usa

…podrozowac jest bosko

jak spiewala kiedys Kora z Maanamem.

damn, znowu nie ma polskiej czcionki!

Czyli wszyscy juz zgaduja gdziem ja jest lub gdzie jam jest. Pisze na windowsie i nie moge jakos tego ogarnac. Moze z czasem sie przyzwyczaje. Tazke prosze o wyrozumialosc.

 

Podrozowac jest bosko. Ale transportowac sie juz nie. 3.50 polskiego czasu w piatek wstalem. Zasnalem 23.00 nowego czasu. Ponad 21 godzin na nogach, z czego transportowania sie 18.

Lot jak lot. W miare znosny. Samolocik do Paryzewa malenki i ciasny, ale 2 godziny z haczykiem jakos … zlecialy. Lotniska Czarlsa DeGola nienawidze! Obiecywalem sobie, ze nigdy wiecej. Coz po prawie 9 latach znow zawitalem w stolicy Francji. Moglem w sumie wyskoczyc na koncert i sie rozerwac (pardon moj zart, ale widzialem gdzies takie dowcipy w necie).

Ogolnie ostatnie wydarzenia na swiecie sprawily, ze jakis zestrachany lecialem. Dopiero jak nad ocean wlecielismy, to odetchnalem z ulga. Airbus do Nouvelle Yorke byl wygodny, duzy, przestronny. Podroz stamtad to juz tylko 7 i pol godziny, czyli nie tak strasznie. Obejrzalem film, posluchalem muzyki, stzrelilem krzyzowke i Sudoku i juz bylem. Film o Amy Winehouse smutny. Szkoda dziewczyny.

Aaaa, w drodze do Paryzewa obok mnie siedziala francuzka. Cos do mnie mowila, a ja kiwalem glowa i mowilem “qui” i takie tam inne zabojadowe slowa. Dopiero pozniej, jak mowilem do francuskich stewardess po angielsku, to sie chyba zorientowala, ze nie mowie po jej jezyku.

Wyladowalismy w Miescie o 13.19 i po 40 minutach bylem juz z walizka na peronie stacji metra linii E. Do pana oficera nie bylo kolejki. Porozmawialismy troche. Dowiedzialem sie, ze jak mi wiza wygasa 26 pazdziernika, to moge do USA wleciec 26 pazdziernika. Byle paszport byl wazny. Ale wtedy nie moglbym juz podrozowac do innego kraju, bo bym mogl nie wrocic. Troche dziwnie pan mowil, bo jak sie przemieszczam po stanach, to uzywam mojego nowego paszportu, stary z wiza jest w walizce, wiec skad wiedza do kiedy jest wiza wazna? W sumie, to pan wbija wize na lotnisku, takze mam teraz pieczatke z data do maja 2016 r. Czyli jak wlece 26 pazdziernika, to analogicznie … A co sie bede rozwodzil. Bede sie martwil, jak nadejdzie 26 pazdziernika.

Do pracy Uli dojechalem szybko. Juz w kwietniu, dzieki temu, ze byla awaria LIRR (Long Island Rail Road), nauczylem sie, ze lepiej wziac metro E, nizli pociag. Poniewaz, primo – pociag jedzie na Penn Station (Madison Sq Garden) i trzeba z walizka jeszcze sie przejsc 5 czy 6 blokow. Po drugie, primo – ciut taniej wychodzi. A metro leci 5 minut dluzej ale zatrzymuje sie pod praca Uli.

Takze wpadlem do biura na szybkie cmok-cmok i polecialem na autobus do domu. Mial byc expres i w 35 minut zawiezc mnie do Jasnego Zielenca. Coz, zaraz jak wjechalismy do stanu New Jersey stanelismy. Pan obok sprawdzil na mapach google, ze jest wypadek. Hm, zamiast 35 minut, wyszlo prawie 2 godziny. I dogonilismy autobus, ktory wyjechal godzine przed nami. Czyli da sie dogonic czas! Ha. Tylko w ameryce.

Wieczorem poszlismy do znajomych na kuszanie i picie. Barania noge Katia upiekla. Na koniec wieczerzy zeszlismy na dol na sens dokumentalny. Sasza i Ula wymyslili copiatkowe podwieczorki czwartkowe u swoich znajomych. Ogladaja serial o wielkosci Ameryki. Wczoraj byl odciniek o Rokeflerze. Hm, fajny. Pamietam pierwsze 3 minuty i napisy koncowe. Zasnalem z drinkiem w reku na biezni. Znajomi w piwnicy maja bilard, silownie i wielki ekran do rzutnika (3 metry na 2).

Zgodnie z tradycja i przeczuciem wstalem o 5 i zaczekalem do 6, zeby nikogo nie budzic. Poszedlem do Dunkin’ Donuts na sniadanie. Teraz czekam, az wszyscy wstana. I wtedy pewnie ja znowu odplyne, bo mnie zetnie z nog.

Dzis wybieram sie do Sparty. Zadanie mam do wykonania.

Takze jak widac jestem caly i zdrowy. Pogoda fajna. Jest cieplo i slonecznie w porownaniu do Polski. O 6 rano bylo 3 stopnie naszej skali i pierwszy raz sie ucieszylem z tak niskiej temperatury. Cieplej niz w Polsce.

0 Komentarzy

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.