• west coast part 4, czyli death valley

    Zdjęcia/Pictures Mój organizm powiedział NIE. O 3 rano czasu wsochdniowybrzeżowego, po mniej niż 3 godzinach snu (?), obudzonym został przez budzik. O 6 wylecieliśmy nad pacyficzny brzeg. O 9 rano czasu zachodniowybrzeżowego podziwiałem LAX. Zawsze wydawało mi się, że to takie nieprzyjemne lotnisko. Duże, tłoczne, niemiłe. A tymczasem okazało się odwrotnie. Może terminal był domowy, to tak właśnie tam jest. W Miescie Aniołów byliśmy na początku lutego 2010 roku. Było jakoś nieprzyjemnie, miasto nie zrobiło na nas wrażenia – Kodak Theatre, napis Hollywood, Beverly Hills, Universal Studios, Santa Monica Blvd, Venice Beach, Mullholand Drive, zachód słońca w Malibu. Ale jakoś bez szału. A teraz? Miasto oblane słońcem. Jakieś radośniejsze, zachęcające.…

  • żeganm Was, już czas

    Niewiele osob wie, ale właśnie dokonuję żywota. Kolekcję CD oddaję pani inż ze Szczecina. O pardon, pani hab inż ze Szczecina. Mam tam perełki typu – Rihanna, Roxette, Modern Talking. Proszę nasłuchiwać tych białych kruków raz-dwa razy w miesiącu, myśląc o mnie. Oddaję wszystkie moje organy … Hammonda. Chciałbym być skrem(p)owany i prochy mieć rozrzucone nad clifami Jersey Shore. Nawet nie mam pojęcia czy można wwieźć prochy do USA i co to Jersey Shore? Oglądałem ostatnio serial Narcos orazy czytałem o El Chapo. Prochy można wwozić ale nielegalnie. A co mi jest? Na pewno nie zejdę na zatrucie UFO. Kupiliśmy wczoraj z koleżanką z pracy te spłaszczone brzoskwinie (ponoć UFO nazywające się).…