usa

wieczerynka

czyli rosyjska impreza.

Wczoraj, to znaczy w sobotę nastąpił powrót Różowego Królika.

Nie wiem czemu, ale zawsze chciałem taki kostium na Halloween. A jako, że w katoPolsce takich pogańskich świąt się nie obchodzi, to nie miałem okazji. 3 lata temu uczestniczyłem w tym święcie i byłem przerażony. Pisałem o tym. Dzieci biegające w opętaniu od drzwi do drzwi. Ale kostium sobie wtedy nabyłem.

W tym roku było jakoś na spokojnie. Przespałem 31 października. Ale wczoraj była impreza. Przebierana. Jako, że Ula lubi ostatnio wylegiwać się na sofie, a Tomek patrzy na nią, jak to robi, to sam poszedłem.

Dorina i Tolik podjechali po mnie.

Gospodarzami byli Lena i Pasza, czyli Kleopatra i Faraończyk. Dom ogromny, także miejsca było sporo na harce i szaleństwa. Wszyscy się przebrali. Ruslan za wampira, a jego żona Marina za … żonę Wampira. Vlad był … Vladem Palownikiem. Mnie urzekł najbardziej strój Kati – bawarka. To znaczy dziewczyna z Bawarii. Kasia przyszła z beczuszką piwa i była takim Oktober Festem. Jej Serioga było Robin Good’em. Niestety nie był gamaka, ani gamburgerów.

Okazało się, że Katia tak naprawdę była … żoną Robin Hood’a. Ale dla mnie była z Niemiec! Poza tym koleżanka ma zaraźliwy śmiech, opowiada rzeczy z pasją. Jest serdeczna, ciepła, otwarta i przyjacielska. Lubię z nią rozmawiać. Wczoraj pokazałem im trochę Wawy na zdjęciach i Katia rozpoznała w PKiN-ie swój … uniwersytet. Heh. Świat jest mały.

Towarzystwo rosyjskie zawsze mówi przy mnie po angielsku. A ich proszę o to, by zostali przy rosyjskim. Wczoraj pół godziny stałem z Seriogą-kościotrupem i gadaliśmy. Tolik dziś mi powiedział, że Serioga przyssał się do mnie i nawijał po rosyjsku. I właśnie Tolik chciał mi przyjść z pomocą i mnie uwolnić. Ale uświadomiłem go, że to było celowe, że z przyjemnością rozmawiałem.

Ok przerwa. Boarding time

Wpis powstał na lotnisku Newark. 3 listopada. Nigdy nie został dokończony…

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.