to wrzuciłem wyższe obroty – x1,33 prędkość odtwarzania. Trzeba szybko czytać, głosu jeszcze tak bardzo…

  • blin, TSA

    Nie przepadałem nigdy za TSA. Kojarzył mi się ten zepsół z łomotem, hałasem. Takie szarpitruty głośne. Moja siostra cioteczna lat dużo starsza ode mnie w swoim pokoju w młodości swojej miała wyklejone ściany posterami Dżemu i TSA właśnie. Za jednymi i drugimi nie przepadam. Jak słyszę „czerwony jak cegła“, to mam odruch wymiotny. Ale zawsze są jakieś wyjątki – coś tam pojedynczego się podoba. Taki durny dowcip mi się przypomniał. – umówisz się ze mną? – a jakiej muzyki słuchasz? – Maanam, Republika, Lady Pank. Umówisz się teraz ze mną? – nie! – czemu?! – bo nie ma dżemu TSA powróciło na początku XXI wieku i nawet, nawet brzmiało. Ale fanem…