muzyka,  życie

ile ja się wczoraj nasłuchałem

Dzień płyt CD wczoraj udany. Oczywiście był Marillion i … spadł deszcz. Zaskakująco przyjemnie zabrzmiał Waterboys i ich „Dream Harder”. Nauczyłem się, że płyta Charlie Winstona „Hobo” trafić powinna na kupkę „płyty do oddania Djep”.

Yamaha Pianocraft miała wczoraj co robić.

Spotkałem wczoraj znajomych i opowiedziałem im o nadciągającej nocy komety. I tak sobie o Budce Suflera pogwarzyliśmy. Dziś rano włączyłem ich kilka płyt! Ale na szczęście tych pierwszych, nie tych koszmarów z takim tangiem i balem wszystkich śniętych. Brrr na samą myśl. Okazało się, że Budka nie nagrała żadnej płyty z Felicjanem Andrzejczakiem. To dlatego nie znalazłem na serwisie muzycznym tego natrętnego przeboju. To znaczy jest, ale w wykonaniu wokalisty z jakoś sprzed kilku lat, nie w duecie z Budką z lat 80-tych. Ale Urszula też w tej nowej wersji nuci, także nie jest najgorzej. Ponoć pan Felicjan miał już nagraną płytę z Budką ale nigdy się ona nie ukazała. Ponoć Cugowski wrócił i wyrugował kolegę. I w 1984 roku po przearanżowaniu utworów powstała płyta z Cugowskim pt. „Czas Czekania, Czas Olśnienia”.

Ale i tak pan Felicjan zapisał się w historii muzyki 3 bardzo dobrymi utworami: Jolka, Jolka pamiętasz, Czas Ołowiu i Noc Komety.

W porę się opamiętałem czego ja słucham i włączyłem szybko Closterkeller. Eh, dawno nie słyszałem.

Dziś kontynuacja słuchania płyt CD. Oczywiście artysta na niedziele może być tylko jeden – Tom Waits. No to zaczynamy charczenie.

Ta niedziela jest jak film, taniej klasy “B” – nieeeeee. tylko nie to! Ratunku!

Kilka lat temu, ze 4 bodajże, wymyśliłem sobie, że chciałbym w roku, w którym skończę 40 lat popełnić 40 wpisów. Zastanawiałem się, czy to możliwe, czy to łatwe. I właśnie wtedy postanowiłem, że taką próbę generalną zrobię. Nie udało mi się. Ciężko jednak było. Tylko 24 wpisy powstały. Czyli 2 posty na miesiąc. No nic. Do 40 mam jeszcze … 11 lat (przymrużenie oczka), także mam czas. Tak z ciekawości przeliczyłem tegoroczne posty i wychodzi mi, że ten właśnie, co czytacie jest … 59 wpisem w 2020 roku! Nieźle! A tak niemrawo rok zacząłem, bo pierwszy artykuł powstał dopiero 8 lutego. Czyli ta zaraza jednak coś dobrego dała. Na szczęście już nie muszę się gimnastykować z tym wyczynem „40 wpisów na 40 lat”.

 

Wczoraj w drodze do Lidla spotkał mnie deszcz. Tak lało, że trafiłem do Biedronki. Kupiłem arbuza. Po raz pierwszy w tym roku. I arbuz był smaczny. Polecam.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.