kulinaria,  muzyka,  życie

green kuchnia

nie, nie żadne tam vege, czy eko. Kuchnia mi zakwitła. Zielono jej.

Miałem pisać wczoraj, że ładny dzień mamy. Że ja wolę moją mamę. Że wszystkie dzieci nasze są. Ale nie zdążyłem. U Słodkwaśnej się relaksowałem. Podjedli, pospacerowali, pooglądali Ozarka i Konia BoJacka. Wracając uberem jeszcze pogawarił z panem Davronbekiem z Tadżykistanu. Dziwnie się teraz jeździ tym przewozami. Ni to zdezynfekowane, ni to czysto, ni to w maseczce, ni to co tam jeszcze.

Pan podpowiedział, że z Warszawy to przez Moskwę lub Turcję się lata … do Taszkientu. A stamtąd, to już tylko 100 km autobusem za 8 zł. Aha, i w lato żarko – 40 stopni. Powiedziałem panu, że dla mnie żarko to jak jest 25 stopni. Ogólnie w dzień piekło, ale w nocy przyjemnie – tak zarekomendował pan swój kraj. Ale jakie widoki? Góry i nie tylko. Może by kiedyś polecieć? 

Aha, u Słodkowaśnej pojedliśmy pyszotki. A na deser był … rabarbar pod kruszonką. Nigdy nie byłem fanem tego warzywa/owocu. Ale wczoraj posmakowało mi bardzo. Właśnie, co to jest rabarbar? W Stanach się wielce zdziwiłem, jak zobaczyłem dynię na owocach. Co kraj to obyczaj. Mnie na przykład cały czas zastanawia imbir – w Carrefourze jest w sekcji owoc, ale we FRAC-u jest już w warzywach.

Chyba za chwilę nastąpi przekierowanie na moje nowe strony. Dam znać jeszcze. Wczoraj zakupiłem dwie domeny – jedna „pl”, druga „com”. No ciekaw jestem, czy się zmobilizuję do przygotowania ładnie moich stron.

Tak z ciekawości podpatrzyliśmy ile kosztowałoby wykupienie strony z rozszerzeniem „com” na 10 lat. 666 złotych! Szatan, diabeł, czort! 

Właśnie, a propos wczoraj! Wczoraj miałem napisać, że wczoraj (dziś piszę, że 2 dni temu) 60 lat skończyła … Majka Jeżowska! Kto jej nie pamięta?! Toż to radość, uśmiech, pozytywna energia skierowana do dzieci. Ja chyba za duży już byłem na jej kinder-hity. Ale nie mniej doceniam to, co zrobiła/robi dla dzieciaków. Kurczaczki, 60 lat? Przecie w przypadku tej pani, to czas się powinien dlań zatrzymać i ona ciągle powinna mieć te dwadzieścia, czy trzydzieści parę lat i śpiewać najmłodszym. Eh. 

Rok temu Owsiak zaprosił Majkę Jeżowską na festiwal do siebie. Był czad, było pogo.

Dziś, po długim czasie nastąpił ten dzień – nowy, stary stół wjechał na salony me. Ileż mnie to zachodu kosztowało, ale po kilku ładnych miesiącach mogę się już nim cieszyć. Szalenie mi się podoba. Przeciwności losu było od groma. Albo, już oficjalnie mój najlepszy przyjaciel, Rafał był zajęty, albo w ostatniej chwili wszystko mi przekładał i krzyżował. Miałem już nawet ręką machnąć, ale bardzo szkoda by mi było tego cudeńka. Dziś jestem przy aucie i okazało się, że akumulator padł. Ale na szczęście w niedzielę urodzonym jest, to wszystko się udało. Mam, jest, stoi, upiększa mój kwadrat. Co tu będę deliberował, sami zobaczcie, jaki piękny, stylowy mebel. 

Stary stół oddaję chyba Słodkokwaśnej. Chyba, bo mieliśmy to już przybite, ale pani Słodkokwaśnej, jak jej o tym wczoraj zakomunikowałem, rzuciła suche wątpięNo to może do studia? – rzekł kolega. No może. 

Także Słodkokwaśna, bierz pan te stół. Przypominam, że mieszczący się on jest w auto Pana z Europy na K. Brał na Święta zimowe, to wiem.

Czy widzicie mnie piszącego nowiuśkie posty? 

Postawiwszy cudeńko na środku, pomyślałem, że czas chyba przearanżować mieszkanie. Ta wielka komoda coś mi zaczyna przeszkadzać …

I na koniec szybka ankieta – czy kwiatka zabrać, czy zostawić? Zielono coś i mi.

Aha, ktoś może zapytać, po co mi 6 kontaktów w ścianie? Otóż zabawna historia. Jak robiłem remont w 2014 roku, to stwierdziłem, że wszystko będzie miało swoją dziurkę. Nienawidzę kabli i przedłużaczy.

Miał być:

1 dekoder do tv kablowej

2 telewizor

3 zestaw hi-fi

4 apple tv

5 lampka

6 i jeden na tak zwany “zaś”

Po remoncie okazało się, że potrzebuję jednego kontaktu tylko dla tego tak zwanego “zasia”. Życie.

15 komentarzy

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.