Uncategorized

na urlopie fajnie jest

Rok się zbliża ku kresowi, a ja zachorowałem po raz drugi. Drugi! Hura, nie trzeci, nie czwarty, a nawet nie szósty, tylko drugi. Sukces jakiś. Wirus mnie dopadł w niedzielę. Co prawda czułem się źle już jakiś czas, ale to tylko lekki ból gardła był i później katar. Jak wiadomo katar trwa 7 dni lub tydzień, w zależności od tego czy go się leczy, czy nie. Wirus paskudny, bo zatoki dawały znak straszny o sobie. TV nie dało się oglądać, bo oczodoły bolały. Z nosa jakaś maź się wydzielała o kolorze pistacjowym. Heh, chorym chyba na serio jestem, bo kto zdrowy wie, co to kolor pistacjowy. Wczoraj udałem się do pana doktora i ten się na sam przód pyta, czy wydzielina jest szaro-zielona. Szaro-zielona! No właśnie! Tego koloru mi brakowało, a nie jakiś pistacjowy. Pan zapodał worek medykamentów, w tym dwa antybiotyki, bo bez nich zabijanie wirusa może trwać od 3 do 6 tygodni. No trudno, skoro trzeba, to trzeba. Nie jestem fanem antybiotyków i ostatnio się broniłem przed nimi. Pan kazał iść na L4. Skoro mam 8 dni zaległego urlopu, to po co mi zwolnienie? Jestem więc na urlopie. 1 stycznia 2015 roku mój urlop będzie liczył już tylko 57 dni. Eh, heh.

Szlag mnie trafił po aptece, bo pan przypisał opakowanie 50 saszetek jakiegoś proszku, który mam brać dwa razy dziennie przez 3-4 dni, czyli zmarnuję raptem 8 woreczków. To po ki czort mi opakowanie 50 saszetek. Antybiotyk mam brać przez 14 dni, lek pakowany po 28 sztuk. Po co mi tyle! Nie można sprzedawać lekarstw na sztuki! Przecie wszystko wyleci do kosza po wyzdrowieniu.

Zablokowali mi dostęp do starego serwisu mBanku. Mam logować się na nowy, który jest dramatem. Nie mogę odnaleźć rzeczy, które chcę znaleźć. Nowy serwis po prostu koszmar i nieintuicyjność straszna A od wczoraj nawet do nowego serwisu nie mogę się zalogować. Więc nie wiem co się dzieje na mKoncie. Dzwonię na infolinię i słyszę „podaj telekod”. Kurna, co??? Dzwonię raz jeszcze i udaję, że nie jestem klientem, więc nie mam telekodu.

Pan mi mówi, że proszę zainstalować inną przeglądarkę. Ja odpowiadam, że nie będzie mi bank mówił, z jakiej przeglądarki mam korzystać. Używam Safari i wcześniej nie miałem problemu z logowaniem. Kazał złożyć reklamację, której bez telekodu nie mogę złożyć. Zadzwoniła później mPani i ustaliliśmy nowy telekod. No i teraz mam znowu dzwonić i reklamować. Niech się mBank wypcha. Idę po chorobie do oddziału i pozamykam niepotrzebne mProdukty.

W chorobie fajnie jest, bo mam czas na rzeczy, na które mam również czas podczas zdrowotności. Tylko, że jak człowiek zdrowy, to się bardzo nie chce ich robić. Dwa tygodnie temu wyciągnąłem wałek, żeby odmalować ścianę. Pół tygodnia temu schowałem go, bo tylko zawadzał. Ale dziś chyba to zrobię.

W końcu skusiłem się na zrobienie papryki pieczonej w oliwie. Właśnie się papryka piecze. Hm, chyba muszę iść przełożyć blachę na wyższy poziom.

Włączyłem rano TV. Jessu zapomniałem, że istnieją te durne śniadaniówki. Dziś pani mistrzyni kierowczyni rajdowczyni opowiadała, jak kupować auto. Matko, tłumaczyła jak dla debila. Przy tym pani nie była przekonująca. Dramat. Prowadzący strasznie zaangażowani w te ważne problemy. Wyłączyłem TV po kilku chwilach. TV nie da się oglądać!

Czas zacząć popatrzeć na nazbierane seriale:

  • Suits sezon 4
  • The Knick odcinki od 5 włącznie
  • Saturday Night Live 2 odcinki
  • Homeland 2 odcinki 4 sezonu. Pamiętam, jak pisałem niedawno, czy Carrie urodzi dziecko? Czy wyjedzie do Stambułu? Teraz mogę rozwiać własne wątpliwości
  • American Horror Story, który dziś ma premierę

W radio prezentują nowe dzieło Johna Portera. Niestety, od momentu kiedy pani inżynier przytoczyła mi interpretację singlowego “Honey Trap”, nie mogę słuchać tego pana. Co prawda inne utwory brzmią jak skóra zdjęta z Marka Lanegana, ale nie mogę zapomnieć o kretyńskiej myśli, co autor miał na myśli w “Honey Trap”.

OK, papryka dochodzi w piecu, więc czas przygotować słoiki.

Aha, mój najnowszy telefon jest super. No może z kolorem trochę przesadziłem, ale nic to. To nie jest telefon na pokaz i nie wszystko złoto, co się świeci 🙂

0 Komentarzy

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.