Uncategorized

8 stycznia

Jaw widać, zanosi się znowu na jakiś wyjazd, skoro wskrzeszam blog mój. Ponad 4 miesiące jak w mordę strzelił od rozpoczęcia finalnego odliczania od najdłuższego urlopu.
Tym razem długa droga przede mną. 23 dni, 15 porannych wstawań/wstanięć.
Zabierałem się za kontynuację mego e-bazgrania od powrotu z urlopu we wrześniu ub. r. Ale jakoś nie wiedziałem o czym pisać. Teraz też z resztą nie wiem o czym skrobać by tu. W końcu postanowiłem wdrożyć postanowienia i piszę, a właściwie znowu odliczam dni.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.