usa

14 wrzesnia – powrot

takie male podsumowanie. bylo zajebiscie. niesamowite miejsce. no ale kazdy mowi, ze nyc jest zupelnie inne niz pozostala czesc stanow. w sumie z wiekszych miast widzialem jeszcze philadelphie. w sumie racja. NYC jest zupelnie inny.
zal bylo wyjezdzac. wstalismy o 8:00.
poszlismy pogulac sie po miescie w drodze na stacje BART-a. przez china town, downtown. troche turystow, mimo ze rano, duzo bezdomnych. w downtown to jeszcze troche ludzi na sniadaniu mozna bylo spotkac. w sumie wczesnie jak na zakupy dla lokalnych, wiec w sumie widok sluszny: bezdomni, turysci, pracujacy.
spalismy w:
1 noc alpha inn and suites w pokoju 329 – san francisco
2 noc motel 6 w pokoju 129 – fresno
3 noc motel super 8 w pokoju 29 – visalia
4 noc st paul hotel w pokoju 144 – SF

duzo tych 29 😉

w samolocie prawie malo co za darmo. sluchawki mozesz kupic za 2$. na szczescie normalne wejscie, wiec nasze pasowaly.
filmy kosztuja 6$, gry 5$.
za darmo CD i kilka stacji TV. obok nas samotna pani z blizniakami. syn i corka. ponad 6 miesiecy. jedno spi, drugie sie drze. i na odwrot. identyczne blizniaki.
wszyscy chyba wzieli torby ze soba. nikt nie nadawal. takze problem z miejscem na bagaz podreczny. nie ma gdzie wsunac. na szczescie nikt nie siedzial obok nas, wiec torbe posadzilismy na fotel pod oknem. oczywiscie starcie ze stewartem, ktory okazal sie palka. ale poradzilismy sobie z nim 😉

lecielismy tak: california, nevada, utah, colorado, nebrasca, iowa, wisconsin, illinois, michigan, kanada, ohio, pensylvania, new jersey, ny.
kanada slaba. straszna nuda 😉

tym razem podroz krotsza, ale na JFK, jak to na JFK zawsze cos musi sie dziac. 30 min stania na plycie nie wiadomo czemu. drzwi nie mogli otworzyc czy co.
aaa, z nami do SF i z powrotem leciala taka mala, sprytna chinka czikulinka. lala non stop gadala przez iphona. oczywiscie podczas lotu nie. jak ja zobaczylismy wczoraj na lotnisku w SF, to od razu w smiech. lalce chyba bateria padla, bo pozniej juz pila napoj i jakas wkurzona byla 😉

tu wszyscy maja albo blackberry (model taki jak moj) albo iphony.

w samolocie oferuja juz nawet siec za darmo. trzeba miec tylkjo wi-fi urzadzenie jakies. no my nie mielismy. szkoda. tak moglbym pisac non stop o naszej podrozy.
to chyba tyle z wyjazdu. zal tylek sciska, czas do Miasta wrocic!

wycieczka fajna – tylko 1400$ na dwie osoby ;-(
drogo w tej ameryce

0 Komentarzy

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.