Uncategorized

Wata Ha

Albo Wat aha. W każdym bądź razie chodzi o najnowszą produkcję serialową w Polsce. HBO się pyszni, że prawie milion ludzi obejrzało pierwszy odcinek. Powiem tak, zasięgnąłem języka, poznałem opinię innych i wiem, że drugi odcinek obejrzą przynajmniej 3 osoby mniej. Dno. Niestety nie potrafimy kręcić seriali. Jakieś symboliczne obrazy wilków, pan używający telefonu sprzed 14 lat. Ogólnie główny bohater to nieudana kalka Kevina Bacon’a z The Following (też mieli się na kim wzorować). Serial fatalnie nakręcony, przebitki zamglonych Bieszczad. Co to jest? Nieudane Discovery Channel? Żegnamy się z Watą Ha, Wat Ahą, Watahą.
Nowy sezon nastał seriali. Zajrzałem do American Horror Story. Fajny film. Każdy sezon inny, więc nie trzeba oglądać wszystkich, żeby wiedzieć o co chodzi. Pierwszy sezon to taki współczesny horror o nawiedzonym domu – bardzo fajny. Drugi sezon – mocny i ciężki psycho-horror. Amerykanie się zbulwersowali i zażyczyli sobie, żeby więcej takich nie było. Dlatego też trzeci sezon był jakąś horroro-bajką dla dzieci. Zmęczyłem sezon dla przyzwoitości. Czwarty sezon zwany „The Freak Show“ na razie znam z pierwszego epizodu – hm, nuda, nie powala, nic ciekawego. Ale dla Jessiki Lange oglądam nadal.
Homeland. Uwielbiam ten serial. Ale, bo zawsze jest jakieś ale, ten serial należy już zakończyć. Kolejny sezon, kolejny wydumany terrorysta numer 1, kolejny kraj na Ziemi i się akcja toczy. Czyli można by dwieście sezonów nakręcić, bo chyba tyle krajów jest na świecie. Nie wszyscy chyba oglądali jeszcze 4 sezon, więc nie będę zdradzał. Czy Carrie urodziła? Czy wyjedzie do Stambułu – tak pytałem rok temu w moim wpisie. Teraz już wiem, ale jeszcze nie powiem. Oznajmiam tylko, że dzieciak brzydki, skóra zdjęta z ojca, fuj. Stambułu w serialu na razie nie widać.
Brooklyn Nine-Nine jeszcze niewidziany, zostawiony na zaś. Na święta jakieś albo co.
The Knick teraz kojarzy mi się z Religą. Oglądam ten serial i widzę film „Bogowie“. No paralela paralelę paralelą pogania. Choć pani inż ze Szczecina tweirdzi, że The Knick Housem paralelizuje bardziej. Hm, nie wiem, nie znam się. House’a widziałem ze dwa razy.
I tu zbliżam się do filmu polskiego. Obiecywałem sobie, że więcej do kina na polski film nie pójdę. Mimo zapowiedzi i reklam, nic mnie nie skusi. Zawsze było coś. Fatalne nagłośnienie, albo fatalny film. Ale, bo zawsze jest jakieś ale, kilka polskich filmów widziałem dzięki uprzejmości torrentów. Ki, Sala samobójców, Smarzowski, Jack Strong bardzo mi się podobały. Toteż poszliśmy na „Bogowie‘ów“. Nie kumam tylko jednej rzeczy. Czy w naszym kraju naprawdę nie można zrobić filmu do końca dobrze technicznie? No napisy się nie mieściły w ekranie.
Przykład:
Pierwszy przeszczep ser
Zabrze, 15 listopada 1

Czy ja mam się domyślić przeszczep czego i w którym roku?
Film dobry. Nie jest to laurka, ani pomnik dla profa Zbigniewa Religi. Nie jest to sztywna i poważna biografia ale dowcipna i bardzo komediowa historia poważnego przełomu w Polsce i w polskiej kardiochirurgii. Nie przepadam za aktorem Tomaszem Kotem i niestety on mi przeszkadzał. Film godny polecenia z dwiema uwagami – 1) ciut za długi, 2) Tomasz Kot.

To jeszcze paresłów o muzyce. Trójka masturbuje się od 10 dni dwoma zespołami – AC/DC i Pink Floyd. Oba bandy wróciły zza grobu lub skądkolwiek. Jeden i drugi i nawet trzeci radiowiec katował słuchaczy pieśniami. Oczywiście do wyrzygu, jak to w tym najlepszym radio na świecie. W końcu jakiś słuchacz nie wytrzymał i napisał do radyja – „obie piosenki są wybitnie przeciętne“. Hm, za grzeczny był Pan, bo ja uważam, że obie piosenki są wybitnie niepotrzebne w historii muzyki. AC piorun DC – band, który od 40 lat nie nagrał nic innego. Każda pieśń na tę samą modłę robiona. Pink Floyd – band, który od 40 lat nic ciekawego nie nagrał (ok, zgodzę się na góra dwa wyjątki). I dziś – PACH! Ac/dc debiutuje na 7, a kamanda Pinka Flojda na 3. Rzyg.
Tyle o radio i muzyce.
„Zakańczam“, bo widzę, że w telewizorni leci film „300“. Pan mi kiedyś w hAmeryce mi to puścił. Pyta się mnie czy znam tę historę. Ja mówię, że 300 nic mi nie mówi. Pan się dziwi. Po filmie oznajmiam, że my w Polsce to znamy jako „bitwa pod Termopile“, a nie jakieś tam 300. Oczywiście 300 gram poszło do gardła oglądając dzieło.
Wracawszy lub wracając do TV – heh, Sławek rządzi w polskiej TV. „07 zgłoś się“ codziennie leci od stu lat już. Jeden z ciekwaszych dialogów:
– Nazywam się Eliza Hoffman przez dwa F
– …a to jest porucznik Zubek przez U zwykłe

Jak ten nasz Sławek coś zripostuje, to zripostuje. Nawet wuj Staszek, mistrz ciętej riposty mógłnby się uczyć. A jeszcze jedna rzecz o tym serialu. Właśnie leci odcinek, w którym Sławek Borewicz podaje jakiejś cizi swój adres – Sobieskiego 70! Toż to dwa bloki ode mnie!! 07 zgłoś się!!!

0 Komentarzy

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.