Tag: Eurovision

zupa mi się upiekła

I popcorn mi padł.

Nie mam ręki do zielska! No nie mam. Ukatrupiłem chyba popcorn.

I ktoś się rzucił chyba z okna koło mojego biura. Wyjrzałem sobie dziś zza biurka w świat i zobaczyłem …

Eh. Dzięki bogu, nie widziałem tego wszystkiego. A mogłem, bo przez okno chętnie zerkam. Obok biura mam Filharmonię Narodową i często słychać, jak mają próby. Taka dygresja do tego smutnego wydarzenia.

Kiedyś wynajmowałem fajną chatkę na Madala/Olesińskiej. Blok w takie U jest, więc można było wejść i od tej i od tej ulicy. Oficjalnie chyba to Olesińska była. To były Andrzejki, mieszkałem tam krótko, czyli to musiał być 2004 rok. Pamiętam, że wróciłem późno i o 9 obudziło mnie pukanie do drzwi. Rolety miałem zawsze zaciągnięte na noc w oknach. Otwieram. Stoi dwóch smutnych panów. Jeden z nich mówi, że z policji są. Pyta się, czy byłem w domu o 9 rano. Odpowiadam, że tak.

– czy widział pan, jak z naprzeciwka ktoś wypadł z okna?

– nie. Spałem o tej porze – odpowiadam zgodnie z prawdą

– to nie przeszkadzamy. Dziękujemy – rzekł panoczek z 997

Ciarki mnie przeszły i później zadzierałem łeb, jak korzystałem z bramy od Madalińskiego. Żeby nic i nikt na głowę mi nie spadł. Ale jak pisała nasza noblistka – nic dwa razy się nie zdarza.

Ukatrupiam wszystko jak leci na moim parapecie. Jedyne co, to czosnek i cebula ładnie i bujnie mi puściły. Dziś posadziłem znowu cebulkę.

A tak, to czysta strata czasu i pieniędzy z tymi kwiatkami. Kaktusy mam 3 na sumieniu. Ale ktoś powiedział, że jak ktoś nie ma kwiatków w domu, to podejrzany. Psychopata jakiś. To mam.

Popcorn jest łatwy niby. Wystarczy namoczyć na parę godzin i zamiast do garnka lub mikrofali należy w ziemię wsadzić. Ponoć ładnie się zieleni. No mi nie. Przysechł lekko. Fachowcy donoszą, że za ciepło w domu jest. Także wystawiłem na parapet ale wiatr posmagał i jakiś klapnięty się popcorn zrobił.

Eh.

How can life be what you want it to be, you’re frozen. Mmmm, if i could melt your heart

Madonna na staro(ś)ć się odmładza. Ale ten remiks nawet jej fajnie zrobili. Frozen uwielbiałem od zawsze, a dokładnie od lutego 1998 roku.

Zupę sobie ostatnio upiekłem. Bo mnie gaz wyłączyli. Przecie rury gazowe nie mogą iść w ścianach, więc nową instalację na klatce porobili. Wyłączyli błękitne paliwo z tydzień temu. A ja jak głupi codziennie przynosiłem dary do pichcenia. Dopiero jak siaty na blat kładłem docierało do mnie, że nie ugotuję. Ale od czego jest piekarnik.

Wczoraj był dzień podłączenia instalacji z klatki z urządzeniem domowym. A płytę mam ładną, podobającą mi się.

Panowie weszli i zaczęli mi w powietrzu rysować plany.

– tu zrobimy w szafce dziurę, w drzwiczkach tu w rogu przejdziemy i damy rurkę wzdłuż tej ściany i może się uda puścić za szafkami w dół i tam damy zawór

– a kto mi, przepraszam, naprawi później to wszystko? To jest laminat, więc jak pan zacznie wiercić, to cały front może popękać – mówię

– no może – odpowiada panoczek szczerze. Ale widać, że ich kompletnie nie interesuje wygląd końcowy kuchni. Oni mają zadanie podłączyć się.

Drugi pan się wtrąca.

– nie, ja tu nie dam rady uciąć. Szkoda będzie kafelków.

Skończyło się na tym, że zrezygnowałem z gazu. Panowie później przyszli i zabrali licznik. Rur oczywiście mi nie zdemontowali, bo niby … nie mają sprzętu do cięcia rur. Za dużo szkód się narobiłoby. Hm. Ja nie zamierzałem płacić.

W sumie, to nie płaczę po gazie, bo jak robiłem remont w 2014 roku to poważnie myślałem o usunięciu gazu z domu. Zadzwoniłem do gazowni i pan mi zakomunikował szybko i dosadnie – to będzie tysiąc złotych proszę pana. Zrezygnowałem wtedy. Teraz za darmo cała akcja była. Nie do końca za darmo, bo płytę indukcyjną trzeba kupić.

Eh.

I oczywiście sam tego nie mogę podłączyć. Fachurę muszę zawołać. 200 zł się należy.

Eh.

Z tej wizyty dowiedziałem się, że sporo lokatorów usunęło sobie gaz. Ciekawe.

W piwnicy panowie albo zrobili sobie muzeum sztuki współczesnej, albo postanowili gromadzić tam gazrurki. A z czego zrobiona jest gazrurka? No z gazu i rurki.

Taki PRL mnie przyszedł na myśl.

No nie wie, jak boga kocham nie wie.

https://www.youtube.com/watch?v=LJl4snk95Yw

 

Instagram podpowiada mi różne takie filmiki, posty. Dobry mają algorytm. Jak zacząłem obserwować zajęcia na siłowni, to od razu pokazują mi się diety cud. Oczywiście omijam i nie korzystam, ale kilka dni temu zaintrygował mnie post z koktajlami spalającymi tłuszcz.

No i powiem, że piłem już dwa:

– arbuz (akurat kupiłem żółty), banan, sok z cytryny

– szpinak, awokado, gruszka

Nawet pyszne muszę powiedzieć.

Jutro zmiksujemy mango, banan i imbir! Pal się tłuszczu, pal!

I chyba się starzeję, bo nawet kilka piosenek mi się podobało na Eurowizji. Albo konkurs przechodzi rewolucję, skoro drugie miejsce zajął tiktoker. Kto wie.

Zauroczyła mnie dziewczynka z Portugalii. A lubię ten język.

 

Wielce się siurpryzowałem, jak dowiedziałem się, że ona śpiewa po … angielsku. Ale zwalam to na telewizor, bo jakiś kiepski dźwiękowo był.

No i, o holender! Holenderska propozycja mi się spodobała.

głośniej niż decybele

tak, zdecydowanie się wybiorę za ocean w tym roku. Mąż pani prof. ze Szczecina był, siostra cioteczna mi donosi, że w sierpniu się będzie wojażować do Miasta. Po raz pierwszy.

Powspółczułem jej terminu, ale zarazem pozazdrościłem. Lato w Nowym Jorku to makabra, ale w sumie da się znieść. Ja, z moimi potami, zniosłem. Trzeba z Ulą porozmawiać i rozejrzeć się za biletem. Ta pandemia już się przecie kończy. Początek końca – tak pan minister mówił ostatnio.

 

Paluszki mi uwolnili i poszedłem w tango. Na nowo zacząłem chodzić. I tu niespodzianka! Nie umiałem chodzić. Odruchowo stawałem na piętach albo na boku stopy. Pierwszego dnia wolności miałem skurcze łydek, lewego uda i ból prawej stopy. Szybciutko zapisałem się na wizytę masażysty. Poluzował mi trochę nogi.

Na siłkę wróciłem. Tym razem do S4 poszedłem, bo ten Zdrofit to … eh, szkoda gadać.

Miło, fajnie, przestrzennie. I 4 wieszaczki w każdej szafce!

 

Dziś, w ramach relaksu po słonecznym spacerze, przeglądnąłem internety. I znalazłem artykuł o selekcji krajowej do Eurowizji. Ojej. Nawet dali 9 teledysków. Jedna piosenkarka ukrywa się i dopiero w sobotę najbliższą, albo ciut przed, pokaże co nagrała.

Powiem tak. 8 propozycji nie zostało nagranych dla mnie. ale nauczyłem się, że jest taki gatunek piosenki jak … power ballad. Nie ballada, ale power ballad. I w tej dziesiątce są dwie power ballady, jedna zwykła ballada, jakieś popy, folk oraz … latino pop. Dziewuszka od nas z jakąś koleżanką z kraju latynoskiego nagrały coś razem. Takie słodko-pierdzące, letnie plumkanie. Jednym uchem wleci, drugim wyleci. Na wakacje może się sprawdzi.

Już mam zamykać internety, kiedy widzę pozycję ostatnią. Patrzę na język wykonywanej piosenki i widzę … nie wierzę własnym oczom, myślałem, że to żart, pomyłka … widzę język migowy!

Chyba w sobotę siądę przed laptopem i obejrzę te preselekcje i zagłosuję na tych miłych ludzi. Już cztery raz posłuchane było. Fajne!

Bardzo bym się nie zdziwił, gdyby ludzie, dla hecy wysłali ich do Włoch na konkurs piosenki.

Tu bije serce Europy!

 

© 2026

Theme by Anders Noren — Up ↑