usa

11 wrzesnia – yosemite np

szybkie wstaniecie o 7. gotowanie sie do wyjscia. i pierwszy problem. wypozyczalnia nie moze przyslac nam samochodu, bo maja duzy ruch. mamy wziac takse i oni nam oddadza. ameryka! dzwonie pod podany numer i przyjezdza zolte taksi. pan mowi dziwnym akcentem. pytamy sie skad pan. odessa, ukraina!!! jaki ten swiat maly. po dotarciu na miejsce uscisk dloni i pozyczenie udanej podrozy. no bardzo mily czlowiek!
w wypozyczalni dali nam honde sonate za 49,99$ za dzien. nie taka miala byc cena i w ogole chcielismy economy car za 39,99$. panu sie nie chce zmieniac papierow, wiec daje nam ten za cene nizsza. piekny, duzy samochod.
no i udalismy sie na wschod 250 mil do parku narodowego yosemite. jest to czesc sierra nevada (pewnie ich jakas kraina geograficzna). z miasta wyjezdzalismy przez bay bridge. niestety nic nie bylo widac, bo jechalismy dolnym pasem. szkoda, bo most dlugi.
wyjechalismy ok 250 mil na wschod (1 mila – ponad 1,6 km).
bardzo fajne widoki po drodze i w samym parku. droga sie zrobila pozniej stroma, kreta i waska.
wzielismy jedna sciezke dla zdrowotnosci. nie za dluga ale stroma. z 45 stopni nachylenia przez 85% trasy. nie doszedlem do konca. mialem dosc, jak zobaczylem schody kamienne do nieba. Ula poszla dalej, ale tez sobie odpuscila. troche niemcow po drodze.
wracajac do hotelu, zaczepilismy sie jeszcze o sekwoje. robia wrazenie. nastepnego dnia co prawda mielismy jechac do sequoia national park, bo tam wiecej i wieksze, ale tu tez postanowilismy je odwiedzic. niesamowite wrazenie.
z parku spadlismy na polnoc 50 mil do Fresno (480 tys mieszkancow). wynajelismy hotel sieciowy o nazwie motel 6. duzo latynosow, wiec postanowilismy zabrac na noc wszystko z samochodu 😉
tym razem piwo meksykanskie – siuski znowu, ale czego moglem sie spodziewac 😉

0 Komentarzy

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.