kulinaria,  życie

rozebrać się do rosołu

Po ponad 4 godzinach bulgotania słońce zajrzało przez okno. Szybko pogasiłem palniki, zasłoniłem rolety i włączyłem wiatrak.

Nalałem sobie talerz zupy i siadłem do stołu. Uf, jak gorąco. Pot mnie zlał. Takżem rozebrał się do rosołu. Ale bez sensacji proszę mi tu. Żadnych bezeceństw. Przyzwoity byłem. Nie do takiego rosołu.

Rosół na kaczce okazał się pyszny. Aż sam się dziwię, bom zawsze sceptyczny jest wobec swoich dań. Pozwoliłem sobie na dwa talerze.

Ryba w sosie też niczego sobie. Ale czuję, że to chyba koniec pichcenia w tym tygodniu. Za gorąco będzie.

Włączam internety i widzę, że ktoś śmiał zażartować sobie z naszego Sebastiana, prezydenta Wolski. Po angielsku ponoć rozmawiali. No wyuczony ten pan. Brawo Sebastian.

Oczywiście oprócz znajomości języka obcego, nie mój prezydent posiada również bystrość, inteligencję i poczucie humoru. Zorientował się, że to prank. No co za wspaniały i błyskotliwy prezydent. Dobrze chyba jednak wybrali Wolacy. Będzie chyba kupa śmiechu przez kolejnych 5 lat. Ciekawe czy nasz kraj przetrwa, czy do cna go roz…..

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.