muzyka,  życie

grażoń

Heh. Okazało się, że manipulant moderator zamieszał w 16 z ostatnich 20 notowań list. Audyt nasyłają. Regulamin transparentny ma powstać. Mój ulubiony kolor – transparentny.

Proszę nasłać audyt na lata 90-te, kiedy to Queen rządził na liście. Jestem pewien, że ręcznie było to wszystko sterowane, bo kto na ten zespół chciałby głosować?

Co do głosów, to pan Marek już dawno opowiadał dykteryjki na temat tego, jak do radia przychodziły worki z kartkami z głosami słuchaczy. Zdarzało się, że w jednym rzucie był plik pocztówek wypisanych tym samym charakterem pisma i zawierających głosy na te same utwory. To pan Marek je odrzucał. Sterował ręcznie. Później, w dobie internetu, oszuści potrafią wysyłać głosy z kilkudziesięciu fejkowych kont. I pan Marek je usuwa. 

Ale zaraz zaraz. Jeśli ja, powiedzmy na to, zaczął się pomnażać od wczesnej młodości i nazwał wszystkich członków rodziny na M i pozakładał im adresy mailowe mdobrogov z cyferką porządkową na końcu, to czy pan Marek uznałby to za fejkowe konta? Załóżmy, że mieszkając pod jednym dachem 40 mdobrogovów oddałoby głosy na te same piosenki, bo mieszkamy pod jednym dachem, słuchamy tego samego, lubimy to samo. Jakbym się dowiedział, że ktoś uznałby 39 maili z głosami za fejki, to bym się uniósł, zbulwersował nawet.

Ale z drugiej strony, gdyby się okazało, że mam nierówno pod sufitem i założyłem z 40 fejkowych kont o podobnej nazwie i pan Marek by te głosy uznał, bo stwierdziłby, że to pewnie jakieś Kelly Family głosuje albo rodzina Steczkowskich, to by to było nie fair, nieprawdaż?

I tak ponoć było. Ktoś oddał kilkadziesiąt głosów z podobnych adresów, minuta po minucie. Że też ludziom się chce. Ludzie niektóre to mają nierówno pod sufitem.

No i PiS już się pyszni, że oni dziękują wszystkim politykom i dziennikarzom, że tak się zainteresowali aferą Listy Przebojów Trójki, że tak jak PiS chcą dociec PRAWDY. A czemuż to artyści się odwracają? Nie chcą być grani w WOLNYCH i UCZCIWYCH mediach? No kuriozum jakieś. Dobry PiS.

Ale ja nie o liście, bo szczerze powiedziawszy lata mi to, kto na to głosuje i kto wygrywa. Ja nie mam 60 000 zł, żeby wywindować mój utwór na 3. miejsce. Ktoś ponoć przerachował wartość tych nieszczęsnych 20 000 zł z lat 90-tych na czasy obecne. 

Słyszę, że dziś audycji nie prowadzi ten nudny pan, co na zmianę listę prowadzi(ł). Ufff, dobra zmiana.

Ale ja nie o liście. O grażonie!

Właściwie to o liście. 

Bodajże rok 1990 to był, a może 1991, kiedy w Trójce grali piosenkę Wojciecha Waglewskiego. Pan redaktor mówił, że to z płyty „Waglewski grażonie”. Pomyślałem wtedy – co to są te grażonie? Cóż, wtedy nie byłem fanem VooVoo i jakoś nie interesowały mnie poczynania solowe pana Wojciecha Waglewskiego. Ale te grażonie nie dawały mi spokoju.

Po dłuższym czasie, ale w tym samym roku, do ręki wpadła mi gazetka i tam było zestawienie płyt polskich. Nie pamiętam, czy to były najlepiej się wtedy sprzedające płyty, czy po prostu propozycje radiowe do posłuchania. Najważniejsze, że na tym wypisie był TA płyta … „Waglewski gra-żonie”. Zajęło mi chwilę, żeby dotarł do mnie ten zapis, żebym pojął sens, żebym z siebie się zaśmiał. Ale ja głupi byłem.

Zawsze jak słyszę VooVoo albo pana Wojciecha, to przypomina mi się ta płyta. Zawsze się wtedy uśmiechnę.

Dziś słucham radia i pan prowadzący, już nie ten nudny, mówi, że zaprezentują koncert pana Wojciecha Waglewskiego, który z okazji 30-lecia zagra koncert składający się z piosenek z płyty … „Waglewski grażonie”, którą nagrał dla swojej … żony Grażyny. Hahahahahahaha. Głupi ja.

W radio ostatnio uwagę mą przykuwają reklamy. Przez kilka długich tygodni do szału doprowadzała mnie reklama pigułek na upławy. Iladian plus?

Piję sobie w biurze kawę – BACH, upławy. Jem drugie śniadanie – UPŁAWY. Powiedziałem po kilku tygodniach koleżance, że na złość pójdę do apteki i kupię to! Tylko miałby problem z aplikacją tych tabletek.

Dziwne, że zniknęły reklamy tabletek dla panów. Kiedyś było coś z ogniskiem i słyszałem coś kiedyś w radio, ale to było krótko i dawno. Widocznie panowie nie mają problemów. Brawo my.

Nawet nie będę zaczynał o reklamie z Marianem i MediaExpert. Koszmar. 

Druga masakra, to dzieci w reklamie. Powinien być zakaz używania małoletnich w tych produkcjach. Małe srale mądrale. Małe grażonie.

I te reklamy tabletek, które zawierają … nie wiadomo co, ale brzmi to mądrze i naukowo. Wyciąg z korzenia kopru? Wyciąg z szyszek chmielu? Co to i kto to? Albo jakiś cyjanek potasu? Przecie my nie wiemy, czy to dobre, czy to pomocne, czy faktycznie będzie to miało taki zbawienny wpływ na nasze zdrowie. Ale z takimi nazwami, to lek już zyskuje, nieprawdaż? Paracetamol jest nudny i mało sexi.

Już dawno stwierdziłem, że korporacje farmakologiczne wymyślają i wmawiają nam choroby. Ale oczywiście mamy się nie martwić, bo tabletki już na to są. Eh. 

Ja kupuję tylko Tabcin jak mnie zaczyna jakaś influenza brać. I od razu na nogi stawia.

Teraz często w radio słyszę:

Planuję długie życie – rzuciłem palenie

Planuję długie życie – dobrze się odżywiam

Planuję długie życie – zawsze się wysypiam

Ludzie, po co? I najważniejsze – za co? ZUS nas ukatrupi szybciej.

Planuję długie życie – zrobiłam sobie kolonoskopię

Ja, jak przebiegłem drugi półmaraton, to zacząłem mieć problem z kolanem. I już nie biegam tak długich dystansów. 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.