• 50 godzin i 50 minut po

    Z rozpędu nastawiłem rosół. Wiadomo, choroba w domu, rosół trzeba gotować. Akurat miałem skrzydło i trochę warzyw. Udało mi się wyjść z domu w celu wyrzucenia śmieci. Na klatce zobaczyłem, że ktoś zostawił do oddania dobre krzyżówki! Tylko jedna Jolka była rozwiązana, a tak to puste wszystko. I tu zawsze przypomina mi się rodzina z brązowego Wartburga. Morze, końcówka lat 90. Pojechaliśmy w 6 osób. Leżymy przed namiotem. Obok pokaźnych rozmiarów 3-osobowa rodzina relaksuje się. Dziewczynka bierze się za krzyżówki w cieniu auta. – tato. Kopane wzdłuż drogi na 4 litery – …. – mam trzy pierwsze: Ry-O-Wy-…   Wyszedłszy z klatki promienie kwietniowego słońca uderzyły mnie z wielką siłą.…

  • 48 godzin i 23 minuty po

    Pojawił się silny, natrętny kaszel. Efekt uboczny szczepienia? Choróbstwo? Nie. Po prostu nie należy żreć wczorajszych okruchów chleba z deski do krojenia. Nie w tą dziurkę mi poleciało chyba. Pojawiły się również i chęć, i siły na wzięcie prysznica! Ale chwilę po wyjściu spod natrysku pojawiły się krótkotrwałe dreszcze. Dodatkowo w drodze do szafy, na odcinku kuchni, w stopy powbijały się wspomniane okruchy chleba. Muszę w końcu uruchomić ssaka podłogowego, niech też coś w końcu zje. Nie dodałem wcześniej, ale wczoraj przed zaśnięciem zdjąłem … skarpety! Sukces! Postęp! A dziś do śniadania wypiłem … KAWĘ! Będę żył. Tylko tą ręką jakoś nie mogę jeszcze swobodnie wywijać. Hm.  

  • jestem „special one”

    Pani od Państwa z Europy na K. wyczytała, że 1% ma gorączkę po modernie. Czyli wyjątkowy jestem! Jak przebiegało szczepienie pisałem. Ale co było dalej? O kurczaczki! Półtorej dnia wyjęte z życia. W piątek koło 22 ścięło mnie z nóg. W sumie to dobrze – pomyślałem sobie – wyśpię się. Wskakuję do łóżka i zaczęło mnie trząść. Skończyło się na skarpetach, kalesonach i bluzce z długim rękawem. Opatuliłem się kołdrą tak, że tylko głowa wystawała i się nie ruszałem. Bo jakikolwiek ruch powodował dreszcze. Ale ja lubię takie dreszcze, więc zasnąłem bystro. Obudziłem się myśląc „jak dobrze wstać skoro świt”. Zerkam na telefon i widzę, że sobota się ledwo zaczęła…

  • szczepcio i tońcio

    zaszczepiłem się koło domciu. Eh, prawie szybka akcja. Gdyby nie … Pani omdlała, jak ja już miałem zostać dziabnięty. Wyprosili wszystkich i była reanimacja. Co chwilę ktoś otwierał drzwi od salki i widziałem postępy w cuceniu kobiety. Najpierw „halo halo wszystko dobrze”. Później widzę jak młoda pomoc medyczna trzyma kroplówkę. Za trzecim razem nic nie widziałem, bo postawili parawan. Chłopiec stojący na straży co chwila informował wszystkich, żeby dobrze wypełnić ankiety i że jeszcze chwilkę trzeba zaczekać. – ale wszystko w porządku z tą panią? – pytam? – tak, tak. Wszystko dobrze. Akcję serca jej robią – rezolutnie odpowiada młody medyk   Hm, nie znam się, ale wydaje mi się,…

  • kontrowersyjnie srał na to pies

    Nie, że pies sra jakoś ekstraordynaryjnie, że aż kontrowersja powstaje. Nie. Po prostu ulewa mi się i daję taki kontrowersyjny tytuł – srał na to pies. To z resztą częste powiedzenie Słodkokwaśnej, który będzie wspomniany poniżej. Mam już serdecznie dosyć słowa Narodowy w powiązaniu z pandemią, z naszą władzą. Narodowy Program Szczepień, Narodowy Spis Powszechny, narodowy lockdown, … Odnośnie władzy, to powiem krótko – srał na was pies. Nie mogę na was patrzeć, nie mogę was słuchać. Czy my mamy prezydenta? Bo od wyborów słyszałem o nim dwa razy – choinkę przyozdobił z tą swoją i na nartach był. Na niego też czworonóg może zrobić … Jak słyszę o tym,…

  • król, królowa, małpa, sowa

    No właśnie. Cały życie myślałem, że jak król ma starą, to ona jest królowa. A jak królowa ma starego, to on królem zwany jest. A tu się okazuje, że książę to Filip! W Saturday Night Live zrobili skecz, w którym wpletli śmierć członka książęcej rodziny. Dwoje czarnych dziennikarzy przytaknęło, że słyszeli, że … raper DMX zszedł. Dwoje białych dziennikarzy poprawiło ich, że chodzi o księcia. Ciemnoskóra koleżanka uświadamia, że Prince nie żyje już od jakiegoś czas. Jak wyjaśnili, że o księcia Filipa, męża królowej Elżbiety II chodzi, to niestety okazało się, że nie-białe koleżeństwo nie wie o kogo chodzi. Minuta 4 sekund 12.   Tak teraz sobie myślę, że w sumie…

  • “żyj z całych sił

    … i uśmiechaj się do ludzi. Bo nie jesteś sam”   Wczoraj usłyszałem tę piosenkę … Na cmentarzu w Legionowie … Brat bratu śpiewał … Wczoraj pożegnałem się z kolegą z pracy … W czerwcu miałby tyle samo lat co ja … Myślałem, że coś napiszę o Nim tu, ale chyba jeszcze nie … Nie teraz … Pojawiamy się i znikamy szybko … Początek – 1-2 marca Tlen Respirator Śpiączka Wybudzenie Śpiączka Koniec – 26 marca    

  • łobuzy czerniakowskie

    ostatnio dowiedziałem się, że mój znajomy książki pisze! I to jakie. Przewodniki. I filmuje się, i gwiazdorzy na youtubie. Oczywiście przesadzam bardzo, bo te książki to chyba raptem jedna pozycja, a tych filmów to też nie Bóg wie ile, tylko 3, ale o dwóch miejscach tylko. Album kolega wydał o zabytkowych miejscach na Mazowszu i Podlasiu. Czyli jakby dla mię to dzieło stworzone! Jakżem tylko się dowiedział, że takie cudeńko jest, to od razu pobiegłem do wydawnictwa Arkady i nabyłem. I powiem tak, podziwiam, bo to naprawdę wymagało dużo pracy, czasu, podróżowania i wiedzy. A kolega nie jest samochodem. Nie będzie niespodzianką, że na sam przód przewertowałem paginy o Moko…

  • jestem mentalny

    czyli sajko (ang: psycho) Już nie zmienię teraz nic. Nie przewidział tego nikt – sparafrazowałem sobie tekst hitu sprzed lat.   Pisałem, donosiłem, żem na Wschód Wolski nadjechał. Do Mamy, do Papy, do Rodziny. Święta nadeszły. Zawiadamiałem na blogu gdziem był, com robił. Ale nie anonsowałem ze szczegółami jak minął dzień. Jak minął dzień, jak minął dzień dzisiejszy. Jak minął dzień, czy warto się obejrzeć, czy z dala mu zawołać: żegnaj dniu! No bo o czym tu było deliberować. Nic nadzwyczajnego. Aliści wydarzenia ostatnich godzin spowodowały, że muszę donieść, podzielić się tym paranormalnym zdarzeniem. Otóż w Wielki Piątek, wyjątkowo, powtarzam, wyjątkowo, siadłem przed szklanym ekranem i skakałem po kanałach. W…

  • jestem strasznie dyplomowany

    dziś wsiadłem do wehikułu czasu. Stare czasy mi się przypomniały. Może nie aż tak stare. To obrazek wiszący w „moim” pokoju, w domu rodzinnym. Po prostu odwiedziłem piwnicę rodziców. Mama zaordynowała wzięcie przeze mnie grzybków i innych przetworów. Bo po pierwsze – rodzice owoców leśnych nie jedzą i po drugie – mają sporo słoiczków z innymi smakowitościami. Aha, wstawka na sam początek. Wykopałem z regaliku dwie mądre książki. Mogę zacząć używać języka ojczystego z lat 80-tych XX wieku. Czyli jest szansa, że nie wszystko będzie proste i zrozumiałe. Postaram się jednak być przejrzysty, jasny, transparentny, przystępny w tym wpisie. Regalik, który ukazał się moim oczom na sam przód, pamiętam, stał…