Uncategorized

legenda miejska

kiedyś przypadkiem natrafiliśmy na pewien wpis na blogu – fathersday.pl

Beczka śmiechu. Za każdym razem, jak chciałem się pośmiać nie wiele mniej niż po przygodach Yammnicka, to google’owałem sobie i już. Od jakiegoś czasu nie mogłem znaleźć. Blog usunięty – taki miałem komunikat (a może coś źle wpisałem?). Panika. Znalazłem inne wersje. Ale bardzo kiepskie i z innym, bardzo cienkim, prostackim odzewem. Np. rucham psa jak sra. No ludzie kochane! Cóż to za liryka?! Albo czerwony kapturek. No ani to dobre, ani to śmieszne.

Dziś, ot tak od niechcenia daję kolejną szansę “Haszłu” i mam! Znalazłem!

Podziwiam kunszt, podziwiam lekkie pióro. Doceniam czas i trud włożony w opisanie tej historii! Tak jak pisałem, inne opowieści z tej serii są proste, krótkie, nie mają klimatu. To już nie to samo! Tu, autor się postarał i tak zdrowo, jak bloger blogerowi, pozytywnie zazdroszczę i szczerze gratuluję.

Dobrej soboty wszystkim!

“A ty co powiesz, gdy uciekinier ze szpitala psychiatrycznego zapyta Cię o haszło?

Pani Halina tę mrożącą krew w żyłach historię przeżyła w wieku 57 lat. Stała akurat na przystanku autobusowym, czekając na podmiejski. Było kilka minut po dwudziestej, zapadał zmrok, jednak dopiero gdy zorientowała się, że po drugiej stronie ulicy znajduje się szpital psychiatryczny, poczuła lęk. Wtedy nie wiedziała, że jej historię będę opowiadał wiele lat później znajomym, ani że opiszę ją na blogu. Oddajmy jednak głos pani Halinie:

Jezus Maria, pomyślałam, gdy zorientowałam się, że naprzeciwko jest szpital dla psychicznie chorych. A gdyby taki wariat uciekł stamtąd i mnie zaatakował, to co ja bym zrobiła? Sama jestem na tym przystanku, ciemno już, wokół żywej duszy, nie ma nawet kogo po pomoc wołać. Stoję tak zaniepokojona własnymi myślami i wtedy… patrzę, a tam przez płot od strony szpitala przełazi jakiś chłop i zaczyna biec w moją stronę! Serce zaczęło mi walić jak młot, zesztywniałam cała i myślę: O, Chrystusie! A on przebiega przez jednię, wpada zdyszany, opiera ręce na kolanach i dyszy, dyszy przede mną! Nagle podnosi głowę, patrzy mi w oczy i słyszę jak mnie pyta: haszło?

O, Jezusie kochany,  ja mało na zawał nie zeszłam! Patrzę na niego i myślę sobie tak: co robić, głupi jakiś, cokolwiek takiemu powiem to będzie zadowolony; przełknęłam ślinę i mówię: …jesienny liść!

On popatrzył na mnie przez chwilę jakoś tak dziwnie, odwrócił się i bez słowa odszedł na drugi koniec przystanku. Uff, myślę, udało się! Za chwilę na przystanek przyszedł jakiś inny facet, odetchnęłam wiedząc, że nie muszę stać już sama z wariatem. Słyszę nagle jak ten głupi pyta się tego nowego „czy H już szło…?” I ja się wtedy dopiero zreflektowałam, że on o autobus pytał! Ten chłop pytał czy autobus, który tutaj kursuje, już pojechał! Jezusie drogi, co ten chłop musiał o mnie pomyśleć, że pewnie głupia jakaś, psychiatryk przecież naprzeciwko, …a Jezus Maria!”

autor: http://fathersday.pl/2015/01/25/ty-co-powiesz-gdy-uciekinier-ze-szpitala-psychiatrycznego-zapyta-cie-o-haszlo/

 

Jeden Komentarz

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.