Uncategorized

ostatni raz

crazy m

foto rozpoczynające wpis by @kkurzaj http://www.35×35.com

 

Ponoć pamięta się pierwsze i ostatnie. Heh. Nie pamiętam kiedy ostatni raz nie dokończyłem wpisu na blogu. A może to był pierwszy raz?

Wracało się ciężko. Dreamliner jest niewygodny i basta. Wciśnięty byłem pod okno i od razu się zacząłem wiercić. No mega niewygoda. No ale cóż, przeżyłem. I jeszcze jakiś wazon spowodował wylanie czerwonego wina na mój jeans. No słabo. Ale odprało się. Albo słabe wino, albo dobre Uniqlo (wiadomo – japońska solidność i jakość).

Wracało się też ciężko, bo się nie chciało wracać. Fajnie było. Teksas mnie urzekł najbardziej.

 

Hejka kochani, jak się macie? Bo ja jakoś dziwnie.

Od powrotu z USA coś się ze mną dzieje. Jak nie gardło, to prawie cieknący nos. Nawet antybiotyki w płynie na św. Marcina nie pomogły! A od wczoraj mam jakieś poty. Co zrobię mini-wysiłek, to mokrym jest! Dosyć tego. Poszedłem dziś do pani doktór. Opowiedziałem jej wszystko jak na spowiedzi. Pani obmacała, przebadała i stwierdziła brak oznak grypy! Yay!

Ale w związku z tych, że z ciepłych krajów wróciłem (Texas), to eskulapka zaaplikowała mi badania – krew, EKG i RTG klatki piersiowej. Może to wirus jakiś!?

W zabiegowym się jakieś dziecko darło. Pytam się laborantki co tam się dzieje. Odpowiedziała, że ze skóry obdzierają. Heh, sam pamiętam będąc młodym chłopczykiem, że jak tylko widziałem strzykawkę, to pół miasta o tym słyszało. A teraz proszę – krewki chłopak jestem. Sam chętnie kilka razy w roku pozwalam się kłuć i wysysać krew.

Dietowałem się 6 miesięcy niecałe, bo półrocznica wypadała jakoś w USA, a tam jak wiemy ciężko o jakiś post czy umiar. I badania pokazały, że całkiem dobrze mi poszło. Może nie wspaniale, ale dobrze. To co miało spaść, ciut spadło, a to co miało wzrosnąć – wzrosło.

Z mojej diety postanawiam na resztę życia (starać się) nie jeść:

– smażonego mięsa

– żółtek

– słodyczy

– sera żółtego

– wędlin

 

Mąkę miałem dorzucić. I bym rzucił ten biały proszek, ale za bardzo pizzę lubię w restauracji Segment. To czasem zjem. A pytałem się nawet właściciela, czy nie myślał wprowadzić jednej pizzy do menu na jakiejś ciemnej mące. Gdyby spojrzenie mogło zabić. Jak nie spojrzenie, to chyba kolega umarłby ze śmiechu. NIE MA TAKIEJ OPCJI. To dlatego pierwszy i ostatni raz go o to pytałem, więc czasem mąkę zjem.

Jutro spotykamy się z koleżeństwem, które spotkałem w USA i które nas odwiedziło w Jasnym Zieleńcu. Olimpia już wtedy mówiła, że się musimy spotkać po moim powrocie! To jutro ten dzień. Może się doczłapię bez tych potów. Ale to nie o tym. Ostatnio sprzątam szafki. Oddałem maszynkę do mięsa i do innych rzeczy rodzicom. Bo ich się popsuła, a ja w sumie nie potrzebuję jej. Także zrobiło się miejsce. Patrzę w szafki, a tam biszkopty! O nie. Wylatujecie. Patrzę w lodówkę – aromat migdałowy. Zaglądam do barku – whisky! Ok 2+2 = … Szkoda wyrzucać. Zrobię tiramisu. A jak zrobiłem pierwszy raz ten deser, to Olimpia właśnie napisała, że yum i mlask. To teraz pomyślałem, że zrobię tiramisu po raz ostatni!

… i cholera chyba nie wyjdzie. Ciasto jakieś się zrobiło rzadkie. Jak dodałem masakrapone do zabajone, to ledwo łyżką mogłem ruszać. Ale jak się rozkręciłem, to zaczeło się płynnie lać. Ciekawe, czy zgęstnieje. Kakao nie mam, ale Olimpia mówi, że posypiemy u niej z jej zapasów.

Ostatnio też myślałem, żeby odstawić Stany na bok. Że już dość. Ale po powrocie, jakoś tak nie uważam. 24 stany przede mną jeszcze. Trza kasę zbierać, bo wynajem aut, hotel i paliwo za darmo nie są.

A jakby ktoś był ciekawski zdjęć, to są tu:

Kansas City, MO – https://1drv.ms/u/s!AiQCiXakH-get3vMqfgH7tL6ZTCm?e=ZfFGl5

Memphis – https://1drv.ms/u/s!AiQCiXakH-geuGFahKKuYc3L9jiE?e=vdzXFj

Nashville – https://1drv.ms/u/s!AiQCiXakH-geuRnWTDEia1MUO5sC?e=KwThXS

Texas – https://1drv.ms/u/s!AiQCiXakH-getR52m4CexnIwp8FN?e=p6nL77

Miasto – https://1drv.ms/u/s!AiQCiXakH-geuT3hlO9ZlEqosSYf?e=GmRuOp

 

 

 

 

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.