• od kamieni obolałe stopy mam

    Karimata! Czyli „dzień dobry” po grecku (heheheszek taki). Ale w związku z tym, że jest późno, to powinienem zawołać „kalispera” (καλησπέρα). Cykad na Cykladach nie widziałem. Co do owadów, to tylko muchy były. I to w cale nie w dużych ilościach. Dziś mi sąsiad powiedział, że dachy na niebiesko malują właśnie po to, żeby pozbyć się owadów. No coś w tej teorii może być. Wróciwszy. Odprawy na lotniskach trwały krótko. Ze 30 minut w Warszawie i tyleż samo na Santorini. Czwarta fala szaleje ponoć w Grecji. Mykonos od wczoraj z godziną policyjną. Zero zabaw, muzyki i takich tam. Na szczęście szczęśliwie wróciłem. Bez żadnych, mam nadzieję, fal. W sobotę odwiedziliśmy…

  • jestem pewien, że krawat po francusku jest rodzaju żeńskiego

    Przebiłem dziś sąsiada Stefana i się wykąpałem w basenie o 7.40. Rześko! Jechałem dziś do ruin, do starożytnej Firy (Ancient Thera). I po drodze mijałem knajpę La Cravate. I przypomniało mi to lektorat z francuskiego. Cholera pamiętam kilka rzeczy z tych zajęć. Po 1, primo, lektorka oświadczyła, że Arek-Zegarek świetnie zna język. Kolega biedny się zająknął i wyszedł mu czas przeszły, którego nie poznaliśmy jeszcze. Że li albo żee li – czyli czytam albo czytałem. Prawda, że zająknięcie może zmienić czas!? Po 2, primo, Je me suis cassé ma jambe, czyli złamałem sobie nogę. To zdanie z użyciem czasu przeszłego pamiętam do dziś! Po 3, primo, krawat jest rodzaju żeńskiego.…

  • no może na studiach robiłem to ostatni raz?

    Bo wydawało mi się, że już nie umiem, nie potrafię. Dziś miałem miły dzień. Tak miły, że mógłbym tu zostać dłużej. Rano obudził mnie sąsiad z dołu. Pluskał się w basenie. Pomyślałem sobie na sam przód – chyba klepki panu się przestawiły, żeby przed 8 rano się pławić w basenie. Ale po chwili podrapałem się po głowie, przymrużyłem lewe oko i skonstatowałem – czy ja wiem Maciek? To nie taki głupi pomysł. Woda super miła i przyjemna. Lepsza niż o 18.00. Heh! Aaaa, okazało się, że sąsiada mama jest/była z tej samej wsi, co … moja mama! Co za zbieg okoliczności?! Złotoria rules! Miałem dziś miły dzień. Spotkałem miłych ludzi…

  • a nie zgadzam się …

      A nie zgadzam się … z Lulumpusiem, który na moje stwierdzenie, że Grecy są mili odparł coś w stylu – bo ty jesteś turystą. Oni chcą twoich pieniędzy. Nie, nie zgadzam się. Do końca się nie zgadzam. Podróżowałem to tu, to tam i jakoś mogę porównać miłość lokalsów do turystów. Grecy są naprawdę mili. Oczywiście są wyjątki, takie jak kierowcy autobusów lokalnych (i też nie wszyscy), ale gros ludzi jest przesympatycznych, życzliwych i miłych. Z dołu nasi sąsiedzi Polacy okazali się być z … Białegostoku. Integracja nastała. Stefan mnie melonem poczęstował, a później dali nam spory kawałek pizzy. Czyli Polak za granicą umi się zachować. Niemry już nie umijo. Obtańcowałem…

  • moje wielkie greckie wakacje

    No wieje! I rozwiewa mnie.   Zamierzam obejrzeć wszystkie filmy o Grecji. Grek Zorba. Moje Wielkie Greckie Wesele. Gladiator. Spartakus. Kleopatra. I takie tam. Wszyscy mówili, że będzie piekło. No i mieli rację. Ale! Ale ja prędko nauczyłem się, że trzeba trzymać się nabrzeża, bo wieje. Bosko wieje. I rozwiewa mnie. Nawet można powiedzieć, że jest chłodno. Czmychając w głąb wyspy znowu czuje się żar i spiekotę. Można spłonąć. I faktycznie, nie czuć tego słońca. A jest i grzeje. Rozchmurzoną ma buzię nasze słoneczko.   Mykonos. Przylecieliśmy z małą przygodą. Nie mogliśmy się oderwać … od rękawa. Zapewniali, że to wina nie samolotu. Dolecieliśmy szczęśliwie. Z lotniska do hotelu było…

  • wieczerynka

    czyli rosyjska impreza. Wczoraj, to znaczy w sobotę nastąpił powrót Różowego Królika. Nie wiem czemu, ale zawsze chciałem taki kostium na Halloween. A jako, że w katoPolsce takich pogańskich świąt się nie obchodzi, to nie miałem okazji. 3 lata temu uczestniczyłem w tym święcie i byłem przerażony. Pisałem o tym. Dzieci biegające w opętaniu od drzwi do drzwi. Ale kostium sobie wtedy nabyłem. W tym roku było jakoś na spokojnie. Przespałem 31 października. Ale wczoraj była impreza. Przebierana. Jako, że Ula lubi ostatnio wylegiwać się na sofie, a Tomek patrzy na nią, jak to robi, to sam poszedłem. Dorina i Tolik podjechali po mnie. Gospodarzami byli Lena i Pasza, czyli…

  • a może by tak …

    … zacząć śpiewać? kochani mam lotki. Zakupiłem we dwóch tych loteryjach! Mega millions i mega ball. No nie wiem ile można wygrać, ale chyba miliony. Pospacerowałem się dziś po Mieście i podobało mi się. Ostatnio skupiam się na ludziach, a nie na architekturze. Miasto już mnie tak nie porywa. Ale dzień był fajny. Na koniec wpadłem, do Jalapenos Mexican Bar and Grill. W szokum, bo poznali mnie. A ja ich. Jakaś pijana Nancy zaczęł mnie obłapywać. Ponoć odkryła parę dni wcześniej, że jest w 52% “Polkom”! No i zaczęła mi ręce całować i takie tam. Powiedziała, że się tu przeniosła z nadmorskiego New Jersey, bo się rozwodziła. Później zaczęła opowiadać…

  • już prawie czas

    Eh, a tak ścichapęk włączyłem sobie Rolling Stones’ów – Let it Bleed (50th Anniversary Edition). Nie wiem czemu w sumie ten klasyk? Fanem Stones’ów nie byłem, choć dwa razy ich nażywo widziałem. Mam z nimi fotę i mam ze dwa albumy. Wolałem ich od Bitelsów. Ale kiedyś kolega mi pożyczył całą dyskografię 4 z Liwerpulu i stwierdziełm, że wow, co za świetna muzyka. Faktycznie najlepszy band wszech czasów. Ale później jakoś nie dałem rady ich słuchać. Tkaże za bardzo szalonym fanem nie jestem jednych i drugich. Tylko coś mnie na sentymenty wzięło dziś i słucham tej rocznicowej edycji. Halloween może jaki, czy co? Teksańska wyprawa się zakończyła. I była super!…

  • teksańska masakra

    gdzie ja byłem całe życie? Teksas jest suuuuper. Mogłem dziś skończyć marnie. Mój smok się rozpił. Wracałem sobie z parku do Austin i pomyślałem, że nie będę tankował w parku, bo drogo. Mijam pierwszą miejscowość – drożej niż w parku. Jadę dalej. No to jadę. I się zaczyna. Dodge żłopie jak opętany. Wiatr wieje nieziemski. To może dlatego zużycie spadło do poziomu 15 mil na galon? Patrzę na kalkulację – 120 mil na tym paliwie. Przede mną bezdroże. No dobra, to aż 200 km. A może tu to TYLKO 200? Panika. Co będzie jak się skończy paliwo? Nie ma zasięgu w telefonie. A jak noc nadejdzie? Nikt się nie zatrzyma…

  • teksański smok

    Howdy Y’all! Marzenia się spełniają. Trzeba tylko mocno chcieć. Jak kończyłem studia, to chciałem być … księgowym. Na szczęście się nie udało. Może za słabo chciałem. Teksas chciałem odwiedzić. Jakoś nie wychodziło. Do teraz. Zaleciałem nawet sprawnie. Sprint nie miał tak strasznego opóźnienia jak potrafi mieć. Tylko 26 minut obsuwki. Nie lubię wylatywać z Miasta. Bo to koszmar, bo niespodzianka, bo niewiadoma. Od wyjścia z domu na wsi, do dotarcia na LaGuardię minęło ciut ponad 2 godziny. To tak jakbym z Białegostoku wylatywał. Masakra. Już o JFK nie wspomnę. Miałem takie dwa razy, że z miejsca do samolotu wszedłem. A bałem się, że nie polecę. O ile za pierwszym razem…